Niech się święci 11 czerwca!

Nie, nie piszę do Was z Brzezia, zresztą bardzo lubię tę dzielnicę. Jestem w centrum, parę chwil po uroczystości w 20 rocznicę samorządu terytorialnego. Jako radny 2 pierwszych kadencji rady gminy i pierwszej kadencji rady powiatu dostałem zaproszenie, a jakże!
Wychodząc z wyremontowanego RDK-u, nuciłem sobie słynną piosenkę Marka Grechuty: I milcząc sobie zadaję pytanie, czy to złośliwość czy zapominanie? Sala faktycznie urocza, na sali i w hallu dużo znajomych życzliwych twarzy, piękne kreacje, uśmiechy, wspaniały gość-prelegent, a mnie znów o co chodzi? Chodzi mi o prawdę, o konkrety. W swoim dość skrupulatnym i rzeczowym wystąpieniu prezydent Mirosław Lenk wymienił wszystkich prezydentów oprócz – o ile dobrze słyszałem – obu nieobecnych zastępców Jana Kuligi, pierwszego prezydenta Raciborza w wolnej Polsce. Nie padły nazwiska Jacka Wojciechowicza i Krzysztofa Bugli, z których ten pierwszy, dziś zastępca prezydenta Warszawy, jest, obok Marka Migalskiego, najlepszym przykładem sukcesów raciborzan w polityce. Moje zdumienie sięgnęło zenitu, kiedy prelegent zakomunikował, że w pierwszych wyborach zwyciężyły "ugrupowania lokalne"… W istocie, i przy następnych kadencjach nie padały nazwy partii, ale przemilczenie logo faktycznego zwycięzcy pachnie, no właśnie. To tak jakby powiedzieć, że prezydentem Raciborza jest jeden z urzędników miejskich, były dyrektor szkoły, i nazwisko pominąć milczeniem. Prawda? Prawda. A niesmak jest!

A przecież wybory w czerwcu 1990 – czy się to dziś komu podoba czy nie – wygrał zdobywając 3/4 (27) mandatów RACIBORSKI KOMITET OBYWATELSKI "SOLIDARNOŚĆ" i żeby to powiedzieć, nie trzeba było wiele odwagi, tylko trochę chęci. Ten błąd naprawił prof. Kulesza w swoim naprawdę wspaniałym wykładzie, w dużym stopniu już historycznym, mówionym z elegancją, precyzją i… bez kartki. Jestem w stanie docenić wiedzę i kunszt! BO PO PROSTU NIE DA SIĘ ŚWIĘTOWAĆ 20 ROCZNICY SAMORZĄDU TERYTORIALNEGO BEZ WSPOMNIENIA O IDEI I PRAKTYCE KOMITETÓW OBYWATELSKICH. Nie chcę popadać w emfazę i szukać przyczyn krótkiej pamięci Mirosława Lenka, powiem tylko, że wielu uczestników tamtych wydarzeń było na sali i nikomu nie spadłaby korona z głowy, gdyby ci dzielni ludzie dostali choćby pamiątkową plakietkę. Właśnie tego dnia! Właśnie w obecności delegacji zagranicznych! Bo trzeba przypomnieć, że nie było łatwo założyć i wstąpić do RKO, a potem stanąć do walki na listach wyborczych. Różnie być jeszcze mogło! I dlatego na przemilczenie nazwy a  także roli założycieli samorządu w naszym mieście zgody być nie może.

- reklama -

Nikt by przecież na tym nie stracił, gdyby choć wymieniono nazwiska pierwszej kadencji. No, ale wtedy trzeba by się podzielić sukcesem i światłem z nowych jupiterów. Nie myślę tu o swojej roli przewodniczącego Komitetu, lecz pamiętam zapał, odwagę, otwartość, chęci i kwalifikacje swoich kolegów, dzięki którym dzisiaj to trwa, także w Raciborzu. Oddanie sprawiedliwości wszystkim zaangażowanym w przemianę małej ojczyzny byłoby gestem, który przecież niewiele kosztuje. A jednak… Czego zabrakło organizatorom? A, nie powiem. Powiem zaś, że 10 lat temu, na sesji popularno-naukowej zorganizowanej na podobny temat przez Marka Migalskiego i Beno Benczewa z przyjaciółmi ówczesny poseł Markowiak w swoim referacie Komitet Obywatelski wymienił tylko raz, w chwili, gdy podkreślał, że… z niego wystąpił. Kto chce, niech snuje analogie. Swoją drogą, kiedy rekomendowałem na sesji Jana Kuligę na prezydenta Miasta Raciborza w III Rzeczpospolitej, nie miałem pojęcia, że po 19 latach przyjdzie taki czas, kiedy ś.p. Anna Walentynowicz będzie de facto wypędzona z naszego miasta, a gościny będzie się udzielać posłowi "ze świńskim ryjem i gumowym penisem", jak rzekł znany publicysta, temu samemu, który swymi wygłupami hańbi moje rodzinne miasto, będąc samemu spod Biłgoraja. I co dalej? Powiedziane jest, że prawda was wyzwoli. No, to czytajmy i wyciągajmy wnioski.
                                                                                                     
Marek Rapnicki

- reklama -

20 KOMENTARZE

  1. Oj nieszczęśliwy Marek, że nie wymieniono jego nazwiska i RKO przez mikrofon i przy dźwięku fanfar. A przecież inaczej sobie to wyobrażał. Miało być jak w Milionerach po prawidłowej odpowiedzi za milion złotych. Kiedyś lokalny archeolog pochwalił się w jednym z felietonów czy listów, że zdobył władzę w Raciborzu wraz z RKO. Prawda jest jakby połowiczna w tej przechwałce. Mianowicie to były czasy, kiedy komuniści ze względu na reperkusje 89 roku i po wyprowadzeniu sztandaru z Sali Kongresowej, najzwyczajniej władzę oddali, lokując się bezpiecznie na nowych stołkach i posadkach w różnych firmach i instytucjach. Władza de facto leżała na ulicy i wystarczyło się po nią schylić. Tak było w całym kraju. W Raciborzu tym schylającym się po władzę był Marek Rapnicki i jego komitet, który powstał naprędce w większości z niewiast związanych z RDK-iem czy kulturą. Ten komitet jakoś się trzymał przez pewien okres czasu jednak potem jego członkinie połapały się, że Marek nie jest już tak nimi żywo zainteresowany skoro osiągnął to czego chciał. Więc sytuacja wewnętrzna uległa popsuciu. Niech pan felietonista pochwali się z iloma osobami z byłego komitetu nie rozmawia, albo ile nie chce z nim rozmawiać. Zaskakuje jeszcze jedna rzecz w tym najnowszym przemyśleniu pominiętego i niedocenionego radnego podczas obchodów 20 lecia. Chodzi tutaj o osobę Jacka Wojciechowicza, byłego zastępcę prezydenta Jana Kuligi, którego teraz ocenił Marek jako najlepszy przykład sukcesów raciborzan w polityce. Tylko, że jak Jacek Wojciechowicz był zastępcą prezydenta, to Marek Rapnicki nie widział w nim człowieka sukcesu lecz osobę, która ma problemy z piciem. Teraz coś się Markowi odmieniło i zapomniał jak bardzo problemy Jacka były solą w oku Marka. Teraz takie publiczne podlizywanie się Jackowi Wojciechowiczowi i Janowi Kulidze ma spowodować, że społeczeństwo zapomni jakie toczył z nimi walki, zwłaszcza w tym momencie, kiedy przyjdzie mu kształcić dzieci w świetlicy w dzielnicy, na którą często spoglądał wielki poeta Joseph Einchendorff.

  2. Świetnie, że przypomniałeś Panu Markowi te czasy. Trzeba jeszcze dodać, iż z natury rzeczy należy do ludzi złośliwych, uznających jedynie intelektualistów którzy konkretnej i ciężkiej pracy się boją.
    Dlaczego nie poszedł śladami Wojciechowicza? Może w innym mieście zrobił by karierę. Siedzi i kurczowo trzyma się rogatek Raciborza. Ma trudny charakter i być może dlatego nie jest powszechnie lubiany. Czas aby się zastanowić nad sobą i wycofać z życia politycznego a zająć się np. działalnością charytatywną na rzecz biednych , których i w Raciborzu nie brakuje. Na tym polu można uzyskać wiele satysfakcji.

  3. Idea, którą pan często wykorzystuje jest tylko pańskim wyobrażeniem o niej, a nie ma nic wspólnego z nią. Przyzwyczaił się pan do pewnego stylu polegającego na interakcji poprzez modną historię o Solidarności, którą pan zna od sali RCK do Sali Kolumnowej UM. Ja znam Solidarność z innej strony o której się panu nie śniło. Wielu mieszkańców podzieliło podobny los, który nie jest czymś nadludzkim, tylko wyborem. Ci ludzie podobnie jak i ja nie chwalą się tym w jaki sposób zostali wyrzuceni z pracy, byli bici przez oddziały prewencji , byli pozbawieni możliwości podjęcia dobrej posady. Pan zawsze ma się, do koryta i pcha się do niego i jest panu dobrze. Miał pan swoje pięć minut i co? Sam pan nie wie co dobrego zrobił? Zmiany muszą być i będą mimo pańskiej negacji , to jest proces konieczny. Pan się od 30 lat nie zmienił i nie zmieni. Przepraszam, ale pewne pana wypowiedzi mają zabarwienie faszystowskie. Bo moim zdaniem człowiek nowoczesny to człowiek tolerancyjny i tego mnie nauczyła Solidarność.

  4. Panie Masrku. To już kolejny tzw. felieton Pana pióra na tym portalu. Pod każdym ukazało się i ukazuje sporo komentarzy negatywnych , obnażających Pana osobowość i działalność. Człowiek honoru by się już wycofał i zastanowił głęboko nad swoimi błedami. A pan zachowuje się jak człowiek bez honoru i dalej wszystkich poucza.
    Chyba już czas z tym skończyć.. Amen

  5. Ponieważ na tej stronie już znalazło się tyle, jakże trafnych komentarzy, to pomijając meritum problemu, pragnę się podzielić już tylko jedną refleksją.Jeżeli się powiedzie plan „zesłania”klejnotu z Ocic do Brzezia, to tak sobie myślę, że paradoksalnie może to temu łysiejącemu dziecku wyjść na dobre.Mimo, że Brzezie jest dzielnicą Raciborza,to jednak na tyle oddaloe od centrum,że pewnie tam, wieszcz znajdzie nowych naiwnych,którzy uwiedzeni jego erudycją bedą sądzili ,iż zetknęli się z łaską MISTRZA.Mo ale to już ich problem.Niech się uczą w praktyce jak odróżnić ziarno od plew.

  6. Kiedy w końcu skończy się ta wojna, którą rozpętano w 1939 roku? „Solidarność”, ewenement na skalę światową idea tak wspaniała jak nie realna!!! Ten tygiel wszystkich we wszystkim zrodził nowe pojęie SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO – też wspaniała idea demokracji? Dlaczego zatem z tych wspaniałych IDEI mamy tylko same nieszczęścia? Opatrzność dała Nam Papieża Polaka i wielu innych wspaniałych klejnotów, aby Nas prowadzić drogą rozwoju. Nikt nikogo nie słucha, wszyscy wszystko wiedzą i każdy sobie rzepkę skrobie zamiast Państwa Rozkwitu – jesteśmy bezwolą masą??? DLACZEGO? Sam nie wiem gdzie przyczyna takiego stanu rzeczy, ale od siebie czuję, że po trochu winni jesteśmy my sami? Dla Raciborza pojawia się dodatkowy problem tożsamości a zatem spełnienia naturalnej potrzeby przynależności do grupy? Lista powodów może być dość długa, nie czuję się mocny by dostrzec obiektywne uwarunkowania ale wiem, że OPAMIĘTANIE MUSI NASTĄPIĆ!!! Odnośnie pana Marka Rapnickiego mam jedyne, słuszne moim zdaniem, spostrzeżenie, że ten Pan walczy o władzę w sposób tylko dla Niego dostępnym – pisaniem! Przy okazji swojej walki ze „złem” popełnia też błędy i bnaża swoje negatywne oblicze, co dla polityka jest samobójstwem.
    PS. Nie rozumiem, dlaczego takiemu politycznemu bankrutowi trzeba zapewnić spokojną bezwysiłkową posadkę w jakieś świetlicy??? Takim sposobem dajemy przyzwolenie na trwanie tej trwającej wojny, ciągnąc „święte krowy” w przyszłość !!!

  7. Nawoływój, apeluj do rozwagi, bo niezgoda rujnuje, a tu znowu „wojna” – na razie dwóch, ale za chwilę będzie około setki (komentarzy) wojowników, o co??? jak na razie, dwom nie podoba się dwóch z Lublina!!! Za chwilę znowu jakiś będzie strzelał do „Kaczorów” i tak wypełniamy swoją nudę, jakby nie było nic poważnejszego do roboty. lUDZIE CO TO ZA ŻYCIE??? to nie wszyscy są tacy, ale ta garstka „chorych” jest naprawdę uciążliwa! A może to ich życiowa misja? Kto tu kogo hańbi?

  8. Z natury rzeczy Marek Rapnicki jest inteligentnym, pewnym siebie (i tego co mówi lub pisze) człowiekiem – to Jego błąd. Ma swoje zdanie- to Jego błąd. Jest czlowiekiem honoru – to Jego błąd. Jest człowiekiem niezłomnym – to Jego błąd. Why!?
    Bo normalnego „szarego”, bądź „przeźroczystego” haimat-rodaka – po prostu szlag trafia, że Mu do pięt nie dorasta. Ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo nie chce zrozumieć, albo też zwyczajnie gryzie Go frustracja – więc wali na oślep! Byle dowalić! Byle dokopać! Byle wyszydzić! Na oślep, na lewo, na prawo! A to – zarozumiały i złośliwy – a facet rozmawia z „wielkimi” tego świata – jak równy z równym (Miłosz, Niemen, Zanussi, Majewski,Keith Jarret). A to – grafoman ( to mnie najbardziej śmieszy) – a facet wydaje i drukuje wiele własnych ( świetnych) tekstów, zajmuje się redakcją znakomitego periodyku, pomaga wielu młodym poetom i dziennikarzom. Tak, tak Panie Marku: nie ważne co pisze lecz kto pisze!!! Właściwie, to w Raciborzu jest parę osób, które wogóle nie muszą nic pisać. Wystarczy, że postawią trzy kropki i podpiszą się swoim nazwiskiem. Lawina pomyj i tak gwarantowana!!! Wymieniać? Nie, nie bez przesady.

  9. Obywatelu! Napisaliście, że „a facet wydaje i drukuje wiele własnych ( świetnych) tekstów, zajmuje się redakcją znakomitego periodyku”. Jako niezłomnny czciciel Rapnickiego powinniście się dowiedzieć, ile swoich wierszy wieszcz wydał za własne pieniądze. Kto finansuje „znakomity perkiodyk” nie trzeba chyba wspominać. Obywatelu, jako fan wieszcza macie mnoże jakieś dane na temat poczytności tychże dzieł, więc podzielcie się swoją wiedzą ze społeczeństwem! Wicie-rozumicie: wydawać może każdy, kto ma na to forsę, ale kto to ma kupić i jeszcze czytać???
    Próbki na tym portalu nie zachęcają do tego.

  10. Marku, całkiem niedawno rozwodziłeś się w jednym z felietonów, że trzeba podpisać się pod komentarzem. A ja mam wewnętrzne przeświadczenie, że albo Ty, albo kolega Leszek nagle nazywacie się OBYWATEL. Pomijając dość egzotyczną treść i przymioty jakimi został określony Marek. Inteligentny, pewny siebie, niezłomny, honorowy, nikt mu nie dorasta do pięt, lgną do niego młodzi i dziennikarze. Pora ogłosić konkurs na pomnik Marka Rapnickiego. Pan Dźwigaj uchwyci z pewnością w plastycznej formie wszystkie te pomnikowe zalety Marka.

  11. wczesniej podchodzilem do tych felietonow neutralnie, zupelnie… jednak faktycznie ktorys tam juz z kolei, o moralilzatorskiej, podszytej rozzaleniem tresci, sprawia ze czuje sie tym zmeczony, nie musze ich czytac to fakt, niemniej jednak czlowiek ma ta odruch ze jest ciekawe, ze moze tym razem inacze, ze cos nowego… neistety, rozczarowanie… moze faktycznie Pan Marek powinien dac sobie z tym spokoj, bo ilosc komentarzy negatywnych dosc jasno cos mowi, a w kazdym razie moze by przemyslal czy przypadkiem internauci nie chce mu czegos przekazac

  12. super tekst. Pan Marek Rapnicki żali się na oczach wszystkich… Po prostu super. A czytałem ostatnio w namolniku tekst: „zróbmy a nie zróbcie” który nijak ma sie do tego żałosnego płaczu Pana Rapnickiego. A może trzeba było wykazac troche odwagi i powiedziec podczas imprezy o tej solidarności a nie jak tchórz siedziec cicho przez cały czas a potem cwaniakowac na internecie. To sie nazywa odwaga i honor. wiec ja odważnie idąc śladem M. Rapnickiego podpisuje się: „ja”

  13. Zdaniem Konfucjusza są trzy sposoby zdobywania mądrości:

    Pierwszy to refleksja – to najbardziej szlachetny,

    Następnie naśladowanie – jest on najłatwiejszy,

    A trzeci to doświadczenie – najbardziej gorzki ze wszystkich

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here