Sukcesy i niespełnione nadzieje radnych Kuźni Raciborskiej

1

Koniec kadencji radnych miejskich to – oprócz ostatnich podejmowanych uchwał – czas podsumowań. O sukcesy i porażki w czteroletnim okresie urzędowania zapytałem podczas ostatniej, 55. sesji radnych Rady Miejskiej w Kuźni Raciborskiej.

Najczęstszą odpowiedzią, którą udzielali rajcy było to, że trudno wyodrębnić jakiś indywidualny sukces. Bo na ten – jak zaznaczył m. in. Sylwester Larysz i Grażyna Tokarska – jest dziełem wspólnym. Nie zabrakło i takich odpowiedzi, które się pokrywały lub wzajemnie uzupełniały. Co zatem udało się osiągnąć radnym w mijającej kadencji, a czego nie i co było tego powodem – dowiesz się z wypowiedzi opublikowanych poniżej:

- reklama -

Sylwester Larysz (Rudy): – To, co się udało zrobić, to zasługa całej Rady. Pojedynczy radny może coś np. zawnioskować, ale nie uda mu się tego zrealizować, jeśli nie uzyska poparcia większości. To musi być nasze wspólne dobro. A z rzeczy niespełnionych? Nieukończona hala sportowa, dziurawe drogi i krzywe chodniki.

 

 

 

 

 

 

 

Podobnego zdania – jeśli chodzi o "plusy" kadencji – jest Gerard Hanusek (Jankowice): – Początek był trudny, ale dzięki temu, że Rada się zjednoczyła, wszystko poszło w dobrym kierunku. Dużą zasługą była zgodna współpraca z sołtysem. To, co zakładaliśmy sobie na początku kadencji, udało się zrobić.

 

 

 

 

 

 

 

 

Piotr Andrzej Klichta (Kuźnia Raciborska – Osiedle): – Zacznę od porażek. Nie udało mi się – z różnych przyczyn – zrealizować i przekonać pani burmistrz do modernizacji skrzyżowania ulic Moniuszki i Świerczewskiego. Za sukces uważam to, że udawało mi się gminny budżet utrzymać w ryzach. To było jedno z moich założeń w kampanii wyborczej w 2006 r. Forsowałem tzw. efektywny budżet, co było wyśmiewane. Byłem zdania, że za dużo wydatków jest w Urzędzie Miejskim. W konsekwencji udało się w 2009 r. zaoszczędzić milion złotych. Nie pozwalałem na "rozpasanie" urzędników i realizację każdego pobożnego życzenia.

 

 

 

Tadeusz Koral (Budziska-Ruda): – Za sukces uważam utrzymanie szkoły podstawowej w Budziskach. To, że została przekształcona w Społeczną Szkołę Podstawową sprawiło, iż dzieci z Turza, Rudy i Budzisk mogą do niej nadal uczęszczać. A czego się nie udało? Myślę, że są to kwestie bezpieczeństwa, jeśli chodzi o drogi gminne. Nie mamy też bezpośredniego wpływu na sprawę chodników przy drogach powiatowych, gdyż jest to zadanie starosty raciborskiego. Mimo to, staraliśmy się iść w tym kierunku. Myślę, że kwestie bezpieczeństwa na terenach wiejskich jest sprawą na przyszłość.

 

 

 

Aleksandra Bartoń (Siedliska): – Z mojego okręgu udało się właściwie zrobić wszystko to, co obiecałam mieszkańcom. Jest nowa droga, wyremontowana ul. Żwirki i Wigury oraz Konopnickiej. Zagospodarowany został skwer młyńskim po dawnym młynie; zakupiono też podwozie do wozu bojowego dla strażaków w Siedliskach. To, do czego się zobowiązałam, wykonałam i myślę, że z podniesioną głową zakończyć kadencję i mieć nadzieję, że ludzie ponownie mi zaufają.

 

 

 

Ernest Drazik (Ruda Kozielska): – Na plus zasługuje dobra współpraca z organizacjami pozarządowymi: klubem sportowym, OSP, Kołem Gospodyń Wiejskich… Została naprawiona droga biegnąca przez wieś, zmodernizowano świetlicę. Aktualnie trwają prace nad modernizacją boiska. To wszystko dzięki zaangażowaniu wielu ludzi, nie tylko jednostki.

 

 

 

 

 

 

 

Mariola Wajda (Kuźnia Raciborska – Osiedle): – Nie mogę mówić o dużych sukcesach. Ale godząc się na piastowanie funkcji radnej, priorytetem była dla mnie kanalizacja i budowa oczyszczalni ścieków. Zależało mi na fachowym ociepleniu bloków i przygotowaniu ich – tak jak bloków spółdzielczych – do gruntownej modernizacji. Byłam za dofinansowaniem z funduszy ZGKiM wymiany okien i drzwi. Zależało mi również na realizowaniu programów zdrowotnych dla mieszkańców. Nie udała się natomiast – ze względu na brak funduszy – modernizacja tzw. placu orła (skwer pomiędzy ulicami Bema i Moniuszki – dop. red.) czy rozbudowanie skrzyżowania ulic Moniuszki i Świerczewskiego. Uchwały są przez panią burmistrz przyjęte, tyle że realizacja tych zadań będzie w kolejnych latach.

 

 

Adrian Lepiarczyk (Rudy): – Sukces to m. in. to, że udało się – w ramach Rady Miejskiej – powołać organ o nazwie Komisja Promocji Gminy. Dzięki temu udało się zrealizować kilka spraw związanych z promocją w samej gminie i na zewnątrz niej. A porażki? To, że nie udało się zakończyć kilku spraw, które myślę, sfinalizuje nowa komisja. Zaczęliśmy od Kuźni i kamer internetowych oraz punktu hot-spot, czego w innych sołectwach już nie udało się zrealizować. Przyczyną z jednej strony był brak funduszy, z drugiej – brak ludzi, którzy by to poprowadzili. Nie mogę sobie przypisywać jakichś działań indywidualnych czy grupowych, bo to nie jest drużyna jednego zawodnika.

 

 

 

Antoni Głowski (Kuźnia Raciborska – Stara Kuźnia): – Największy sukces i to, co było moją bolączką nie przez 4, ale 8 lat jest rozpoczęcie remontu drogi nr 425. O to walczyłem od 2002 r. i teraz udaje się to finalizować. A niedociągnięcia? Tego jest zawsze dużo. Nie na wszystko starcza środków. Marzyłoby się o lepszych chodnikach, ale wiadomo: robi się tyle, na ile starcza pieniędzy.

 

 

 

 

 

 

 

Andrzej Kubiczak (Kuźnia Raciborska – Osiedle): – Plany były duże, wiele chciało się zrobić. Niestety, "przewrót majowy" – jak go określam (chodzi o zmianę na stanowisku przewodniczącego RM. A. Kubiczaka zastąpił M. Wrona – dop. red.), spowodował, że plany upadły. Od pewnego czasu prowadzę taką cichą wojnę związaną z bezpieczeństwem na terenie miasta. Dotyczy to moich interpelacji i wniosków związanych z funkcjonowaniem policji w całej gminie. Jakiś czas temu dyskutowaliśmy na sesji nt. suszarek. Wnioskowałem o dwie, by policjanci nie musieli sobie jej wzajemnie pożyczać. Wniosek jednak przepadł. Dużym plusem jest niewątpliwie monitoring. Ale sukces byłby większy, gdyby była stanowisko dowodzenia policji było stanowiskiem całodobowym. Niestety, upór władz powiatowych policji skutkuje tym, że mamy w Kuźni posterunek, a nie komisariat. W zamian rozważaliśmy powołanie straży miejskiej, ale po wstępnych obliczeniach kosztów stwierdziliśmy, że jest to zbyt wielka kwota. Myślę, że tych pozytywów jest więcej: pozyskanie środków unijnych, otwarcie nowoczesnej oczyszczalni ścieków, dobry bodziec otrzymali mieszkańcy, którzy sami zaczęli pielęgnować obejścia swoich bloków.

Grażyna Tokarska (Kuźnia Raciborska – Osiedle): – Prawdę mówiąc, sam radny nie osiąga sukcesów, bo to osiąga cała Rada. Jeśli chodzi o Osiedle, to naszym priorytetem był kontakt z ludźmi, czyli wysłuchiwanie ich próśb, skarg i udzielanie im pomocy. Poza tym – parkingi, które udało się wybudować. Walczyliśmy też o to, by mieszkańcy mogli sobie odpisać wymianę okien; chciałam, by udało się to samo ze stolarką drzwiową, ale niestety – zbyt niski budżet na to nie pozwolił. Nie udało się natomiast zrobić do końca kanalizacji, co było priorytetem dla Starej Kuźni i nad tym ubolewam.

 

 

 

Zupełnie inaczej swoje dokonania podsumował Janusz Brzeźniak (Kuźnia Raciborska – Osiedle). W odpowiedzi odniósł się nie tylko do pracy w mijającej kadencji, ale również do tego, czym zajmował się przez ostatnie kilkanaście lat: – Sytuacja życiowa zmusiła mnie do zmiany miejsca zamieszkania (radny wyprowadza się do Adamowic w gminie Lyski – dop. red.). Kończy się więc bardzo ważny okres w moim życiu, gdzie praktycznie 40 lat działałem aktywnie i pracowałem na rzecz mojej Małej Ojczyzny, jaką była Kuźnia Raciborska. Odchodząc, mam wrażenie, że dobrze wypełniałem swoje obowiązki. Służyłem przede wszystkim młodzieży oraz mieszkańcom miasta i gminy, pełniąc szereg odpowiedzialnych funkcji politycznych, samorządowych i zawodowych. Odchodzę – nie ukrywam – z żalem, ale w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Nadal żywo się będę interesował sprawami Kuźni i całej gminy. Nie powinniśmy się wstydzić za to, co udało nam się zrealizować w ciągu tych czterech lat. Pamiętam coroczne tworzenie planów rozwoju naszego miasteczka i gminy. Gdybyśmy teraz zsumowali to wszystko, co proponowały rady sołeckie, co proponowaliśmy my, jako radni, to budżet musiałby być 2-3 razy większy niż ten, którym dysponujemy. Ale ta hierarchia zadań, które realizowaliśmy sprawiła, że dzisiaj możemy z podniesionym czołem powiedzieć, iż nie marnowaliśmy tego czasu. Jest to nasz wspólny wysiłek.

Marcelina Waśniowska (Turze): – Plusem była wspólna praca z mieszkańcami. Bo jeżeli ci współpracują ze mną na rzecz swojego środowiska, to jest to pewien sukces. Gorzej by było, gdyby człowiek został sam jak palec i musiał zdać się tylko na siebie, a społeczeństwo stałoby na boku i się przyglądało.

 

 

 

 

 

 

 

 

Manfred Wrona (Rudy): – Sukcesów jest wiele; chciałbym być daleki od jakiegoś samouwielbienia i chwalenia się, ale doskonałą odpowiedź jest ta książeczka – "Sprawozdanie z działalności kadencji 2006-2010" (folder trafił do wszystkich obecnych na ostatniej sesji – dop. red.). Jest tam kilkadziesiąt zadań strategicznych dla gminy. Jako porażkę odbieram to, że nasza gmina nie jest w całkowity sposób skanalizowania. To problem niesamowicie trudny do przeforsowania i zrealizowania samodzielnie przez gminę. A jeśli chodzi o Rudy, to te – zwłaszcza w okresie ostatniej kadencji – przeżywają okres powtórnego rozkwitu. Z jednej strony – to kompleks klasztorno-pałacowy, w drugim sektorze – okołokościelnym – Bazylika Mniejsza. Niebawem gmina przystąpi do dużego, europejskiego projektu, wartego 7 mln zł (kompleks parkingowy i elementy informacji turystycznej – dop. red.). Dużym atutem – aczkolwiek w trakcie realizacji – jest budowa hali sportowej. Sukcesem jest również przejęcie przez gminę i "ustawienie na właściwy tor" kolejki wąskotorowej. To jest wyzwanie dla radnych przyszłej kadencji, by zainteresowali się tym obiektem, który jest nie tylko perełką w skali Rud czy gminy, ale i województwa.

Sabina Chroboczek-Wierzchowska (Kuźnia Raciborska – Stara Kuźnia): – Sukcesem nie może się szczycić sam radny. Do tego potrzebna jest cała Rada. To są decyzje wypracowane, przedyskutowane i naprawdę z wielu względów takie, na które nas stać. Na pewno sukcesem jest oczyszczalnia i pierwszy etap prac nad kanalizacją. Termomodernizacja szkoły podstawowej; hala sportowa, modernizacja ZSOiT, budowa boiska wielofunkcyjnego; rozpoczęta termomodernizacja MOKSiR-u, plac zabaw w Przedszkolu nr 1. Patrząc globalnie na całą gminę, myślę, że sukcesem jest też budowa hali sportowej w Rudach; wszelkie pozyskane fundusze zewnętrzne, za które możemy robić więcej, niż mamy możliwości. Ale są też projekty i koncepcje, których nie udało się zrealizować. Jednym z nich jest Plac Zwycięstwa – to jest dopiero przed nami. Także wnioski na kanalizację południowo-zachodniej części Kuźni, które nie zostały zaakceptowane… Ale grzechem byłoby nie starać się o te pieniądze i nie startować w konkursach. Myślę, że kanalizacja to kwestia przyszłości i w następnej kadencji na pewno uda się to zrealizować.

/BaK/

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

1 KOMENTARZ

  1. ;-)

    Miejmy nadzieję,że ten skłąd a zwłąszcza przewodniczący i zastępca nie będą dalej sabotowali miasta.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here