2 kwietnia 2005 roku, godz. 21.37 – minęło już 5 lat

Ostanie godziny Jana Pawła II śledziły dziesiątki milionów ludzi na całym świecie, modląc się o każdą chwilę życia Papieża. Aż trudno uwierzyć, że minęło już 5 lat, odkąd nie ma Go wśród nas.

Ojciec Święty długi czas cierpiał na chorobę Parkinsona. 1 lutego 2005 roku jego stan zdrowia znacznie się pogorszył, od tej chwili prawie nie pokazywał się publicznie. Pod koniec marca media na całym świecie podały: Papież umiera. 2 kwietnia odszedł.

- reklama -

 

Po przebytej ostrej grypie z powodu niewydolności oddechowej przeszedł zabieg tracheotomii. Kiedy 31 marca 2005 roku przechodził do swojej prywatnej kaplicy, nagle wystąpiły silne dreszcze spowodowane wysoką gorączką.  Jak stwierdzili lekarze, wówczas rozpoczął się wstrząs septyczny, połączony z zapaścią sercowo- naczyniową na co niewątpliwie miała wpływ infekcja dróg moczowych w i tak już osłabionym chorobą Parkinsona organiźmie. Papież dzielnie znosił to cierpienie. Wówczas wyraził wolę pozostania w domu. Mszę św. celebrował na łożu boleści, przy którym została odprawiona. Obecny tam kardynał Marian Jaworski udzielił Janowi Pawłowi II sakramentu namaszczenia. Przy łóżku między innymi nieustannie czuwał i modlił się jego ulubiony „Stasiu”, czyli sekretarz osobisty ks. kardynał Stanisław Dziwisz.

 

2 kwietnia o godz. 7.30 Papież zaczął tracić przytomność. Jeszcze do południa przyjął watykańskiego sekretarza stanu kardynała Angelo Sodano. W ciągu następnych godzin bardzo szybko wzrastała temperatura ciała. W przypływie świadomości ok. godz. 15.30 cichutko wyszeptał słowa: „Pozwólcie mi iść do Domu Ojca”. W tym czasie na Placu św. Piotra przerażone i zapłakane oczy tysięcy osób, w tym wielu młodych, wpatrzone były w okna papieskiego apartamentu, a ich usta wymawiały słowa gorącej modlitwy.

 

Wszyscy oczekiwali na dalsze wiadomości o stanie zdrowia papieża. Około godz. 19,00  Ojciec Święty zapadł w śpiączkę,  a podłączona do organizmu aparatura medyczna pokazywała zanik funkcji życiowych.  O godz. 21.37 lekarz papieski prof. Renato Buzzonetti potwierdził śmierć Jana Pawła II. Ogromny żal i rozpacz ogarnęły zgromadzone tłumy na Placu św. Piotra i na całym świecie. Płakali Katolicy,wyznawcy innych religii i niewierzący. Ten papież był wszystkim bliski. Na całym świecie rozdzowniły się dzwony, oznajmujące odejście wielkiego papieża do  Domu Ojca.

 

Zmarł 2 kwietnia po Apelu Jasnogórskim do Jego ukochanej Matki. Była to pierwsza sobota miesiąca  w przeddzień Święta Miłosierdzia Bożego  Uroczystościom pogrzebowym w dniu 8 kwietnia na Placu św. Piotra przewodniczył kardynał Joseph Ratzinger. Udział wzięło ok. 300 tys. osób oraz 200  koronowanych głów, przywódców i przedstawicieli państw z całego świata.

 /K.N./

OSTATNIA DROGA JANA PAWŁA II

 

 

- reklama -

23 KOMENTARZE

  1. Ponieważ 5 rocznica śmierci przypada w Wielki Piątek kiedy nie odprawia się Mszy św., wobec tego Eucharystia w intencji rychłej Beatyfikacji Sługi Bożego przeniesiona jest na sobotę 10 kwietnia w wigilię Niedzieli Miłopsierdzia Bożego.

  2. Owszem odkryłem, ale nie w sposób szyderczy tylko nieco cyniczny.

    Gdy patrzę na to wielkie halo, które robicie to zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi?
    To wasze wielkie parcie na rychłą beatyfikację. Pytam po co?
    Chyba tylko po to aby poprawić sobie nastrój lub się dowartościować.

    Obserwując otaczający mnie świat pragnę odnaleźć wokół siebie pokolenie JPII żyjące wg standardów określanych nauką tego papieża. To co widzę to tylko pozór religijności i moralności. Nawet nie pozór. To nakładka na codzienną bezwzględność, chamstwo i przemoc. Tacy jesteście.
    Nie potępiam was. To dobrze, że ten papież stał się dla was swego rodzaju spoiwem, ale nie o to mu pewnie chodziło za życia. Mówicie tak dużo o jego nauce, a nawet jej nie znacie, bo gdyby tak było budowalibyście inną cywilizację. Cywilizację opartą na wzajemnej miłości, akceptacji i poszanowaniu.
    dp

  3. Dokładnie, padre, coś w tym jest. Nawet wielu z tych, którzy gdzie się tylko da i ile razy się da wymieniają papieża z imienia i nazwiska (właściwego bądź kościelnego), nie potrafi wymienić jednej-dwóch jego encyklik; nie znają tego, co mówił, czego nauczał itp… Zresztą, sporo wyjaśnia wczorajsza sonda zamieszczona na onecie:
    [img]upload/small_050 %.jpg[/img]

  4. Nie wyszło tak, jak się spodziewałem, toteż spróbuję przedstawić to słownie. Sonda brzmiala: „Które dzieła Jana Pawła II czytałeś (-aś)?”. Liczba oddanych głosów: 75468.
    „Miłość i odpowiedzialność” 3 %
    „Brat naszego Boga” 4 %
    „Osoba i czyn” 1 %
    „Pieśń o Bogu ukrytym” 1 %
    „Przekroczyć próg nadziei” 5 %
    „Dar i tajemnica” 3 %
    „Tryptyk Rzymski” 7 %
    „Wstańcie, chodźmy” 3 %
    „Pamięć i tożsamość” 6 %
    Czytałem conajmniej jedną encyklikę 5 %
    Czytałem biografię Jana Pawła II 9 %
    Inne dzieło 3 %
    [b]Nie czytałem żadnego dzieła Jana Pałwa II 50 %[/b]

    I to ostatnie wyjaśnia właściwie wszystko.

  5. Padre doskonale to PRZEDSTAWIŁEŚ.Brawo,tylko czy masz świadomość jak naraziłeś się TYM WSZYSTKIM RELIGIJNIAKOM? MARYSIA od dawna pisze o POZORNEJ POBOŻNOŚCI tego narodu i jest przez to znienawidzona. Niektórzy „obrońcy” katolickiej religii,nie są nawet w stanie przedstawić podstawowych dogmatów swojej religii,oprócz obiegowych poglądów i wierzeń ludowych,którymi narodowa polska TRADYCJA jest przesiąknięta. Poszliby (niektórzy) na śmierć za człowieka w sutannie (uznawanego za półboga–jak gdzieś ktoś napisał),lecz ludzi uznających SŁOWO BOŻE za święte i wyznających to SŁOWO (CHRYSTUSA) ukamienowaliby. Przeklęństwo i grzech,sami KATOLICY SZYDZĄ I DRWIĄ z KLERU a w kościele,czy w obecności księży pozorowany obłudny katolicyzm.

  6. Droga Marysiu (MATI, MORO) to nikt inny jak ja twój adwersarz z forum Nowin. Zgadnij kto? Ja nie atakuję Ciebie. Ja nie zgadzam się tylko z Twoimi zacietrzewionymi poglądami. Uparcie ponawiam moje pytanie do Ciebie: Jaką uczelnię protestancką ukończyłeś? Czekam na atak (w t…). Hahaha!

  7. ma ten zwyczaj podpisywać się tak samo.JEŚLI PRZEŻYŁEŚ TYLE RADOŚCI Z FAKTU ŻE MARYSIA ZGODZIŁA SIĘ Z TWOIMI POGLĄDAMI< TO POTRAKTUJ TO JAKO WIELKANOCNY PREZENT. To Wymowne HAHAHA!....zabrzmiało jak wytrysk miłości własnej,deptanej przez lata miażdżone kompleksami. SWOJĄ DROGĄ zaczynam się domyślać kto stara się zepsuć wizerunek MARYSI ,podpisując się: MATI, inkszy,moro i jeszcze jakoś-choć zgadzam się z treścią wielu tych komentarzy, podobnie jak przed chwilą zgodziłem się z "ojcem". napisz proszę na jakie ksywy mam zwracać uwagę? misiu ciesz się ,że ukończyłeś uczelnię ,jakąkolwiek.MARYSIA pobierała nauki tu i ówdzie i jeśli się ma chlubić to będzie nade wszystko tym co w sercu i pod cylindrem, drogi padre (?) Y.M.

  8. Maryjo. Jesteś dobra. Cenię sobie Twój cięty, aczkolwiek rozdwojony, języczek.
    Popatrz obiektywnie. Obaj jesteśmu dziećmi Bożymi. Obaj autentycznie kochamy Jezusa. Obaj postrzegamy rzeczywistość w sposób odmienny od otaczającego nas świata. Pozornie powinniśmy się zgadzać. A jednak?…

    Nie naciskam, ale proponuję Ci, abyś się zastanowił nad metodą, którą obrałeś.
    Czemu to służy, że wylewasz tyle jadu w kierunku kleru katolickiego? Kto zyskuje gdy dokopujesz braciom? Pomyśl czy założenie obrony interesów pana Norberta jest warte Twego zachodu. Ja tam spędziłem wiele lat. Moi bliscy tam ciągle są i są nieszczęśliwi, bo trwają tam tylko dlatego, że wciągnęli tam swoje dzieci i nie widzą wyjścia.
    Znam drugą twarz tych ludzi. Piszesz jako MORO lub MATI o psychomanipulacji na Goździkowej. Ja nie wiem jak tam jest, ale wiem jak jest u Norberta. Nie warto się licytować.
    Pozdrawiam Cię serdecznie w imieniu naszego Pana, Jezusa.

  9. zbudowana SŁOWEM BOŻYM głoszonym w namaszczeniu Bożego Ducha na cotygodniowym nabożeństwie,ze SMUTKIEM stwierdza,że niestety –kler katolicki ani żaden jego przedstawiciel nie jest(bo nie może być) bratem M. Marysia nie wylewa jadu,lecz opisuje RZECZYWISTŚĆ DUCHOWĄ tego narodu w sposób ,NAZWIJMY ,ZDECYDOWANY ,bez upiększeń. Jak opisywać kogoś kto posiada JEDYNIE DUCHA RELIGII i tym duchem jest ZWIĄZANY? Przykro mi ,że przyszło mi napisać kolejny raz tę SMUTNĄ prawdę i to w dzień ZMARTWYCHWSTANIA,mianowicie:KATOLICYZM=ŚMIERĆ DUCHOWA a zatem PIEKŁO. Jedyny ratunek który tytaj MARYSIA od dawna proponuje ZA PISMEM ŚW. i PANEM JEZUSEM ,to narodzć się z BOGA do NOWEGO ŻYCIA W CHRYSTUSIE(ew.J.3-3). Wtedy BÓG zabiera DIABELSKIEGO ducha RELIGIJNOŚCI a w miejsce tego za sprawą DUCHA ŚW. PAN JEZUS STAJE SIĘ OSOBISTYM ZBAWICIELEM człowieka. Ponieważ KLECHOWIE takiej PRAWDY BOŻEJ nie głoszą (wolą fałszywą „religijkę”)-więc AUTOMATYCZNIE sami wykluczają się z braterstwa z M.(…bo cóż ma ciemność ze światłością?….) Smutne ,przykre,lecz niestety prawdziwe.Y.M. P.S.-ONI wybrali powłóczyste szaty,pierwsze miejsca w świątyniach,zaszczyty, tytuły i pozycje „półbogów” oraz tajemnicze misteria i obrządki ,aby LUD ICH WIELBIŁ ZA ICH SPECJALNĄ” POZYCYJO” w kościele. M. dodaje:–W ICH kościele,bo przecież nie w KOŚCIELE PANA JEZUSA. Amen!

  10. Pisząc o braciach, miałem na myśli i siebie, i Twój atak na mnie, jak to określiłeś dla zasady. A przecież mnie nie znasz. Jedyne co Cię wówcza rozjuszyło to słowo ekumenizm, choć, moim zdaniem, nie miałeś pojęcia jak to słowo interpretuję.
    Wiesz. Ja też pragnę, aby wszyscy należeli do Zbawiciela, ale to przecież ich wybór. Jedyne co mogę, to wskazywać na Jezusa. Nie wydaje mi się aby obrana przez Ciebie metoda należała do najskuteczniejszych. Ale jak powiadają: „licencja poetica…”.W moim przekonaniu atak na kler jest chybieniem celu. Pokaż ludziom atrakcyjność Jezusa, a nie wkładaj im kij w oko. Nawet nie masz pojęcia kogo nasi przyjaciele katolicy najczęściej krytykują. Im jednak wolno to robić, bo to są przedstawiciele ich kościoła. Nam nie wolno tego robić, bo my jesteśmy dla nich innowiercami.
    Pamiętam z dzieciństwa. Było nas kilkoro rodzeństwa. Każdy z nas był indywidualistą. Praktycznie żyliśmy obok siebie. Ale gdy jedno z nas zostało zaatakowane wówczas robiliśmy Armagedon. Kto mógł to bił, inny drapał, a najmłodsze łapało za nogę i gryzło.
    Czy nie jest to obraz adekwatny do Twojej sytuacji. Zawsze gdy atakujesz kler powodujesz, że wyznawcy się jednoczą i odpierają Twój atak. Nie myśl, że jesteś męczennikiem lub jedynym sprawiedliwym. Po prostu zmień metodę.

  11. Smutno mi że,wspomina się śmierćJPII,i wynosi się Go ponad JEzusa.Przecież PJezus umierał na krzyżu za nasze grzechy,to my powinniśmy na nim wisieć,ale Zbawiciel zajął nasze miejsce na krzyżu.ON JEST NAJWAŻNIEJSZY,a tu wspomina się śmierć zwykłego człowieka,i mówi się że wraz z nim umarła nadzieja.Lecz JEZUS ŻYJE! i to jest najważniejsze.JEGO słowa są i powinny być nadzieją dla kazdego człowieka.ON powiedział:”kto we Mnie wierzy choćby umarł żyć będzie”Dalej w ewangJana 5,24Jesus mówi:”zaprawdę,zaprawdę powiadam wam,kto we Mnie wierzy ma życie wieczne,i nie idzie na sąd,lecz ze śmierci przeszedł do życia”Jakaż to wspaniała obietnica dla każdego,ale jest warunek,żeby mieć życie wieczne trzeba się na nowo narodzić,jak to powiedział nasz Pan w ewang.Jana3,3.

  12. 5 lat temu ogłądaliśmy ui przeżywaliśmu uroczystoąści pogrzebowe Jana Pawła II na Placu św. Piotra. Niektórym udało wsię tam dotrzeć ik być osobiście. A dzisiaj szczególnie pamiętajmy w modlitwie za J.P.II i zakończenie procesu beatyfikacyjnego.

  13. nic ci to nie pomoże. Ktos mówił że jesteś z partii LIZIDUPYFARORZOWE i podlizywanie sie najwiekszemu GURU sekty -trupowi katolickiemu NIC ci nie da JUZ jestes w piekle bo modlisz sie do trupa a tym samym ublizasz Bogu Jeszcze jedno MODLITWA TWOJA DO SMIERDZACEGO TRUPA nic nie da Przybliza ciebie i twa Rodzina do Piekla

  14. 01 sierpnia minie 6 lat od zamordowania mojej córki przez Judasz-Dawida W. syna obecnego przewodniczącego rady miasta Tadeusza Wojnara,który poparł mord syna i aktywnie uczestniczył w zacieraniu zbrodni Judasza-Dawida.Jakoś redakcja zapomina o tym zdarzeniu w historii Raciborza i zarazem pierwszym mordzie w dziejach Raciborza. przez syna radnego Wojnara. Rodzina Wojnara o zbrodni zapomniała ale za to świetnie pamięta,że w dniu śmierci papieża spadł obraz ze ściany.

  15. Smutna dla Państwa Durlej rocznica zamordowania ich córki przez syna przewodniczącego Rady Miasta i ukręcenie głowy rzetelnemu wymiarowi sprawiedliwości to hańba dla miasta, to precedens w skali kraju, to czarna plama w historii Raciborza dla następnych pokoleń. Wiadomo że tatuś zbrodniarza czuł i czuje odpowiedzialność za wychowanie syna. Powinien wówczas p;oddać się do dymisji z honorem i odejść w cień, a przedtem przeprosić rodziców zamordowanej.. On w oczas wielu obeznanych z sytuacją w mieście jawi się jak St. dawniej w kraju wielkiego sąsiada. Ale Pan Bóg jest ojcem sprawiedliwym i spod Jego oka spraswiedliwości wiecznej nikt nie ucieknie ani do kochanki ani do zagłuszania sumienia STANOWISKAMI.SPOŁECZNYMI. jESTEM PRZEKONANY, IŻ 90 % RACIBORZAN GO NIE POPIERA. W KARIEROWICZOSTWIE.NZBUDOWANYM NA KRZYWDZIE
    NIESZCZĘŚCIU INNYCH LUDZI.I

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here