Wolne z powodu matury

0

Ile czasu trwa nauka w szkołach średnich? Tajemnicą poliszynela jest fakt, że klasy maturalne
kończą realizację programu nauczania tuż przed świętami Bożego Narodzenia. W kolejnych miesiącach uczniowie poświęcają czas na przygotowanie do matury.

W ubiegłym roku do redakcji wpłynął list ucznia klasy drugiej, w którym czytamy, że nauczyciele poświęcają czas ich lekcji na powtórki z trzecioklasistami. Postanowiliśmy zadać pytanie uczniom, nauczycielom, dyrektorom szkół jak wygląda dziś praca szkoły.

- reklama -

Darek – uczeń I LO
Jeśli zdaję rozszerzoną biologię, to daruję sobie historię i na nią nie chodzę. Ten czas poświęcam na rozszerzanie wiedzy z mojego przedmiotu wiodącego.
No a co z historią? Masz już oceny cząstkowe?
Oceny cząstkowe? To jakiś pic. Spodziewam się na świadectwie tej samej oceny, którą miałem na semestr.
Czyli ta ocena cię satysfakcjonuje?
Hmmm, do niczego nie będzie mi potrzebna. Najwyżej zdobi świadectwo.
Czy w takim razie istnieje jakakolwiek szansa na poprawę oceny?
Logika jest taka, że jeśli ktoś przez dwa lata uczył się na trzy, to nie nadrobi materiału na wyższą ocenę.

Janusz – uczeń ZSM
Chodzisz na wszystkie lekcje według planu?
Chodzę na wszystkie lekcje bo tak się składa, że w tym semestrze mam te przedmioty, które zdaję; polski, matematykę, angielski. Na WOSie jednak nic nie muszę robić, bo mam już ocenę wystawioną ołówkiem. W lutym pan zrobił sprawdzian, mamy po jednej ocenie cząstkowej i zaproponował oceny na koniec. Jak się uczeń nie decyduje na inną to teraz już się nie uczy WOSu. Ja kuję geografię na tej lekcji, zresztą tak jak połowa naszej klasy. Geografia skończyła się w drugiej klasie – w sumie teraz przerabiam cały materiał sam i na korkach.

Marek, uczeń trzeciej klasy w II LO
Czy to prawda, że z matematyki nie musicie się uczyć w tym semestrze?
Na matematyce nie robimy nic już od dłuższego czasu.
Jak to nic?
Pani nas wpuszcza do klasy i siedzimy. Nie robi nowych tematów bo w klasie jest kilka osób. Reszta chodzi na inne przedmioty, jako wolni słuchacze. Natomiast z matematyki nikt nie zdaje matury w naszej klasie więc pani nie ma z kim prowadzić lekcji. Zapowiedziała, że oceny na koniec będą przepisane z pierwszego półrocza, a jeśli ktoś chce wyższą to może zdawać. Oczywiście nikt nie chciał.
Od kiedy lekcje tak wyglądają?
Praktycznie od świąt Bożego Narodzenia. Kiedy zakończył się w grudniu semestr, skończyły się lekcje. Ja chodzę bo mam okazję poczytać książkę, zrobić notatki z lektury, przynajmniej jest gdzie w ciszy posiedzieć i pouczyć się.
A co nauczyciel robi w czasie lekcji?
Nie wiem dokładnie, coś sobie notuje, czasem poprawia jakieś prace.

Nauczyciel ZSM
Czy w szkole jest zgoda na opuszczanie lekcji przed maturą?
Uczniowie chodzą na wszystkie zajęcia do końca, nad czym bardzo ubolewają. Często muszą zdobywać oceny cząstkowe i pracować na ocenę końcową. Uważam, że właśnie w ten sposób mogą sobie pogorszyć oceny końcowe, bo przecież nastawieni są już na przedmioty maturalne. Podnieść oceny zawsze mogą – to zależy od nauczyciela, czy da szansę. W praktyce, jeśli uczeń się nie uczył przez 5 semestrów, dlaczego nagle ma dostać ocenę wyższą?

Wśród nauczycieli przeważa pogląd, iż chcieliby mieć normalne lekcje, bez zakłóceń wynikających z matury; więcej czasu na realizację materiału, na sprawdziany i ich poprawienie.
– Mamy o rok mniej na przygotowanie uczniów dlatego, że powstało gimnazjum. Niestety uczniowie nie przychodzą do nas odpowiednio przygotowani. Nie winię nauczycieli z gimnazjum; oni mają często po jednej godzinie z przedmiotu w tygodniu, a przy tym dzień sportu, dzień wiosny, dzień języków, wymiana młodzieżowa, wycieczki, rekolekcje itp. Czasem ta jedna godzina przepada 4-6 razy w roku. Nie sposób tego nadrobić. Poza tym, ilość godzin przewidziana w programie nauczania nie uwzględnia dni wolnych, program przewiduje np. 38 godzin na rok a praktycznie nieraz można zaplanować w roku 30 godzin.
Reforma jest niedopracowana i tyle
– jednoznacznie kwituje nauczycielka mechanika – Moim zdaniem powinno się w drugim semestrze ostatniej klasy zrobić fakultety i zrezygnować z innych przedmiotów.

Sonia, uczennica trzeciej klasy II LO
Chodzisz na wszystkie lekcje przed maturą?
Chodzę na te lekcje, z których zdaję maturę. Poza tym chodzimy na dodatkowe lekcje z biologii. Nasza nauczycielka stara się przygotować nas do egzaminu dojrzałości i razem z nami stresuje się majowymi maturami. Robi nam dodatkowe lekcje z biologii o siódmej rano, mamy też możliwość uczestniczenia w lekcjach młodszych klas w charakterze wolnych słuchaczy. Powtarzamy wtedy materiał z poprzednich lat.
Jak wygląda w praktyce uczestniczenie w lekcjach innych klas?
Po prostu siadamy z tyłu sali na lekcjach innej klasy i powtarzamy materiał. Nigdy to nie jest zmarnowana godzina. Gdybym siedziała na przykład na matematyce, z której mam ocenę już od ponad dwóch miesięcy ustaloną, to marnowałabym czas. Matematyk robi zadania do matury z tymi co zdają matmę. W sumie w naszej klasie kilka osób. Reszta robi co chce w tym czasie, ja chodzę na biologię.
Ile osób uczęszcza na dodatkowe lekcje biologii?
Czasem bardzo dużo, przynosimy nieraz krzesła z innej sali żeby usiąść. Czasem siedzimy na podłodze bo brakuje krzeseł w sąsiednich salach.
Czy z wszystkich przedmiotów maturalnych zainteresowani mają możliwość uczestniczenia w charakterze wolnych słuchaczy?
Niestety nie ma takiej możliwości. Co gorsza, nauczyciele niektórych przedmiotów nie tylko nie organizują kółek przedmiotowych, nie pozwalają przychodzić nam na lekcje innych klas, ale w ogóle nie przygotowują do matury.

Dyrektor II LO Leszek Wyrzykowski potwierdza, że rzeczywiście uczniowie zdający maturę czasem opuszczają lekcje, które mają w swoim planie zajęć i uczęszczają na lekcje młodszych klas, zgodnie z wybranymi przedmiotami maturalnymi. Jednak podkreśla, że odbywa się to wyłącznie za zgodą nauczycieli. – Nie zdarza się, że młodsi tracą swoje lekcje, bo nauczyciel chce poświęcić więcej czasu maturzystom. Maturzysta odwiedza zajęcia młodszych klas i traktuje to jako repetytorium, tylko się przysłuchuje, nie zakłócając pracy klasy. O tym, że na lekcjach, z których uczeń się zwalnia, nie są realizowane normalne tematy, nie się nic dyrektorowi nie wiadomo.

Zuzia – trzecioklasistka z II LO wspomina jak system działał rok wcześniej:
To było przyjemne przez kilka pierwszych lekcji. Wiadomo każdy lubi mieć luz, więc nikt nie protestował, gdy nauczyciel wyłączał się z prowadzenia lekcji z nami. Horror nastąpił po 3-4 lekcjach, gdy ten sam nauczyciel nagle zauważył, że nie zrealizował czegoś, że na opracowanie tematów zabraknie godzin (tym bardziej, że w okresie matur będzie wyłączony z planu lekcji na kilka dni). Najczęsciej tematy należało opracować samodzielnie, a nauczyciel tylko egzekwował wiedzę. Egzekutor nie baczył na to, że zostawił uczniów samych sobie, oceny z tych sprawdzianów miały taką samą wagę jak inne.

Sonia, uczennica trzeciej klasy II LO
A obecności na lekcjach? Czy ktoś je sprawdza?
Właściwie hasłem usprawiedliwienia jest słowo matura. Wychowawczyni od dawna wpisuje w dzienniku usprawiedliwiony jesli powie się jej, że byłam na biologii. Nie wiem, może nauczyciele się kontaktują w tej sprawie ale raczej wątpię bo na ogół w dzienniku nawet nie wpisują kto jest a kogo nie ma.
Jak jeszcze przygotowujesz się do matury? Jakieś korepetycje?
Oczywiście, że chodzę. Bez nich nie dałabym rady. Zresztą nasi nauczyciele na to właśnie liczą – że pójdziemy na korki i tam się nauczymy i niestety, ale prawda jest taka, że bez korpetycji nasza szkoła nie miałaby tak wysokiego poziomu jak się głośno mówi.
W domu też dużo pracujesz?
Owszem, wieczorami i w weekendy. Zdarza się, że zostaję w domu i do południa, kiedy jest cisza też dużo robię. Są dni, że nie opłaca się wyjście do szkoły. Jedna lub dwie lekcje, na które jest sens pójść, reszta przepada albo nie ma sensu bo i tak nikt z nami jej nie prowadzi. W sumie, to dobrze, że przynajmniej nie ma restrykcji co do opuszczonych lekcji bo byłby to jeszcze większy nonsens gdybyśmy tam musieli siedzieć.
A jak inni z twojej klasy?
Właściwie cała nasza klasa jest koszmarnie zestresowana zbliżającą się wielkimi krokami maturą. Nauczyciele nie uczą nas jak radzić sobie ze stresem, a co gorsza dostarczają nam go przez często niekompetentne prowadzenie zajęć. Bo jak inaczej określić 30 minutową nieobecność nauczyciela na lekcji w klasie maturalnej, spowodowaną „Bóg wie czym”. Oczywiście my, uczniowie, także nie jesteśmy bez winy, jednak gdyby nauczyciele okazywali nam więcej zainteresowania i wykazywali więcej chęci – my także zaczęlibyśmy wierzyć, że możemy wiele osiągnąć.

Dyrektor Wyrzykowski nie widzi w tym niczego niewłaściwego. Jak mówi: – Do dyrekcji nie docierają sygnały z żadnej ze stron: ani uczniów, ani rodziców, że praca szkoły jest zakłócona, ani o tym, że nauczyciele poświęcają czas maturzystom kosztem pracy z innymi oddziałami. Dodaje też, że nauczyciele nie wystawiają ocen wcześniej niż na dwa tygodnie przed regulaminowym końcem roku. Zdaje sobie też sprawę, że uczniowie korzystają z korepetycji. – Uczniowie z nich rzeczywiście korzystają, ale przestrzegam nauczycieli przed udzielaniem ich swoim uczniom. To naganne, jednak głowy nie dam, że tak się nie dzieje… Korepetycje biorą dziś uczniowie dobrzy, by być jeszcze lepszymi. Placówka swój sukces (100% maturzystów zdało maturę) zawdzięcza pracy szkoły. Nauczyciele poświęcają swój wolny czas na konsultacje dla maturzystów, a odbywają się one najczęściej już po lekcjach.

Wyrzykowski ubolewa, że nikt nie zasygnalizował problemu, jeśli występuje: ani uczniowie, ani ich rodzice. – Zdarza się, że przychodzą do mnie z tak różnymi sprawami – i tymi poważnymi i tymi lżejszymi. Jestem więc zdziwiony, że nikt nie pokusił się ze mną o temacie porozmawiać. Skoro uważany jest za problem… – kończy dyrektor.
Można jednak przyjąć, że dla uczniów klas trzecich problem nie istnieje. Bowiem to właśnie im nauczyciele „idą na rękę”, przymykają oczy na absencje, „odpuszczają” nieistotne (z punktu widzenia matur), przedmioty, przepisując oceny z półrocza, rezygnując z realizacji materiału ostatniego semenstru, pozwalają by maturzyści siedzieli cichutko na podłodze i przysłuchwiali się lekcjom młodszych klas. Wydaje się też, że unormowała się sytuacja sprzed roku, kiedy to nauczyclele, zbyt przejęci nową maturą chyba zapominali nieraz o młodszych klasach. Jednym słowem, szkoły prawdopodobnie znalazły sposób by naprawić to, na co minister nie znalazł czasu. Reformę oświaty.

Ireneusz Burek

(Imiona uczniów zostały zmienione.)

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here