Wrzesień z Tetraedrem w „Strzesze”

0

24 – 26 września raciborzanie będą mięli okazję obejrzeć 5 spektakli grupy teatralnej Tetraedr. 26 września publiczność będzie miała okazję obejrzeć premierowo, najnowszy spektakl pt. "Przetarg" w reżyserii Grażyny Tabor. Wstęp na każdy spektakl 5 zł.
24 września

godz. 18.00
,,Kto usta Twe calował"
Reżyseria: Grażyna Tabor

- reklama -

Spektakl jest zbiorem scen będących interakcjami pomiędzy chłopakami i dziewczynami. Jest nasycony pomysłami, zabiegami, grami, gestami mającymi na celu spotkanie obu tak odmiennych światów. Na pozór są to czysto techniczne zabiegi — od czasu do czasu demaskowane jednak i ujawniające potrzebę bliskości i czułości. Cały spektakl konstruowany jest w konwencji absurdu z dużym ładunkiem lirycznym.

godz. 20.00
,,Renety, goldeny"
Reżyseria: Grażyna Tabor

Zjadanie na czas jabłek wiszących na sznurkach, ciuciubabka, zabawa taneczna z krzesłami, gra, aby ,,nie nadepnąć na linę", motyw baśniowej, zatrutej połowy jabłka…
Inspiracją do scen w sztuce ,,Renety, Goldeny" były gry i zabawy dziecięce. Te, które w codziennym, dorosłym życiu nadal prowadzimy nadając im innych znaczeń, pozbawiając pierwotnej magii. Chcielibyśmy, by widz je dla siebie odkrył, rozszyfrował. W scenach szukamy prawdy o ludzkich związkach (szczególnie w relacjach damsko-męskich) uchwyconych w gestach, w sposobach w jaki tańczą mężczyzna z kobietą, w ciągłym przyciąganiu się i odpychaniu, w zderzaniu się i niezaspokojonym poszukiwaniu bliskości. Świat kobiet i mężczyzn jest tu wyraźnie oddzielony. Pośrodku znajduje się wspólna strefa ,,gry", w której czasami pojawiają się silne kobiety, czasami silni mężczyźni, czasami obie siły się przeplatają… Każda scena ma swój wewnętrzny porządek, każdy aktor ma wyznaczone swoje centrum, swoje pole działania, tory, po których się porusza. Tonacje i nastroje spektaklu budowane są przez dwa bieguny muzyczne: z jednej strony TOM WAITS – biegun intensywny, gęsty, czasami irytujący, z drugiej KRONOS QUARTET – niezwykle wyrafinowany, nieobliczalny, często liryczny z ostrymi akcentami. Przedstawienie nie rozwija żadnej historii, a równocześnie zawiera ich wiele. Motywy pojawiające się w scenie pierwszej, staną się przedmiotem wielu wariacji w dalszych scenach.

25 września

godz. 16.00
,,Na ulicy Szewskiej"
Reżyseria: Grażyna Tabor

Spektakl jest impresją, poematem, historia pewnej chwili wyjętej z pocztówki. Kadr pokazuje żydowskie dzieci bawiące się obok synagogi. Tropem dla scen — obrazów było wskrzeszenie jednego dnia z życia młodych Żydów i nawarstwianie wszystkich możliwych i niemożliwych zdarzeń, które mógłby pomieścić jeden dzień: od świtu po zmrok. Jest tu wątek wychodzenia z ,,mroku", zabawy, scena miłosna, weselna, scena targu, scena spotkania z kobietą — śmiercią. A wszystko to w określonych rytmach, ze ściśle określonym ładunkiem emocjonalnym.

godz. 18.00
,,What a bloody story"
Reżyseria: Grażyna Tabor i zespół

Inspiracją do większości naszych spektakli jest codzienna rzeczywistość, ta, która zapętla się w rytuał. Chwytamy gesty, słowa, dźwięki. Nawarstwiamy je. Czekamy na większe i mniejsze eksplozje. Czerpiemy ze schematów, w które jesteśmy uwikłani. Pozwalamy im narastać do granicy obłędu, potem demontujemy je i obserwujemy jakie wibracje po sobie pozostawiają. Tak jest też w "What a bloody story". W spektaklu tym jednakże płyną obok siebie dwa nurty, a właściwie kobieta snująca historię swojego muzeum i sceny – obrazy, w których postaci doświadczają na przemian inicjacji związanych z wchodzeniem w kolejne etapy życia oraz rutyny, w jaką nieuchronnie wpadają. Oba nurty, pozornie niezależne, dopełniają się tworząc nowe jakości.

26 września

godz. 17.00
,,Przetarg"
Reżyseria: Grażyna Tabor i zespół

Inspiracją do powstania spektaklu była postać HUGONA CHRISTOPH'A – mieszkańca Raciborza, który w okresie panowania III Rzeszy miał odwagę kreować akcje — dziś nazywane PERMONMANCE. Igrał z urzędowymi przepisami bawiąc się wieloznacznością słowa, wymykał się prawu, machinie urzędniczej, podejmował dialog z absurdem tamtego świata. Teraz my próbujemy dialogować z Krzysztofkiem odkrywając, że do dziś niewiele zmieniło się w tej materii. Nie widzimy w Hugonie Christophie jedynie dowcipnisia, który figle płatał i to się raz podobało, a raz nie. Widzimy w nim kogoś, kto w epoce podporządkowanej totalitaryzmowi i wojnie, w której człowiek często rezygnował z indywidualizmu na rzecz tożsamości z ,,tłumem", ,,porządkiem", ,,wodzem", miał odwagę być świadkiem i wcieleniem swojego własnego człowieczeństwa.
,,Ty tu nie możesz być, … bo ja cię kupię!" grzmiał Krzysztofek w kierunku portretu Adolfa Hitlera. Zadziwiająca konfrontacja… bezrobotny, ,,multirecydywista", wysiedlony z Raciborza, staje w konfrontacji z bogiem – Adolfem Hitlerem i rzuca mu wyzwanie. Rozkazuje, że nie tyle Krzysztofek, co właśnie Adolf Hitler – ,,tutaj nie może być"… A taka możliwość poniekąd istniała, bo Adolf, by stać się bogiem wszechobecnym, stał się gipsem, marmurem, papierem kopiującym banalność obsesyjnego dyktatora. Krzysztofek natomiast był pojedynczy, niepowtarzalny, nie odlany z gipsu. Był żywym człowiekiem, który może kupić (portret) wodza i zrobić z nim to, co uzna za stosowne. Krzysztofek uosabiał wartości odrzucone przez niemieckie społeczeństwo I połowy XX wieku. W miejsce wojskowego drylu – odrobinę anarchii, w miejsce kultu narodu – radość z życia, w miejsce monotonii w stylu Ordnung muss seinn – fantazja i zdolność kreowania artystycznych akcji ze wszystkiego. Jeżeli Racibórz to nasza Anatewka, to Krzysztofek jest naszym skrzypkiem na dachu – wariatem, pokazującym drugą stronę życia, dzięki czemu te normalne życie staje się nieco mniej nudne bezduszne. Podjęliśmy tu próbę odkrycia tego, co w Krzysztofku uniwersalne. Krzysztofek skonfrontowany zostaje ze zorganizowaną grupą urzędników-łopaciarzy-sekretarek, ludzi tworzących ,,Załogę", gotową na wezwanie szefa wykonać każdą, nawet kompletnie pozbawioną sensu czynność. Załoga najwyraźniej byłaby szczęśliwa, lecz w tym czcigodnym celu przeszkadza odklejony od ,,załogowej" rzeczywistości Krzysztofek, obdarowujący ludzi kwiatami w dniu swoich urodzin i mylący numer Pesel i NIP z wiekiem oraz wagą. Dramatycznym motywem jest zestawienie dwóch licytacji. W pierwszej Krzysztofek usiłuje sprzedać śledzie ,,tłuste jak Göring" najpierw za 25, a potem za 20, 15 czy 5 fenigów. Jego oferta zostaje odrzucona. Potem Załoga sprzedaje Krzysztofka…

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here