Przedszkolaki i uczniowie w Big Brotherze

0

Wszystkie dane o uczniu, także te wrażliwe, od przedszkola do studiów będą zebrane w jednym miejscu – tak będzie wyglądać nowy System Informacji Oświatowej. Sprawę komentują dyrektorzy raciborskich placówek oświatowych.

Uzasadnieniem  nowego SIO, według MEN, jest konieczność pomocy uczniom w zależności od ich potrzeb, w tym szczególnie uczniom niepełnosprawnym i by wyeliminować błędy dotychczasowego systemu. Ministerstwo zapewnia, że dzięki nowemu systemowi środki finansowe przekazywane samorządom w ramach subwencji oświatowej, w sposób dokładny będą trafiały tam, gdzie powinny. Stąd konieczność zbierania danych indywidualnych o uczniach, tak by ta sama osoba nie została w systemie dwukrotnie policzona. Na uczniów niepełnosprawnych samorządy dostają zwiększoną subwencję oświatową. Dane dotyczące uczniów i nauczycieli podzielono na identyfikacyjne (imię, nazwisko, PESEL) i dziedzinowe, czyli takie informacje m.in: jak np. klasa, do której uczeń uczęszcza, jakiego języka obcego się uczy, czy ma kartę rowerową. Będą wśród nich też dane wrażliwe, m.in.: czy uczeń jest pod opieką poradni psychologiczno-pedagogicznej, jakiej pomocy potrzebuje, czy ma dysfunkcje, jakie one są, czy uczy się w szkole specjalnej, w klasie integracyjnej, czy otrzymuje pomoc materialną. MEN zapewnia, że dane zbierane przez SIO opisujące jednostkowo konkretne osoby będą podlegały ochronie danych osobowych. Ustawę bez poprawek poparł Senat. Nowa ustawa o SIO ma wejść w życie w 2012 r.

- reklama -

 

Zapytaliśmy dyrektorów raciborskich placówek oświatowych co sądzą o nowym Systemie Informacji Oświatowej. Oto ich opinie:

Róża Burek – dyrektor P24 – praktycznie my już to robimy od 2003 roku, jednak dane jakie przekazujemy są zbiorowe a nie indywidualne. Nie wiadomo po co MEN takie szczegółowe dane. Jednak jeżeli ustawa wejdzie w życie to i tak będziemy musieli polecenia wykonywać. Niezależnie od tego co na ten temat myślimy.

Ewa Miecznikowska – dyrektor SP4 – moim zdaniem nie jest to dobry pomysł. Zmiany SIO mogą spowodować, że do systemu włamie się osoba niepowołana i nie wiadomo do czego zawarte tam tak szczegółowe dane może wykorzystać. Nie ma takich kodów zabezpieczających, których nie można złamać, skoro włamano się do serwera Pentagonu. Obecny papierowy system informacji jest dobry i zapewnia ochronę danych lepiej. Ankiety są zabezpieczane, chociażby np. w sejfie, a dostęp do nich mają tylko upoważnione osoby, zobowiązane do zachowania tajemnicy. W razie "przecieku" informacji zawartych w ankietach bardzo łatwo ustalić, kto to zrobił.

Renata Dradrach-Szweda – z-ca dyrektora G5 – dopóki nowa ustawa nie obowiązuje, nie ma o czym mówić – mówi – Jak wejdzie w życie i tak będziemy musieli ją realizować bez względu na to jakie jest moje prywatne zdanie.

Jacek Kąsek – dyrektor "Budowlanki" – Nowy SIO to taki Big Brother. Ja bym jednak nie panikował, bo systemy zabezpieczeń są dobre, no i nie wyobrażam sobie kto i co by z tymi informacjami robił, bo kogo obchodzi ilu murarzy jest np. w województwie śląskim. Nie jestem przeciwnikiem nowemu SIO, pod warunkiem, że czemuś to będzie służyło, a nie będzie tylko "tworzeniem dla tworzenia" – dodaje dyrektor.

Michał Szepelawy – rektor PWSZ – ja jestem przeciwny poszerzaniu i dodawaniu szczegółowych informacji o studentach. Mówi się o uproszczeniu procedur, a nowy SIO jest wręcz inwigilacją i czemu ma to służyć. Podawanie wszystkich informacji o studentach nie jest niczym dobrym. Aby kształtować oświatę niepotrzebne są aż tak szczegółowe dane. Uczniowie i studenci muszą mieć zagwarantowane minimum prywatności.

Andrzej Brzenczka – dyrektor CKU – Ustawy, które obowiązują trzeba realizować, czy mi się to podoba, czy nie. Jeżeli ta ustawa wejdzie w życie to też ją trzeba będzie realizować.

 

Wanda Gozdek

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here