Pomoc przyjdzie z góry?

Pod sporym znakiem zapytania stoi przyszłość tutejszego PKS – u. Jeśli temat objazdów nie wniesie zmian miesięcznie do kursów przewoźnik będzie dokładać 200 tys.zł. (w przypadku mostu rybnickiego) i 400 tys.zł. (w przypadku gliwickiego).

O sprawie planowanych remontów raciborskich mostów i utrudnień, jakie będą niestety się z nimi wiązały pisaliśmy już kilkakrotnie na naszych łamach.

Pod sporym znakiem zapytania stoi przyszłość tutejszego PKS. Spotkanie z władzami wojewódzkimi, które odbyło się w połowie stycznia w Urzędzie Miasta, w przypadku prezesa Mirosława Kożdonia, nie mogło zakończyć się inaczej niż zdziwieniem i rozczarowaniem.

Jeśli chodzi o pojazdy do 3,5 tony władze przygotowują stosowny objazd, jednak radni na styczniowym spotkaniu pytali głównie o kwestię przejazdu tych większych samochodów. Jak mamy się uchronić przed bankructwem? – pytał wtedy Kożdon. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wozić pasażerów autobusami do 3,5 tony – odpowiedział Jacek Stumpf, dyrektor Wydziału Transportu i Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego. Prezes PKS – u nie krył wtedy żalu. Tymczasem sprawa, im bliżej terminu rozpoczęcia remontu, tym bardziej poważna. Co dalej z firmą?


Proponowane objazdy wynosić mają 25 kilometrów! Z podróży np. do położej niedaleko od Raciborza Kuźni Raciborskiej, zrobi się poważna wyprawa! Miesięcznie do kursów PKS będzie dokładać 200 tys.zł. (w przypadku mostu rybnickiego) i 400 tys.zł. (w przypadku gliwickiego). Urząd Marszałkowski proponuje nam jazdę małymi busami. Owszem mogłyby jeździć budowanym objazdem, ale są za małe! W kierunku na np. Gliwice jeździ z nami duża liczba pasażerów. Jak mamy ich pomieścić w pojazdach na zaledwie 18 osób? – pyta prezes Mirosław Kożdoń. Do tego dochodzi ryzyko wybierania przez ludzi innych środków transportu, np. pociągów.
Władze z Katowic mają jeszcze inny pomysł – dowieźć ludzi autobusami do remontowanego mostu. Ci przejdą na drugą stronę, a stamtąd odbierze ich już kolejny autobus. Kto weźmie odpowiedzialność za tych pasażerów? Za dzieci, które dojeżdżają do szkół, potem do domów? Trudno mi sobie wyobrazić sytuację przechodzenia przez modernizowany most, wąskie przejście grupy kilkudziesięciu dzieci. Wystarczy chwila jakichś wygłupów, przepychanek i nieszczęście gotowe. Kto za to odpowie? – zastanawia się prezes.

Mirosław Kożdoń wystosował już odpowiednie pisma do Urzędu Marszałkowskiego oraz Urzędu Miasta z prośbą o rozpatrzenie jednak możliwości przejazdu PKS – ów przez objazd koło Obory. Na odpowiedź wciąż czeka. Rozważa również możliwość zwrócenia się bezpośrednio do Ministerstwa Finansów, które ewentualnie mogłoby wspomóc finansowo inną ideę – wybudowanie mostu pontonowego.

Jeśli żadnej z propozycji Kożdonia nie uda się przeforsować, sytuacja tego przewoźnika będzie zagrożona, tym bardziej, że… Katowice nie zamierzają dołożyć się do kosztów, jakie za sobą pociągną długie objazdy – kończy prezes.

/SaM/



- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here