Koronawirus. Dr Dzieciątkowski o mitach związanych z witaminą C, maseczkami i testami

0
Fot. freepik.com

W powiecie raciborskim odnotowano 277 nowych przypadków zakażenia i 32 ozdrowienia.

W Polsce w ciągu ostatniej doby przybyło 24 785 przypadków zakażenia koronawirusem, najwięcej w województwach: śląskim – 4245, małopolskim – 2806 i mazowieckim – 2099. Zmarło kolejnych 236 osób – z powodu COVID-19 59, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami 177. Aktualny bilans epidemii koronawirusa w Polsce to 546 425 zakażonych oraz 7872 zmarłych. Wyzdrowiało 209 363 osób. Aktualnie jest 11 036 wolnych łóżek „covidowych”, a wolnych respiratorów – 618.

- reklama -

Dr hab. Tomasz Dzieciątkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas wirtualnej konferencji prasowej nt. chorób zakaźnych mówił o mitach związanych z koronawirusem. Podkreślił, że niektóre z nich są wręcz niebezpieczne, ponieważ nakłaniają do błędnych zachowań, zwiększających ryzyko zakażenia koronawirusem.

Mitem jest na przykład to, że duże dawki witaminy C zapobiegają COVID-19 i łagodzą jego objawy. – Nie, nie łagodzą. Należy jedynie dążyć do tego, żeby nie było niedoborów witaminy w naszym organizmie, w tym witaminy C. Brak jest natomiast jakichkolwiek danych naukowych, które by wiązały podawanie dużych dawek witaminy C z łagodzeniem zakażeń SARS-CoV-2 – mówił dr Tomasz Dzieciątkowski. Duże dawki witaminy C nie chronią też przed innymi zakażeniami – dotyczy to wszystkich zakażeń powodowanych przez wirusy układu oddechowego takich jak grypa czy wywołujące przeziębienie rinowirusy.

Wiele jest fake newsów dotyczących maseczek ochronnych – na przykład takich, że nie powinny ich używać kobiety w ciąży, bo to grozi niedotlenieniem płodu. – Ponad wszelką wątpliwość wykazano, że używanie jakiejkolwiek maseczki nie wpływa na saturację krwi czy wysycenie tlenem hemoglobiny. Nie ma zatem żadnego ryzyka niedotlenienia płodu – zapewniał specjalista WUM.

Jego zdaniem, większość zgłaszanych dolegliwości, takich jak związane z noszeniem maseczek uczucie duszności czy dyskomfortu, to tak naprawdę objawy psychosomatyczne, które w 99% ludzie sobie wmawiają.

Nieprawdą jest też, że noszenie maseczek zwiększa ryzyko zakażenia, ponieważ wdychamy osadzające się na nich cząsteczki wirusa do dróg oddechowych. – Wszystkie dotychczasowe badania potwierdzają, że prawidłowo używane maseczki i ich zmieniane ogranicza transmisję koronawirusa, jak i innych patogenów przenoszonych drogą oddechową, w tym również wirusa grypy – podkreślał dr hab. Tomasz Dzieciątkowski. Tłumaczy on, że jeśli jesteśmy osobą zakażoną bezobjawowo, a wirus przenoszony na kropelkach bioaerozolu lub śliny miałby być wydmuchiwany lub wykrztuszany – to prawda jest taka, że będzie się „odbijał” od mechanicznej bariery, jaką stanowi maseczka, i będzie inhalowany z powrotem, ale przecież i tak jesteśmy zakażeni. Nie ma to znaczenia, bo patogen wywołał już zakażenie objawowe u danej osoby, a ponownie go już nie wywoła – przynajmniej nie teraz i nie na skutek samego noszenia maseczki.

Gdy wirus znajduje się na zewnętrznej stronie maseczki, to tak łatwo przez nią nie przejdzie, choć średnica pojedynczej kompletnej cząsteczki koronawirusa jest mniejsza niż rozmiary porów maseczki. – Wirus nie ma skrzydełek ani nóżek i nie przejdzie przez maseczkę; on podróżuje wierzchem na kropelkach śliny, które mają dużą większą średnicę niż pory maseczki – i zostaną zatrzymane – wyjaśniał specjalista.

Kolejnym mitem jest to, że w Polsce wykonuje się więcej testów na koronawirusa SARS-CoV-2, ale ich jakość jest dużo gorsza niż w krajach zachodnich. – W naszym kraju przez długi czas przeprowadzano mniej takich testów niż we wszystkich niemal krajach Unii Europejskiej – za nami była tylko Słowacja, która ma jednak mniejszą liczbę mieszkańców. Wszędzie natomiast są to testy tych samych producentów. Nie możemy zatem powiedzieć, że wykonujemy gorsze testy. Są takie same, jak w Austrii, Belgii czy Niemczech – twierdził dr Dzieciątkowski.

Zaznaczał, że z choroby COVID-19 można się wyleczyć samoistnie. – To, że mamy koronawirusa w swoim morganizmie nie oznacza, że będziemy mieli go do końca życia. W przypadku tego zakażenia nie ma długotrwałego nosicielstwa. Nawet jeśli jesteśmy zakażeni objawowo, zazwyczaj nasz układ odpornościowy usunie go z organizmu w ciągu 3-4 tygodni, a czasami, ale rzadko, w okresie 8 tygodni – zapewniał.

W zdecydowanej większości przypadków COVID-19 przebiega łagodnie lub słaboobjawowo. Jedynie u 20% zakażonych przebieg choroby jest cięższy i wymaga hospitalizacji. Im zatem więcej jest zakażonych koronwirusem SARS-CoV-2, tym więcej będzie ciężkich przypadków COVID-19.

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w woj. śląskim:
– liczba osób poddanych kwarantannie domowej z powodu wszystkich przyczyn – 72 963 (było 73 186)
– liczba osób pozostających pod nadzorem epidemiologicznym – 7 880 (8 945)
– liczba próbek zbadanych w laboratoriach w woj. śląskim łącznie – 715 934
– liczba próbek zbadanych w ramach badań przesiewowych – 112 767
– liczba przypadków potwierdzonych laboratoryjnie z wynikiem dodatnim zgłoszonych do WSSE w Katowicach – 71 508 (67 263)
– liczba ozdrowieńców (osoby z potwierdzonym COVID-19, które wyzdrowiały) – 33 675 (32 824)
– liczba zgonów – 1 169 (1 154)

W powiecie raciborskim odnotowano 277 nowych przypadków zakażenia i 32 ozdrowienia. Zmarł 68-letni mężczyzna.

oprac. /kp/

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here