Plac Długosza i jego okolice

Stojąc na raciborskim Rynku pod kolumną Maryjną i spoglądając w kierunku południowym, dostrzeżemy basztę więzienną, stojącą przy ul. Basztowej. Młodsi mieszkańcy naszego miasta są przekonani, że zawsze tak było, że – nie licząc 800-letniej fary – teren od Rynku do ul. Basztowej, a nawet dalej, do ul. Drzymały, był jedną, wielką, otwartą przestrzenią, z obszarami zieleni. Taka sytuacja istnieje jednak dopiero od 1945 roku, a nawet od lat 60-ych. Trudno sobie bowiem wyobrazić, aby w średniowiecznym mieście, otoczonym murami, gdzie cenna była każda piędź ziemi, były tak duże obszary niezabudowane. Przyjrzyjmy się tej części miasta, jak zmieniała się w ciągu stuleci.

Wychodząca od Rynku w kierunku południowym ul. Nowa na odcinku do ul. Solnej była niegdyś nazywana ul. Kramarską. Później przyjęła się dla całości nazwa ul. Nowej, co zapewne stanowiło nawiązanie do Bramy Nowej. Mury miejskie opasały miasto od strony południowej na wysokości ul. Basztowej. Jeszcze dzisiaj znajdziemy ich fragmenty obok baszty a także w podwórzu byłego szpitala przy ul. Leczniczej 7. Na końcu ul. Nowej mieściła się brama miejska, nosząca miano ‘Bramy Nowej’, bo też została najpóźniej zbudowana. W dokumencie z 1299 roku księcia raciborskiego (w latach 1290-1306) Przemka, wymienia się mury miejskie i dwie bramy – Odrzańską, i Wielką – na końcu dzisiejszej ul. Długiej. Dopiero z 1351 r. mamy wzmiankę o trzeciej bramie, ‘Nowej’ właśnie.



Ulica Nowa była oczywiście zabudowana. Urbarz z 1595 r. wymienia przy „Neuegassen” 32 domy mieszkalne, zobowiązane do płacenia różnych danin na rzecz miasta, a na ul. Kramarskiej dodatkowo 9 domów. Przywołajmy za urbarzem nazwiska niektórych mieszczan: Puchala, Massurekh, Rusga, Puzderko, Kirschner czy Binder. Zaś przy wspomnianej ulicy Kramarskiej mieszkali i Lenhart Tschech i  Woytekh Chechowicz, Paul Goldtschmidt i inni. Nawet zważywszy, że urbarz był pisany po niemiecku, nie sposób nie zauważyć, że w Raciborzu mieszkali obok siebie ludzie różnych narodowości.



Kiedy pruski minister hrabia Georg Karl von Hoym w dniu 27 kwietnia 1783 r. pisze do swojego króla, wytyka wiele braków, jakie stwierdził w Raciborzu, nadmienia jednak, że ul. Nowa [obok Rynku, ul. Kolegiackiej (Mickiewicza), i ul. Panieńskiej (Chopina)] jest wybrukowana. W 1802 r. dyrektor policji Blühdorn kazał zamontować na swoim domu przy ul. Nowej pierwszy w Raciborzu piorunochron. Cztery lata później przy ul. Nowej zaczadziła się cała rodzina rzeźnika Wunscha – był to pierwszy wypadek zatrucia spowodowana stosowaniem nowego opału – węgla kamiennego. Budżet miasta na 1879 r. przewidywał na ul. Nowej zmianę ‘kocich łbów’ na kostkę granitową, gdyż „ulica jest już skanalizowana”. Późniejszy założyciel ogromnej fabryki czekolady przy ul. Batorego-Środkowej-Podwalu, Fr. Sobtzick, uruchomił przy ul. Nowej pierwszą w Raciborzu cukiernię. Kiedy, zbudowana w 1857 r., gazownia w roku 1873 stała się własnością miasta, wprowadzono w Raciborzu oświetlenie gazowe, zaczynając właśnie od ul. Nowej. W latach 1880-ych przy ul. Nowej działało 10 lamp gazowych najnowszej produkcji. W 1915 r. przy ul. Nowej, liczącej 26 ponumerowanych domów, było zainstalowanych aż 35 telefonów.



Ulicą Nową przechodziły wiernopoddańcze pochody i manifestacje ku czci królów i cesarzy, tu maszerowały w latach 1920-30-ych formacje SA i SS (w latach 1930-ych ul. Nowa została przemianowana na ‘Strasse der SA’). Również za czasów PRL ul. Nowa i pl. Długosza były miejscem odbywania manifestacji i pochodów.



Cała wschodnia (lewa) strona ul. Nowej jest dzisiaj niezabudowana. Do 1945 roku ul. Nowa była gęsto zabudowana, nawet na skwerku, oddzielającym ulicę od kościoła, stały wysokie kamienice. Naprzeciw wlotu ul. Solnej jest plac, pokryty dużymi płytami betonowymi. Był to ‘Nowy Targ’ (Neumarkt). Następnie wzdłuż ul. Nowej ciągnie się plac, wykorzystany dzisiaj jako parking. Ten teren był także zabudowany. Później następuje kolejny wybetonowany plac, zwany niegdyś ‘placem Marcelego’ (Marzellus-Platz), poświęcony legendarnemu obrońcy naszego miasta przed najazdem Scytów.



Wróćmy na Nowy Targ (dla zlokalizowania poszczególnych obiektów i zdarzeń będziemy się posługiwali starymi nazwami, ponieważ ‘pl. Długosza’ obejmuje teren zbyt duży). W innych dokumentach plac ten jest nazywany także ‘Małym Rynkiem’ – zapewne dla odróżnienia od głównego Rynku. W dokumencie z 1510 roku nadano pewne przywileje domowi z browarem i ogrodem przy ‘Targu Końskim’. To kolejna nazwa dla tej przestrzeni. Targi końskie odbywała się niegdyś na placu przed ‘Kamienicą’ w Ostrogu, niedaleko mostu zamkowego. Miasto jakimś sposobem ściągnęło te targi do miasta i wyznaczyło Nowy Targ do prowadzenia handlu końmi. Dodajmy przy tej okazji, że na pl. Zborowym (dzisiejsza część ul. Mickiewicza w pobliżu pomnika Eichendorffa) handlowano bydłem i trzodą chlewną. Przeniesienie targów do miasta doprowadziło zresztą do sporu z hrabią Feliksem von Sobeck, ówczesnym dzierżawcą dóbr raciborskich, w którego karczmie ‘Klepacz’ w Ostrogu zmniejszyła się sprzedaż piwa i gorzałki; sporu rozstrzygniętego przez wrocławskie władze zresztą na korzyść miasta.



W 1817 r. powołano w Raciborzu Wyższy Sąd Krajowy dla Prowincji Górnośląskiej, ustanawiając go najwyższą instancją sądową dla całego Górnego Śląska. Nie godziło się, aby w mieście, chlubiącym się sądem krajowym, niedaleko centrum odbywano targi zwierzęce, dlatego magistrat zadecydował o przeniesieniu tych targów przed bramy miejskie – na pl. Międzymurza (Zwingerplatz), dzisiejszy pl. Wolności.


Po usunięciu targów końskich plac został w 1818 roku wybrukowany. W tym samym roku ustawiono na placu statuę św. Jana Nepomucena. Pomnik jest prawdopodobnie dziełem Jana Melchiora Oesterreicha, twórcy kolumny Maryjnej na Rynku i pomnika św. Jana Nepomucena, stojącego do dziś przy ul. Bosackiej. Statua z Nowego Targu stała na dziedzińcu klasztoru pań dominikanek (dzisiejszy Zespół Szkół Ekonomicznych przy ul. Gimnazjalnej). Po sekularyzacji klasztoru ówczesny proboszcz od raciborskiej fary, Jan Nepomucen Zolondek, zlecił poddanie na własny koszt renowacji pomnika swojego patrona i kazał ustawić go na Nowym Targu. Poświęcenia dokonał proboszcz miejski osobiście dnia 16 września 1818 roku.



Musimy także nadmienić, że wraz z wybrukowaniem Nowy Targ otrzymał także oświetlenie; zainstalowano wówczas w mieście 55 nowych latarni (pierwsza latarnie uliczne – tranowe i oliwne – umieścili na swoich domach niektórzy raciborscy kupcy już w 1803 r.).


Ponieważ z placem związane były tradycje handlowe z czasem urządzano tu w czwartki sprzedaż nabiału, głównie masła. Spowodowało to powstanie obiegowej nazwy „targu maślanego” (Buttermarkt). Z przekazu znane jest zdarzenie sprzed I. wojny światowej, kiedy jedna z handlarek, widząc iż żandarm sprawdza rzetelność wagi sprzedawanych towarów, wepchnęła do osełki masła monetę pięciomarkową, aby przezornie zwiększyć ciężar. Jedna z kucharek, która widziała całe zdarzenie, chciała kupić właśnie tę osełkę masła. Mimo oporów przekupka, wobec żandarma, musiała jednak tę „ciężką” osełkę masła sprzedać.



Nowy Targ związany jest także ze szkolnictwem. W 1780 r. wybudowano na dzisiejszym skwerku z fontanną za 1026 talarów nowy budynek szkolny. Z pisma magistratu z roku 1783 wiemy, że w szkole były dwie klasy: w pierwszej kantor uczył abecadła, a w drugiej rektor przyswajał dzieciom sztukę czytania i liczenia oraz uczy religii. Tematyka raciborskiego szkolnictwa jest, szczególnie z dzisiejszego punktu widzenia, arcyciekawa, ale na to tu nie miejsce. Już po 40 latach szkoła nie pomieściła wszystkich uczniów i zaszła potrzeba wybudowania nowego budynku.


Miasto wykupiło od parafii sąsiadującą ze szkołą wikarówkę. Ze względu na obecne ‘cykle budowlane’ warto przywołać daty związane z budową szkoły (uznajemy jednak za niegodziwe powoływanie jako przykładu kontrastowego szczegółów budowy – nowoczesnymi, zmechanizowanymi metodami – np. szpitala przy ul. Gamowskiej). Dnia 1 kwietnia 1829 r. nastąpił koniec roku szkolnego i dzieci opuściły budynek, który natychmiast został rozebrany. Położenie kamienia węgielnego pod nową budowlę według projektu królewskiego inspektora budowlanego Bogumiła Tschecha nastąpiło 4 maja tego samego roku. Z braku miejsca musimy pominąć ciekawe informacje o znaleziskach archeologicznych, znalezionych na głębokości 6 m. Dnia 18 października 1830 roku, zatem po roku i pięciu miesiącach budowy, ks. prałat Zolondek dokonał uroczystego poświęcenia nowej szkoły. Koszt budowy wynosił 18 321 talarów i 9 srebrnych groszy. Szkoła była koedukacyjna. Dopiero w 1880 r., kiedy ‘wyższą szkołę mieszczańską’ ulokowano w budynku przy pl. Mostowym, chłopców przeniesiono do gmachu przy ul. Solnej, i szkoła na Nowym Targu stała się „katolicką szkołą ludową dla dziewcząt im. św. Jadwigi”. W grudniu 1944 r. w budynku urządzono szpital polowy, a w 1945 r. spłonął; później ruiny rozebrano, a na skwerku urządzono fontannę. 



Południowa część pl. Długosza w 1846 r. otrzymała nazwę pl, Marcelego, a cztery lata później został on wybrukowany. W 1851 r. na placu ustawiono marmurową cysternę, skąd okoliczni mieszkańcy mogli czerpać dobrą wodę sprowadzaną miejskimi wodociągami z Obory.


Jednak w 1779 roku na tym placu poświęcono kamień węgielny pod budowę kościoła ewangelickiego. Bardzo obszerny kościół, znacznie przekraczający potrzeby wojskowych i świeckich raciborskich protestantów, został poświęcony w 1782 r.



Wokół kościoła został urządzony cmentarz. W maju 1801 roku szerzyły się pogłoski, jakoby na tym cmentarz pochowano żywcem żonę parobka składu celnego, Lindnera. Słyszano jakoby gwizdy i jęki wychodzące z cmentarza. Dla uspokojenia wzburzonego tłumu magistrat nakazał przeprowadzenie ekshumacji pod nadzorem fizyka miejskiego, jak wówczas nazywano lekarza urzędowego. Stwierdzono, że ciało pani Lindnerowej było już w stanie rozkładu, a odgłosy pochodziły od gołębi i z dachówek okolicznych domów.


Ze względu na złe posadowienie kościół, który groził zawaleniem, trzeba było zamknąć. Gminie żydowskiej, która zaoferowała najwyższą cenę za budynek i działkę (z zamiarem wybudowania tam synagogi) odmówiono sprzedaży. Król pruski, na którego koszt kościół wybudowano, kazał kościół rozebrać a plac przeznaczył na cele publiczne.


Wspomnieliśmy, iż na Nowym Targu w czwartki handlowano nabiałem. Na wybrukowanym już pl. Marcelego codziennie handlowano mięsem i drobiem.


Warto jeszcze nadmienić, że na pl. Marcelego na początku lat 1920-ych wybudowano pierwszą w mieście stację benzynową wraz z szaletem publicznym. Budynek ten, mimo likwidacji stacji benzynowej, nadal się zachował.


Środek pl. Długosza, stanowiący dzisiaj parking, był gęsto zabudowany wysokimi kamienicami, pełnymi sklepów. Poza ul. Nową i ul. Piwną, łączącymi Nowy Targ z pl. Marcelego, przez środek dzisiejszego parkingu przechodziła jeszcze jedna, wąska uliczka, nosząca nazwę ‘ul. Marcelego’.



Skoro wspomnieliśmy ul. Piwną warto zauważyć, że nazwa ta stanowi nawiązanie do niegdyś istniejącego na rogu tej ulicy i ul. Zborowej, browaru. Miasto, potrzebujące pieniędzy na spłacenie długów wojennych, sprzedało ten browar wraz ze słodownią w 1818 r. za 8 000 talarów burmistrzowi Prechtowi. Właśnie słodownia (niem. ‘Malz’) nadała tej ulicy niemiecką nazwę ‘Malzstrasse’. Pod koniec XIX wieku część zabudowań przebudowano na restaurację a obok wybudowano duży browar, który z niewielkimi zniszczeniami uchował się z pożogi wojennej. Do wczesnych lat 1960-ych, kiedy browar ostatecznie rozebrano, aby zrobić miejsce pod duży blok mieszkalny (ul. Piwna 2-12), w zabudowaniach mieściła się wylęgarnia drobiu.



W latach powojennych wszystkie zabudowania wokół ul. Nowej i pl. Długosza rozebrano, choć wiele budynków niewielkimi nakładami nadawało się do odbudowy. Powstał wielki, pusty pl. Długosza. Ta przestrzeń została jeszcze optycznie powiększona przez odsunięcie zabudowy zachodniej pierzei od ul. Nowej. Wspomnieliśmy już, że na tym wielkim placu za czasów PRL urządzano manifestacje z okazji różnych świąt państwowych. Dla tych celów przy ul. Basztowej zbudowano betonową estradę. Ostatnio ten plac był zapełniony, kiedy tysięczne rzesze raciborzan w dniach 7 i 8 kwietnia 2005 roku zebrały się na uroczystościach związanych ze śmiercią nieodżałowanego papieża Jana Pawła II.


Paweł Newerla

Artykuł pochodzi z 3 numeru „Almanachu Prowincjonalnego” pod red. Janusza Nowaka

- reklama -

1 KOMENTARZ

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here