Fotopodróż po Raciborzu: krajobraz po uczcie [ZDJĘCIA]

    Dworzec w Raciborzu. Dzisiejszy krajobraz niezbyt różni się od tego sprzed kilkudziesięciu lat.

    Były czasy, gdy jazda pociągiem wiązała się z wielką wyprawą. Pod dworzec podjeżdżało się czerwonym autobusem. Na dworcu bilet kupowało się na parterze w jednej z kilku kas. Pani kasjerka była oddzielona od podróżnych szybą z wąskim wycięciem przy ladzie z czarnego lastriko. Na wysokości twarzy podróżnego był mały domofonik. Teraz nie pamiętam czy był tam też mikrofon. Z pewnością był tam głośnik i przeważnie nie było słychać pierwszej sylaby wypowiadanej przez panią kasjerkę. Mogę nie pamiętać takich szczegółów. Przeważnie to mama lub tato stali w kolejce, by u zwieńczenia tej kolejkowej podróży wypowiedzieć sakramentalne „Dwa normalne i trzy szkolne do …”. To była zabawa dla dorosłych. Do nich należało też transportowanie czerwonej walizy, w której mieściło się wszystko co potrzebne. Kiedy rodzice utykali w kolejce, ja z siostrą biegliśmy do kiosku „Ruchu”, który był w wielkiej sali kasowej z wielkimi oknami. Kolorowy świat jaki był za szybą kiosku, sam w sobie był bardzo ciekawy. Nad okienkiem gdzie wydawano różne cuda z tego przybytku były gumy Donald.

    - reklama -

    Potem, w zależności z którego peronu jechał nasz pociąg szliśmy na peron pierwszy lub drugi. Niezależnie od tego, do rytuału podróży należało wejście jeszcze do sklepu piętro wyżej nad kasami. Smak czerwonej oranżady do teraz kojarzy mi się z jakimś ulotnym luksusem, który towarzyszy dalekim podróżom. Gdzieś obok był też bar. Szczerze, szczegóły związane z barem jakoś mi się zatarły w pamięci. Później ktoś otworzył tam salon gier , była tam też  świetlica. Jednak to było dużo później, ale na pewno przed powodzią, która wymogła w budynku dworca jakąś chaotyczną reorganizację. Sklepu już teraz nie ma. Kasy przenieśli do jakiejś dziupli na piętrze. Na dole próbowano zrobić centrum handlowe, centrum na miarę marzeń społecznych. Cały czas jakieś próby są związane są z tym budynkiem. Miał być kopią katowickiego dworca. Nie starczyło jednak konsekwencji, by wybudować estakady dla pieszych, by przechodzili nad pobliską tranzytową ul. Kolejową. W sobotę byłem na dworcu. Właśnie kończył się jakiś festyn na stacji. Panie przy stoisku z kartkami pamiątkowymi zdawały komuś relację z kolejowego dnia pełnego niespodzianek. Padło kilka okrągłych słów pełnych entuzjazmu dla organizatorów, wśród których jest niewiele osób  mających tradycje rodzinne i kolejarskie powiązania z tym miejscem. Był podziw dla tych młodych pasjonatów.

     

     
     

    Po co szukać tradycji? Wszystko wokół jest przesiąknięte historią. Na peronach, chyba tylko tablice z rozkładem jazdy trąciły czymś nowym. Reszta była jak z dobrego hollywoodzkiego filmu gdzie choreograf nie szczędził budżetu, by pokazać autentyczną scenerię z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, z końca najlepszych lat PRL-u. Jakaś pani będąca w kwiecie wieku, wychodząc ze służbowego pomieszczenia na stacji, rzuciła do mnie teatralnym szeptem: „Proszę pstrykać, to były już zabytkiem, gdy tu zaczynałam pracować.” Potem już głośniej dodała, że prędzej przejmie ten budynek ministerstwo od muzeów, niż kolej zrobi tu jakiś remont. Był piknik kolejowy. Może następna impreza odbędzie się tutaj w ramach „Nocy muzeów”. Wspaniałe miejsce przywołujące piękne i odległe wspomnienia. Trochę trąci to melancholią.

    Artur Wierzbicki

     

    ——————————————————————–

     

    Czytaj również:

     

    Fotopodróż po Raciborzu: gołębie w mroźny dzień [ZDJĘCIA]

    Przyzwyczailiśmy te ptaki do pasożytnictwa, a kiedy przychodzą mrozy to one cierpią – tym razem Artur Wierzbicki wziął na celownik obiektywu gołębie.

    Fotopodróż po Raciborzu: wieża kościoła farnego [ZDJĘCIA]

    Gdy niebo nie epatuje nas już swoim blaskiem, światła latarni i reflektorów wyznacza nam bezpieczną przestrzeń życia. Przestrzeń, do której dążymy. Wówczas już z daleka widać charakterystyczny raciborski kościół farny.

    Fotopodróż po Raciborzu: zaklęte rewiry Solnej [ZDJĘCIA]

    Wieczorami nikt obcy nie organizuje sobie tam spacerów… W ramach fotopodróży po Raciborzu zapraszamy na ul. Solną>>

     

    Fotopodróż po Raciborzu: kładka nad Odrą [ZDJĘCIA]

    Nadodrzańska kładka – niedoceniony element krajobrazu Raciborza. Tymczasem wystarczy spojrzeć odpowiednio, aby kładka zachwyciła swym pięknem. Kładka nad Odrą w obiektywie A. Wierzbickiego>>>

    Fotopodróż po Raciborzu: centrum miasta o poranku [ZDJĘCIA]

    Wschodzące słońce, nieliczni spacerowicze, zamknięte kramy i cisza, którą od czasu do czasu przerywa szelest gołębich skrzydeł. Rynek o poranku wygląda naprawdę pięknie. Rynek w obiektywie A. Wierzbickiego>>

    Fotopodróż po Raciborzu: Rewir zapomnianych parków [ZDJĘCIA]

    Istnieją w Raciborzu takie ulice, które jak kości tego miasta, tworzą jego szkielet. Łączą czasami znane arterie miejskie, czyniąc aglomerację jedną spójną całością.

    Fotopodróż po Raciborzu: słoneczne drzewa [ZDJĘCIA]

    Na przekór zmianom jakie niesie globalna ekonomia, w centrum miasta mamy owocujące mirabelki.



     

     

    - reklama -

    1 KOMENTARZ

    KOMENTARZE

    Proszę wpisać swój komentarz!
    zapoznałem się z regulaminem
    Proszę podać swoje imię tutaj