Postpolityka po raciborsku

Młode pokolenia, o ile chcą (a chcą) zostać w Raciborzu, właściwie nie mają wyjścia. Oni są prężni i zdolni, znają języki, procedury i świat. Jeśli nasza mała Ojczyzna, ten Heimat ma przynosić dumę, tu musi się zmienić wiele – felieton Marka Rapnickiego

„Kto przychodzi na świat, by niczego nie zakłócić, nie zasługuje na względy ani na cierpliwość”. To jeden z wielkich Francuzów, ze 220 lat temu, prawdopodobnie Antoine de Rivarol, krytyk Rewolucji Francuskiej, tej prababki bolszewizmu. Wspominam go, bo chcę mówić o… winie.

- reklama -

 

Piwnica, a w tej piwnicy butelka. Zakorkowana, ciemna i omszała. Tajemnica jej zawartości zależy od kunsztu producenta (czytaj: wyborcy; dlaczego, powiem za chwilę). Jeśli trunek w środku jest najszlachetniejszej próby – medoc, chablis, pomerol, montrachet, brunello di montalcino – przetrzyma i da się wypić nawet po wielu, wielu latach. Jeśli nie – skwaśnieje i wytrąci na dnie ciemny osad. Wtedy butelka jest do wyrzucenia, razem z zawartością. Żeby tak się nie stało, trzeba mieć wiedzę, intuicję i doświadczenie. I dążyć do doskonałości i dobra (przy wspólnym stole).

Zaczepiają mnie ponoć stróże moralności, że jestem i tu, i tu, i w PiS, i gdzieś jeszcze. I że umożliwiłem władzę TW, nie golę się i słucham złej muzyki… Więc grzech na grzechu. Co za niewiarygodny sojusznik. A ja mówię tak: nawet jeśli z miłości urodzisz dziecko, nie wiesz, kim będzie za dwadzieścia lat, jeśli znajdziesz przyjaciela, nie przewidzisz jak się zachowa w godzinie próby. A cóż dopiero w polityce, gdzie rządzi (albo raczej – żądzi) chęć sukcesu, często za wszelką cenę! Mam prawo o tym mówić, bo w 1990 zdobyłem władzę, by przekazać ją, jak mi się wydawało, lepszym. Działając jednak w latach 1990-2002 przez trzy pierwsze kadencje w samorządzie gminnym, wojewódzkim i powiatowym miałem możliwość obserwować, jak praktyka oraz ideały Raciborskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, z którymi szedłem zmieniać Racibórz, rozjeżdżają się jak nogi początkującego łyżwiarza. Dziś stwierdzam, w obliczu blamażu PO w centrali i niewydolności PiS w regionie, że przyszłość, Duch tego miasta (Duch, nie duchy!) są z NaM. Z Raciborskim Stowarzyszeniem Samorządowym  NASZE  MIASTO!

Młode pokolenia, o ile chcą (a chcą) zostać w Raciborzu, właściwie nie mają wyjścia. Oni są prężni i zdolni, znają języki, procedury i świat. I pragną żyć i pracować w Zjednoczonej Europie, a nie w zakompleksionym Pcimiu, czekającym na łaskę Rybnika i Opawy. Jeśli nasza mała Ojczyzna, ten Heimat tych, co śpiewają Eichendorffa oraz tych, co czytają Mickiewicza i Słowackiego, a także tych, co słuchają Marii Peszek i Kazika, ma przynosić dumę, tu musi się zmienić wiele.

Przetargi.
Szkolnictwo (wiecie o czym mówię).
Dobór kadr na wszystkich szczeblach.
Promocja miasta.
Podejście do kultury.
Oferta dla młodych.
Prawdziwe otwarcie na Europę.

Wymieniłem nieliczne problemy, a przecież jest jeszcze coś takiego jak spuścizna po Andrzeju Markowiaku, budowniczym za dużej oczyszczalni ścieków, uwikłanym w esbeckie kontakty, co wyszło na jaw stosunkowo niedawno. To ogólniki? Nie czas na konkrety! Dziś musimy zdać sobie sprawę, że tutaj rządzi postpolityka, gdzie forma jest ważniejsza od treści! Pytam: po co pchać się w siedmioro do przecinania wąskiej ścieżki rowerowej? Po co obdarzać patronatem Prezydenta nawet najmniejszą wieczornicę? Po co? I dlaczego darmo musi być Doda, za którą ludzie dadzą każdą cenę, a nieznany jeszcze młody wykonawca będzie „biletowany”? Przecież to Doda, Budka Suflera i kabaret powinny finansować sztukę tzw. wyższą. Ja wiem dlaczego, wie też Marcin Ziewiec, który ten mechanizm opisał dokładnie przed kilkoma dniami.

Jeśli ktoś wątpiłby, czy Duch Raciborza sprzyja NASZEMU  MIASTU,  pozbędzie się rozterek widząc ilość inwektyw pod adresem NaM-u i ludzi z NaM związanych! To dobry znak, Dawid! Zostałeś barmanem, w takim razie ja mogę być bileterem ze „Strzechy”, cóż, że z 16-letnim stażem dyrektorskim i przeprowadzonym onegdaj remontem RDK. Ty wiesz, że nie pędzi nas do walki wyborczej chęć zaszczytów, tylko troska o przyszłość najmłodszych i dobre imię Raciborza. Pamiętaj: „Będą się z Ciebie śmiać, ale ten śmiech zdobi Cię jak gronostaje!”

A nasz kandydat, NaM kandydat na prezydenta? To dzielny, roztropny i sprawiedliwy człowiek, politolog, nauczyciel młodzieży i ojciec rodziny. Będą przyczepiać się do Jego nazwiska, okularów, koloru włosów i wzrostu. Prawie jak w Kambodży. Ale my pójdziemy naprzód, aby zmieniać  NASZE  MIASTO  –  RACIBÓRZ!

Marek Rapnicki

 

czytaj także: List otwarty L. Wyki i M. Rapnickiego do Prezydenta

- reklama -

33 KOMENTARZE

  1. No, no, lekko z dyscypliną i fantazją, jak się postara to nawet zadziwi – problem, że mu się nie chce. (tu akurat chciał). Byłoby super gdyby zapomniał o swoich zasługach, tak zdradził samego siebie. Jak się nigdzie nie załapie, będzie dobrym felietonistą.

  2. Może i bedzie a może nie.. Dobry felietonista pisze tylko przy użyciu służbowego sprzętu. Dobry felietonista wie że pisząc felieton trzeba napisać jakiego sprzętu użył. Inaczej 'run forest, run’ i forest leci ile sił w nogach.

  3. Dobrze ,że człowiek, który nazywa Wielką Rewolucję Francuska – prababką bolszewizmu, skończył na politycznym smietniku Raciborza! A osadzenie traktorzysty z Baborowa na stanowisku Prezesa ,,Nowoczesnej,, wyrazem jego własnego wewnętrznego, autentycznego bolszewizmu ! Człowiek, który za swoim dyrektorskim fotelem ,umieszcza na ścianie krucyfiks wielkości 1,5m x 1m ,jest niebezpiecznym fundametalistą religijnym , dlatego ,,bocznica,, na jakiej wyladował w Raciborzu ,jest najwłaściwszym miejcem dla Niego!

  4. Oscar Wilde napiasł, że „[b]wrzeszczy się przeciwko grzesznikom a nie przeciwko głupcom. A to przecież głupota nas hańbi”.[/b] Dlatego tym bardziej doceniam postawę Rapnickiego. Popełnił błędy („zgrzeszył”, bo każdego można na jakiś czas omamić) ale nie jest głupi, bo wyciąga wnioski ze swoich błędów. I tak powinno być. Skoro wsadził Tadeusz na stołek, to teraz ma szansę go zrzucić.

  5. Dziwię się, iż człowiek który działał przez kilka lat zarówno w samorządzie miejskim oraz w radzie powiatu
    uważa , że Nam przewróci to miasto nagle do góry nogami. Dobrze Pan wie, Panie Marku, że w Polsce pogłębia się kryzys finansowy i gospodarczy . W Raciborzu też. Padają małe firmy. Rośnie bezrobocie. Ok. 10 tyś osób z całego powiatu pracuje za granicą i tam płaci podatki.. To wcale nie zależy od prezydenta czy rady miasta. Przedsiębiorcy czy właściciele firm za mało płacą. Być może uważa Pan , że Na zmusi ich do podwyżki płac , aby ludzie w tym dobrzy fachowcy nie uciekali za granicę? Pan z takim doświadczeniem społeczno- politycznym przewraca w głowach tym młodym ludziom z NaM. Spójrzcie realnie na sytuację. Łatwo dziś krytykować Andrzeja Markowiaka. Ale to w czasach jego kadencji miasto skorzystało z tanich i preferencyjnych kredytów i zrobiono bardzo wiele. Już Pan zapomniał.
    Wiem, On Pana nie popierał i uważał za lenia na stanowisku dyrektora RDK, gdzie mógł się Pan popisać inicjatywami i dobrą robotą dla wszystkich środowisk społecznych. Ale Pan wtedy wolał politykować i krytykować innych. Teraz kreuje się Pan na ojca chrzestnego NaM. Proszę wybaczyć te gorzkie słowa prawdy, ale Pan się podobnie odnosi do wielu osób w tym mieście.

  6. Obiektywnie rzecz biorąc; gdy ludzie mają pracę u siebie, płacą przystepne podatki, mają gdzie się leczyć i za co, nikt ich nie straszy utrata emerytury itp. to nikogo nie interesują jakieś układy. Akurat tego wszystkiego nam brakuje ale widzimy tylko uklady i nic więcej. Gdyby tak pokazać, że się starają ludziom pomóc, nie – Oni podnoszą sobie gaże, podnoszą koszty utrzymania obywateli i na dodatek manifestują pogardę dla ludzi. Nie podzielam pochwały dla AM, to On nauczył swoich kolesiów takiego traktowania obywateli. Swoją drogą, do takich postaw trzeba mieć odpowiedni charakter.Nie da się ukryć, że mamy w mieście, a i powiecie wyjątkowo uciążliwe stado. Pan Marek był w tym stadzie od czasów solidarności i może trafnie tu akurat ocenił, ale zapomniał o Sobie.
    PS. Dobry felieton można napisać długopisem !

  7. Zatem jeśli nie NaM, nie TMZR, nie Oblicza, nie SRC2000, nie komitet miłośników mirka lenka, to KTO? Powiedzcie mi , kto może pomóc temu miastu? Samo się przecież nie naprawi!!! Czy znajdzie się choć jeden? Po wyborach tylko jedno ugrupowanie jest aktywne. Tylko jedno pisze, organizuje, rozmawia. A cała reszta zapadła w zimowy sen jak ten pan na zdjęciu poniżej. Powiedzcie mi, kto naprawi to miasto, skoro wszyscy to partacze, prywaciarze, dewoci, uzurpatorzy itp.

  8. Jak to kto?!? Kto inny jak nie ten tajemniczy „Nowy Racibórz” o którym pare razy wspomniał niejaki O.K.?! Ugrupowanie to jest na razie głęboko zakonspirowane nawet przed samym sobą i spokojnie lepi sobie z gliny idealnego kandydata na prezydenta, ale jak już tchnie w niego życie i wylezie z ukrycia to klękajcie powiaty!!

  9. Już na tym portalu ktoś dostrzegł tego ukrytego ducha, bo to co niżej podano jest obiektywna prawdą, a to niewiadome zostało nazwane „Nowy Racibórz”? Nie trzeba być prorokiem, żeby nie dostrzec możliwości powstania tej nowej władzy, bo przecież wybory będą, i ktoś wygra lub przegra? Ta taktyka jest typowa na Śląsku w/g prawa „Im gorzej tym lepiej”, Kto tak się zachowuje, wiedzą starzy wyjadacze, zaś młodzi się dowiedzą po wyborach – czy zapamiętają? do nastepnych wyborów, mam watpliwości bo znowu ktoś dalej będzie mącił? Jak zwykle, znowu nic dla tego miasta, a wszystko dla tych samych? Ci nowi, to znowu będą partacze, prywaciarze, dewoci, uzurpatorzy – choc wcale nie muszą to być te same nazwiska.

  10. A kto będzie w tym Nowym Raciborzu? Ludzie z zewnątrz? Bo jakoś nie wierzę, że nie będzie tam jakiegoś nauczyciela, byłego już polityka, jakiegoś byłego działacza, członków jakiś stowarzyszeń. I wtedy co…?, nikt nie będzie pisał, że to „przechrzta” co przyszła z innych podwórek? Przyszli niewiadomo skąd i od razu nowi prorocy, którzy rzucą wszystkich na kolana? Jeśteście maga naiwni jeśli wierzycie, że Nowy Racibórz będzie nowy a nie skażony ludźmi, którzy już „coś robili” „gdzieś byli” itd. No chyba że to zakonspirowany, kolejny pomiot Wileńskiej. NaM jak sami mówią jest transparentne. Wszystko jest przejrzyste i jasne. dlatego powoli zaczynają mnie do siebie przekonywać.

  11. [b]NaM NIKOMU NICZEGO NIE obiecywało[/b] ani przed ani po ewentualnym zwycięstwie wyborczym, choć pewnie niektórym trudno uwierzyć w to, że ktoś może postępować inaczej i uczciwiej niż oni sami. Poniższe wpisy traktujemy w kategoriach nieudolnych prób zniesławienia naszego stowarzyszenia.

  12. Nie bazuję na rewolucyjnych zmianach w Raciborzu i powiecie, a jedynie logicznie próbuję przejrzeć możliwości. Od dawna wiem, że oficjalne ugrupowania prowadzą polityczną walkę o władzę. Walka ta powoduje osłabienie wzajemne tych ugrupowań. W każdym ugrupowaniu mamy naturalny rozkład osobowości i sympatii wśród wygorców. Dla niektórych nie jest ważne pod jakim sztandarem zdobędą maksymalną liczbę głosów „swojego” elektoratu. To Oni po wyborach będą decydować jakie koalicje utworzyć. W ten sposób mają swoich ludzi we władzy jak i w opozycji. Nie ma się co martwić, po wyborach, każdy pozna swojego. Tu nie ma mowy o jakimś programie dla miasta ! Niestety.

  13. Mnie się NaM podoba. A to pytanie zadałem bo ten wcześniej koleś mnie podpuszczał. Wiadomo przecież, że każdy musi coś obiecać. Na tym opiera się kampania wyborcza. Często wobec NaM pojawia się zarzut, że „tylko” piszą. Ale to nie prawda. Organizują przecież Akademie Społeczno – Gospodarcze, spotykają się regularnie na oitwartych zarządach (każdy może przyjść0 zorganizowali i przeprowadzili konkurs na hasło i kartkę promującą Racibórz, Piszą o tym co się u nich dzieje na blipie, facebooku i naszej klasie. Żadne, powtarzam ŻADNE inne ugrupowanie jak narazie nie robi tyle ile NaM. W tej chwili nie mogą więcej, bo są stowarzyszeniem, nie mają realnej władzy. Ale przemawia do mnie konsekwencja, pomysłowość oraz chęć dialogu. Bo jak narazie jakikolwiek dialog w Raciborzu przypomina rozmowę kupców na migi.

  14. Szanowny Panie Rapnicki
    Zacytuje Panu dwa cytaty Konrada Adenauera :
    1″ Was interessiert mich mein Geschwätz von gestern ”
    2. ” Ich bin wie ich bin . Die einen kennen mich die anderen können mich ”
    Przetlumacze to Panu
    1. Co mnie ineresuje moje wczorajsze gadanie
    2. Jestem jaki jestem . Jedni mnie znaja a inni mnie moga…..
    A ja Panu powiem jedno rób Pan swoje i niech te gadanie innych idzie Panu kolo…. NaM to w wiekszosci mlodzi ludzie bez wielkich ukladów . Polityka polega na tym by sie przyznac do bledów i wyciagnac z tego wnioski . A w tym zapyzialym miescie niech nareszcie mlodzi wezma to w swoje rece . To miasto bedzie dla Was mlodych Waszym domem ta kleine Heimat . I niech nareszcie sie pozbedzie tego cesarza Bokassy I -T.W. . Tego Wam i Panu zycze i wielu sil by sie to ziscilo

  15. Po mojemu to jednak Judasz. Brak jadu i piany z pyska mógł Cię zmylić, ale to chyba on. Świadczy o tym m.in. brak polskiej interpunkcji :-))). Widać nie tylko w Wigilię osobnikom na niższym szczeblu ewolucji zdarza się przemówić ludzkim głosem :). Tylko czy dla Rapnickiego takie poparcie nie będzie „pocałunkiem Judasza”?

  16. Każdy, kto ma predyspozycje, jakąś renomę i mocno chce, może zostać radnym. Kto już sprecyzował pobudki (wewnętrzne?), dla których chce być radnym, mogą się okazać głęboko sprzeczne z interesem miasta ! ! ! Można to nazwać syndromem władzy? ale na naszych oczach widać, jak ten wybrany „nasz radny” zaczyna się zmieniać i wchodzić w zaskakujące układy !
    To rezultat braku dokładnie i jasno wyklarowanego programu, dla którego ludzie chcą się poświęcić.

  17. Ech sympatyk kto jest na nizszym szczeblu ewolucji ? Sadze ze ty . Jadem który tak cie rusza gryze tylko osobników o kuturze i inteligencji plyty chodnikowej a takich tu nie brakuje .
    Panie Rapnicki powiem panu jedno nie patrz Pan na tych których pana nie lubia i niech pan ich skowyczenia nie slucha . Rób pan swoje i tyle . Troche mnie „ruszyl ” Panski list pisany przed paroma tygodniami . Po co sie Pan tlumaczy ? Po co i komu ? Kto panu zle zyczy tego i tak Pan nie przekona . A to ze moze zrobil Pan w zyciu bledy .. A kto ich nie zrobil . Nieomylnym jest tylko ten tam na górze . Stawiam na NaM . Niech Wam sie szczesci . Dla raciborzan i ratiborer

  18. [img]upload/small_1ScreenShot035.jpg[/img]PROMOTOR I JEGO ,,MAGISTRANT,, – NIEWDZIĘCZNIK![img]upload/small_0ScreenShot036.jpg[/img][img]upload/small_17ScreenShot097.jpg[/img]

  19. Nie raz mi się wydawało że Rapnicki da sobie w końcu spokój i
    przestanie zawracać głowę normalnym ludziom.Poprzestanie na
    egzaltowanych wypocinach w kolejnych Almanachach i otoczony grupką jemu
    podobnych egocentryków będzie sobie odpoczywał po nadmiernym wysiłku w
    ciszy i spokoju.O naiwności ! Do RCK przyszła jakaś wredna baba i się
    jej zachciało pogonić naszego raciborskiego WIESZCZA do roboty.
    Był już taki jeden, któremu się wydawało ,że stać go na taką
    mision impossible i młodego archeologa nauczy co to znaczy dyscyplina
    pracy. Biedaczysko po latach ,dzięki wspaniałej pamięci jak zwykle
    humanistycznego i największego raciborskiego katolika sam stracił
    pracę. No ale skąd mógł przewidzieć, że Rapnicki w 1990 jak pisze –
    zdobędzie władzę.Swoją drogą gdy sobie przypomnę jak nasz honorowy
    członek AK na czele oddziałów z szablą w dłoni rozniósł w pył barykady
    broniących ustroju uzbrojonych po zęby komunistów, to mój podziw nie ma
    granic. Następnie przez 12 lat , jak sam pisze,na najbardziej
    eksponowanych stanowiskach miał autentyczną możliwość kształtowania
    naszego miasta.

  20. Niestety energii i pomysłów starczyło jedynie na zmiany nazw ulic oraz
    wyłanianie kolejnych włodarzy Raciborza, których zawsze popierał do
    połowy kadencji.Potem był przeciw. O remoncie RDK ktorym tak chwali się
    nasz bohater nawet mi się nie chce pisać.Wykonawcy pewnie do dziś
    wspominają konstruktywność narad z ówczesnym Dyrektorem, które już
    przeszły do legendy.Kiedys jeden z mieszkańców Ocic widząc transparent
    „RAPNICKI PREZYDENTEM Z OCIC”splunął i powiedział-rzeczywiście trzeba w
    Raciborzu prezydenta
    ,któremu się nie chce nawet wokół własnego domu pozamiatać.No ale to
    musiał być ktoś wyjątkowo złośliwy,ktoś kto nie potrafi zgłębić
    wielkości intelektualnych
    naszego MISTRZA.W pierwszej chwili czytając to coś czym nas raczył
    poczęstować ten chłopina, pomyślałem-nic nowego trzeba to potraktować
    tak jak na to zasługuje.Tak jednak sobie myślę, że choć starsi nieco
    Raciborzanie nie mają,aż takiej sklerozy na jaką liczy ten niedoceniony
    polityk, to młodzi, których uwodzi swoją elokwencją dają się na te
    plewy nabierać.No i tego żal, bo wiara w duchy jest może nawet
    atrakcyjna, tyle ,że nic konstruktywnego z tego nie wynika,poza tym co
    trafnie i logicznie zauważył zenek.

  21. Faktycznie jest pan zakompleksiałym egocentrykiem. panu nie chodzi o dobro Raciborza, panu chodzi o zaspokojenie nigdy niezrealizowanych własnych ambicji, dlatego pan tak skacze z kwiatka na kwiatek zmieniając preferencje polityczne, partie etc kandydując gdzie tylko się da. Jak cwany lis do ostatniego momentu wyczekał pan sytuacje żeby się do NaMu wkręcić (mało mnie to interesuje gdzie pan jest w czym pan jest, czy pan wierzy w Boga czy nie, czy ma pan kota i psa- ja tylko oceniam tę sytuacje, pańskiego postępowania)Jestem przekonany, że gdyby Migalski panu zaproponował odpowiednią fuchę, to dzisiaj nie byłoby tych listów otwartych, tych felietonów, tych ukłonów do NaMu. No ale cóż…pański kolega, z którym pan pił wódeczkę (cytuje pańskie słowa, podczas wykładu Migalskiego w zeszłym roku) panu takiej fuchy nie zaproponował. Dlatego z PiSu pan nie wyjdzie bo a nóż widelec, a z NaMu w wyborach wystartuje, bo a nóż widlec. Chytry traci dwa razy proszę pana, i jak już przedmówca zauważył, niech pan się skoncentruje na swoich Almanachach, Wie pan co? DKF ledwo zipie ale panu władza w głowie….

  22. Czy w tym „Pisie” to same wazeliny? Co do przemyśleń o wartościach , to polecam lekturę Darwina na temat roli jednostki w społeczeństwie. Nie trzeba znać języków obcych tylko czytać ze zrozumieniem tłumaczenia wydanych jego dzieł. W oryginale nie radzę, nie ten poziom.

  23. A może NaM potrzebuje wiernego kierowcy? W tej roli ten pan się sprawdził razem ze swoją beczką (śmiechu?) u samego Macierewicza.
    BTW: wie ktoś może o czym autor chciał (a że chciał to widać) napisać w tym „felietonie”?

  24. Raciborski Diogenes ma aż dwie beczki. Jedną wykonaną przez niemieckich bednarzy od Mercedesa a drugą od szwedzkich z Volvo. Filozof takiego kalibru nie wchodzi do innych beczek.

KOMENTARZE

Proszę wpisać swój komentarz!
zapoznałem się z regulaminem
Proszę podać swoje imię tutaj