Młodzież pisze: Haniebna biurokracja

11

Dzisiaj do wszystkiego potrzebne są papiery. Wszystko musi być potwierdzone podpisem. Cieszmy się, że na wyjście z biura do toalety  nie musiy składać dokumentacji i prosić o pozwolenie.

Wszystko musi być czymś potwierdzone, na wszystko trzeba mieć dowód. Naprawdę nie można już nikomu ufać? Ostatnio na uczelni kazano mi wnioskować o wniosek, bo potrzebowali wniosku, żeby wydać wniosek. Świat mnie coraz bardziej śmieszy.

- reklama -

 

Żeby wejść do pracy, trzeba się wylegitymować. Chodzisz do pracy 5 lat, znasz każdego ochroniarza. Zapomniałeś legitymacji czy dowodu, a ochroniarz który zna Cię z imienia i nazwiska i nie jednej kawy na której byliście razem, nie może wpuścić Cię do pracy, bo nie ma potwierdzenia tożsamości. Przeprasza, że to nie jego wina, ale takie są procedury. „Janek, no ale to ja. Znasz mnie przecież”, „No znam, ale jak nie posiadasz ze sobą legitymacji nie mogę cię wpuścić”. Paranoja.

 

Żeby coś wydrukować musisz gonić za szefem i pokazać dokumenty do wydruku, kiedy je już wydrukujesz, potrzebujesz koszulki i segregatora, o które wnioskujesz i czekasz na odpowiedź, czy owe koszulki ci przydzielą.

 

Świat schodzi na psy. Zagracamy sobie nasz cenny czas niepotrzebnymi świstkami, które po przeczytaniu lądują i tak w śmietniku. Wiele cennych spraw i rzeczy przegapiamy, bo po co pakować się w biurokrację, skoro możemy z czegoś zrezygnować? Chcemy się bawić w biznesmenów i chodzić z teczkami pełnymi dokumentów. Fajnie to wygląda. Facet w garniaku, okularki, skórzana teczusia, a w środku prośby o przydzielenie papieru toaletowego, wnioski o wyjście na papierosa- pamiętajcie, że nie palimy w miejscu publicznym, bo system nam tego zabrania- i sprawozdania z wizyty w sklepie po drugie śniadanie do pracy. System pakuje nas w klatki. Coraz bardziej zawęża się pole tego, co możemy, a coraz więcej jest rzeczy, których nam nie wolno. Na wszystko trzeba mieć dowody.

 

Prawie jak świat orwellowski: wielki brat na wszystko patrzy, wszystko wie, na wszystko ma paragraf i wszystko udowodni. Za niedługo sąsiad sąsiada będzie kablował. Wyrośnie nam społeczeństwo konfidentów i konformistów. Nie możemy podetrzeć tyłka bez pozwolenia, nie możemy zapalić, bez przyczajania się, nie możemy sprzedać auta, bez powiadamiania odpowiednich służb i opłacania naszego „handlu”. Czy my tego naprawdę nie widzimy? Czy wy tego nie widzicie?

 

Jak małpy za szklaną szybą. Wiedzą, że nie mają wolności, że ich świat jest ograniczony, ale nie widzą klatki i dlatego są spokojne.

 

/JAP/

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

11 KOMENTARZE

  1. KNP

    I dlatego trzeba w wyborach głosowac na Kongres Nowej Prawicy Korwina-Mikke, a nie na bandę czworgo (PO, PiS, SLD, PSL)!

  2. PAJ

    mam wrażenie że to pisanie to sztuka dla sztuki.

  3. …dobrze gada. Co raz częściej w mojej pracy spotykam się z tym że wszystko musi być na papier. Jak zaczynalem prace 6 lat temu wiele rzeczy można było załatwić „tak o”(pstryk palcami). Teraz na wszystko musi być wniosek, papier, i z rzeczy prostej robi się tygodniowa wymiana pisemek. Rozumiem rzeczy załatwiane z innymi firmami, tu trzeba mieć papier, ale wewnątrz firmy to już lekka przesada. Jeśli napisała to młoda osoba to podziwiam realistyczne podejście do życia i gratuluje świadomości.Pzdr

  4. I dobrze co do tych ogłoszeń „sprzedam”! Tak trzymać. Składki trzeba płacić, jak się chce sprzedać auto… rzeźnia rzeźnia rzeźnia!
    Nie będziemy płacić! Nie będziemy płacić!

  5. wystaczy racjonalnie pomysleć jakie byłyby skutki takiego załatwiania „na gębę”. Jeden chaos, masa kombinowania i tysiąc sposobów wypierania się w zywe oczy wcześiejszych ustaleń i chocby… próśb o wspomniany segregator czy koszulki na dokumnty. Oczywistym jest, że (ujme to nieco mądrzej) dla celów dowodowych nawet w najprostrzej sprawie załatwianej między co najmniej dwiema osobami, trzeba mieć ten „papier” zwany „wnioskiem” lub podaniem. Gdyby autor/ka tekstu była nieco lotniejsza, to zajrzała by chociażby do k.p.a. który wymaga skłądania podań itp. pism, bo tak funkcjonuje system. Inaczej-patrz wyżej-powstałby jeden wielki chaos. Sądzę, że autor/ka teksu jest osobą młodą stąd wspomniane nieobycie i chyba mało razy do tej pory odczuła na własnej skórze, żelepiej by dla niej było, aby w konkretnej sytuacji spisała umowę załatwiając tę, a nie inną sprawę. A ten „wniosek”o wydanie wniosku, to było przypuszzam najzwyklejsze podanie, które jest podstawa do rozpatrzenia twojej sprawy. PS. Czy redaktor naczelny nie czyta tych bzdur, które „młodzież pisze” i PUBLIKUJE????

  6. skoro powołujesz się na KPA to pewnie słyszałeś też o czymś takim jak gentleman agreement, który jest wiążący tak samo jak pisemna umowa. Myślę że właśnie o to chodziło auterce tekstu, że w dzisiejszych czasach brak jest ufności w ludziach i jak napisał „polac_jej” może inaczej sprawa ma się do spraw „zewnętrznych” a inaczej do spraw załatwianych wewnątrz jednej firmy. Druga rzecz że swoim wpisem udowodniłeś tezę dotyczącą braku ufności: Oczywistym jest, że dla celów dowodowych nawet w najprostrzej sprawie załatwianej między co najmniej dwiema osobami, trzeba mieć ten „papier” – dla celów dowodowych?? potrzebujesz dowodu na to że ktoś chce ryzę papieru??, chcesz się z nim sądzić??

  7. a ty bedąc dysponentem tej „ryzy papieru” jak byś sie z tego rozliczał przed swoim przełozonym? ze kupujesz za dajmy na to publiczne pieniadze papier ksero w firmie i kazdemu dajesz na słowo. Ludzie sa tacy, ze jak dają za darmo, bez podkładki, to biora dla siebie, rodziny, sąsiadów i jeszcze by wzieli bo za darmo.

  8. No i znowu wracamy do punktu wyjścia. BRAK ZAUFANIA W SPOŁECZEŃSTWIE. Rozumiem że Polacy to taki naród że zawsze będą kombinować, ale troche więcej wiary w ludzi!!! A zdziwie Cię ale ja daje papier ksero „na słowo”. Ktoś potrzebuje to dostaje. Nie wychodze z założenia że każdy jest oszustem. A chyba właśnie o to chodziło autorce…

  9. Jeżeli kogoś traktuje się jak złodzieja, złodziejem się staje. Sami sobie takie społeczeństwo ukształtowaliśmy. Pora z tym coś zrobić. Czyż nie?

  10. haha

    A tutaj koresponduje sobie autorka „felietonu” i jej partner. Bo innego wytłumaczenia takiego głupiego toku myslenia nie widzę. Jasno pokazane w komentarzach ze swoj popiera swojego. Towarzystwo wzajemnej adoracji. Sami pisza i sami sobie odpowiadaja. A podsumowujac jałowa dyskusje, pragne zauważyć że juz wczesniej ktos mądzejszy ustalił jakies ramy interesów i załatwiania spraw miedzy ludzmi.Biznes is biznes.

  11. haha

    literówka – miało być oczywiście „mądrzejszy” a nie „mądzejszy”.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here