Rafamet na EMO Hannover 2011

Rafamet zaprezentował swoją ofertę na targach EMO Hannover 2011. Dlaczego udział firmy w takich wydarzeniach jest tak ważny? Są to największe targi z branży obróbki metali.

Targi EMO odbywają się tradycyjnie co drugi rok, w drugiej połowie września w różnych miastach europejskich. Tegoroczne trwały od 19 do 24 września, a ich gospodarzem było miasto Hanower. Są to największe targi z branży obróbki metali, w których uczestniczą światowe firmy ze wszystkich segmentów tego rynku.

- reklama -

 

Rafamet już po raz trzeci zaprezentował na targach własne stoisko, tym razem liczące prawie 80 m kw. – Pojechaliśmy tam, żeby pokazać wszystkie nasze maszyny, ale główny nacisk kładliśmy na tokarki karuzelowe, zwłaszcza te które mają największe rozmiary, czyli z serii KDC – mówi Paweł Michalewski, dyrektor eksportu w Rafamet S.A. Jak dodaje, stoisko Rafametu mieściło się w głównej hali, gdzie wystawiała się światowa czołówka. – Oceniamy te targi bardzo dobrze, bo mimo że nie było takich tłumów jak np. dwa lata temu, to przeprowadzone rozmowy były dużo intensywniejsze. Przychodzili do nas ludzie, którzy chcieli porozmawiać na konkretny temat. Odwiedzali nas klienci, którzy już mają nasze maszyny, ci z którymi mamy czynne kontrakty a także zupełnie nowi lub ci, którzy korzystają z naszych maszyn ale mają nowe potrzeby. Bo właśnie po to są targi, żeby się spotkać z całą branżą. Przeprowadziliśmy wiele ciekawych rozmów, ale oczywiście od takiej rozmowy do kontraktu jeszcze daleka droga – przyznaje P. Michalewski.

 

Charakterystyczny dla tegorocznej edycji targów był ogromny rozmach imprezy. Poprzednia, która miała miejsce w 2009 r. w Mediolanie, odbywała się tuż po rozpoczęciu kryzysu finansowego, który miał ogromne znaczenie dla całej gospodarki, także branży obrabiarkowej. – Dało się to odczuć, bo nikt nie wiedział jak i czy w ogóle branża będzie się rozwijała. Wystawa odbywająca się w Hanowerze miała być pierwszą po kryzysie. Stąd prawdopodobnie rozmach imprezy. Widać, że rynek się rozwija. Wszyscy produkują maszyny coraz większe, coraz doskonalsze, co zresztą przejawia się również w naszym asortymencie. Obecnie jesteśmy w trakcie produkcji największej jak do tej pory karuzelówki, o średnicy toczenia 13 metrów. Pomimo tak widocznego rozmachu tej imprezy w dalszym ciągu dało się odczuć niepewność wynikającą z sytuacji na rynkach finansowych. Firmy myślą o nowych inwestycjach, ale póki co trwa jeszcze okres wyczekiwania – ocenia Paweł Michalewski.

 

Sam udział w imprezie tej rangi wydaje się być wielkim atutem. – Obecność na targach jest ważna. Gdyby nas tam zabrakło, źle by to świadczyło o firmie. Poza tym jest to okazja, by spotkać starych, nowych, a także potencjalnych klientów, odświeżyć znajomości. W naszej branży jest jak w rodzinie. Firmy znają się i wymieniają między sobą informacje i trzeba po prostu być na bieżąco. Jest to też okazja, by podpatrzeć co robią nasi konkurenci i w jakim kierunku rozwija się branża. Przede wszystkim jednak na targi jedzie się po to, żeby się zareklamować i pokazać, co firma proponuje nowego – kończy dyrektor eksportu.

 

AM

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here