Baśniowa fantazja i fotograficzna pasja

6

„Czasem ponosi mnie wyobraźnia…” – wywiad z Pauliną Cichosz. Zdjęcia>>

Fotografia to jej życie. Ale nie całe. Gdy nie ma weny, nie siłuje się z aparatem, nie próbuje za wszelką cenę tworzyć czegoś niezwykłego. Ma dystans do siebie i do swoich prac. Umiejętnie czeka na czas, kiedy będzie potrafiła zaskoczyć nowym pomysłem. Wie, że prędzej czy później, natchnienie przyjdzie samo. W końcu nie bez powodu fotografię określa się umiejętnością uchwycenia chwili.

- reklama -
ZADYMA: Skąd wzięła się Twoja pasja do fotografowania?
Paulina Cichosz: Odkąd pamiętam lubiłam tworzyć. Malowanie, rysowanie, lepienie z plasteliny – to było coś, co uwielbiałam robić jako małe dziecko. W podstawówce, w piątej klasie, dostałam swój pierwszy aparat cyfrowy. To było chyba przełomowym wydarzeniem w moim życiu, jeśli chodzi o zamiłowanie do fotografii. Aparat brałam ze sobą zawsze i wszędzie. Fotografowałam co tylko się dało, ale chyba najczęściej przed obiektywem gościł mój kot.

ZADYMA: Jak wyglądały Twoje początki w robieniu zdjęć?
P.C.: Po prostu znalazłam w Internecie prace młodych fotografów z Polski, którzy wrzucali swoje zdjęcia na fotoblogi. Bardzo mi się to spodobało i sama zapragnęłam tworzyć podobne cuda. Wiedziałam, że moim aparatem cyfrowym zbyt wiele nie zdziałam, ale mimo to na każdy spacer z przyjaciółką zabierałam go ze sobą i robiłyśmy sobie nawzajem zdjęcia. Po jakimś czasie wpadłyśmy na pomysł, że fajnie byłoby trochę przerobić te zdjęcia i pobrałyśmy darmową wersję programu Photo Filtre i dzięki niemu nauczyłam się co nieco o kontraście, nasyceniu kolorów itd.

ZADYMA:  Kiedy zdecydowałaś się na kupno pierwszego aparatu?
P.C.: Swoją pierwszą lustrzankę cyfrową kupiłam w trzeciej klasie gimnazjum. Z pomocą rodziny udało mi się odłożyć pewną sumę pieniędzy. Mój wujek, który zna się na fotografii, doradził mi na początek Canona 450d wraz z obiektywem Canon 50mm 1.8 oraz trzema obiektywami zmiennoogniskowymi.

ZADYMA: Czy tego modelu aparatu używasz do dziś?
P.C.: Niestety po dwóch latach użytkowania moja pierwsza lustrzanka się zepsuła. Postanowiłam wtedy, że nie będę wykładać pieniędzy na naprawę, ale zainwestuję w nowy aparat. Po kilku miesiącach kupiłam sobie Canona 50d i obiektyw Canon 50mm 1.4, który jest idealny do fotografii portretowej. Z nowego aparatu jestem bardzo zadowolona. Mam go już dwa lata i nigdy mnie nie zawiódł. Aparat ma 15 megapikseli, trzycalowy wyświetlacz, dobrze leży mi w dłoni i szybko przyzwyczaiłam się do jego ciężaru. Posiadam kartę pamięci o pojemności 8gb, co starcza mi na jedną sesję, bo robię zdjęcia w formacie RAW. Format ten pozwala zachować wysoką jakość obrazu i daje możliwość dokładnej obróbki zdjęcia. Niestety zdjęcia w formacie RAW zajmują dużo więcej miejsca niż JPG, dlatego rzadko mogę sobie pozwolić na dwie sesje jednego dnia, ponieważ po prostu nie mam tyle miejsca na karcie pamięci.

ZADYMA:  Kiedy zdecydowałaś się na robienie sesji i publikację w Internecie?
P.C.: W pierwszej klasie gimnazjum założyłam konto na photoblog.pl i tam wrzucałam zdjęcia robione swoją cyfrówką. Gdy kupiłam sobie lustrzankę, robiłam sobie zdjęcia głównie z przyjaciółkami i to one były moimi modelkami. Na pierwszą sesję z całkiem obcą osobą, zdecydowałam się rok po kupnie pierwszej lustrzanki. Niesamowicie się stresowałam, ale po sesji stwierdziłam, że nie było jednak tak strasznie i wiedziałam, że chcę robić to częściej.

ZADYMA: Kto lub co jest dla Ciebie inspiracją? Skąd czerpiesz pomysły na sesję?
P.C.: Jedną z moich największych inspiracji jest Katerina Plotnikova i Brooke Shaden. Cały czas liczę na to, że kiedyś moje prace będą chociaż w połowie tak dobre jak prace moich idolek.
Pomysły na sesje najczęściej nachodzą mnie w nocy, kiedy przed zaśnięciem słucham muzyki. Prowadzę specjalny zeszyt, w którym zapisuję wszystko, co przyjdzie mi do głowy. Jest to bardzo pomocne, bo czasem zdarzało mi się zapominać o niektórych koncepcjach.

ZADYMA: Jak wygląda sesja z modelką z Twojego punktu widzenia?
P.C.: Najczęściej piszę do modelki z konkretnym pomysłem…opisuję jej na czym mi najbardziej zależy, jak sobie wszystko wyobrażam. Często modelka dodaje coś od siebie, co czyni sesję jeszcze lepszą i ciekawszą.
Najbardziej lubię fotografować w plenerze. Łąki i lasy to miejsca, w których czuję się najlepiej, jeśli chodzi o robienie zdjęć. Lubię doświadczone modelki, które same wiedzą jak pozować i nie muszę cały czas prosić o jakąś inną pozę czy minę.
Po sesji wrzucam zdjęcia na laptopa i przerabiam je w Photoshopie cs5, którego dostałam kiedyś w prezencie. Jeśli chodzi o przeróbkę to wszystkiego uczyłam się tzw. „metodą prób i błędów”. Czytałam kiedyś jedynie na czym polega przerabianie warstwami.Zdjęcia publikuję na photoblogu i fanpage na Facebooku (czasem również na maxmodels) ale od jakiegoś czasu myślę nad założeniem profesjonalnego portfolio.

ZADYMA: Czy są ludzie, którzy pomagają Ci w sesjach? Na czym polega ich praca?
P.C.: Niemal przed każdą sesją pomaga mi wizażystka, która maluje modelkę. Czasem również proszę o pomoc fryzjerkę. W czasie sesji czasem jest obecna moja (lub modelki) koleżanka, która pomaga poprawić włosy czy ubranie, doświetla modelkę blendą (gadżetem, który odbija światło, dzięki czemu sesja w słabo oświetlonym miejscu nie jest mi straszna).

ZADYMA: W jakim klimacie są utrzymywane Twoje zdjęcia?
P.C.: Mam słabość do baśniowych klimatów, pastelowych kolorów i zachodów słońca. Nie lubię sesji w mieście, wolę lasy, łąki i jeziora. Czasem ponosi mnie wyobraźnia i postanawiam trochę bardziej zaszaleć w Photoshopie np. wklejam w zdjęcie motyle czy oczy patrzące zza krzaków, żeby zdjęcie nabrało ciekawego klimatu.

ZADYMA: Czy zdarzały się kiedyś jakieś wypadki, zabawne sytuacje, nieoczekiwane zwroty akcji podczas przygotowań do sesji?
P.C.: Ja na ogół jestem osobą nieśmiałą i na sesji z nową modelką bardzo się stresuję. Robię wszystko, żeby ją w czasie sesji jakoś zwalczyć i najczęściej pomaga mi w tym mówienie. Czasem paplam niesamowite głupoty, ale przynajmniej łatwiej mi rozluźnić w ten sposób atmosferę. Natomiast jeśli chodzi o jakieś komplikacje lub nieoczekiwane zwroty akcji, to chyba mam szczęście, bo wszystko zawsze idzie po mojej myśli
Zdarzało mi się jednak wpaść po kostki w błoto, wejść w pokrzywy czy jakieś kolczaste krzaki. Kilka razy wróciłam do domu z kleszczami, tysiącem ugryzień komarów czy innych owadów. Raz moja modelka rozcięła sobie stopę o wystającą z trawy puszkę po coli i do dziś ma bliznę. Ale większych kryzysów na szczęście nie miałam.

ZADYMA: Kto najczęściej jest na zdjęciach? Kim są Twoje modelki?
P.C.: Na moich pracach najczęściej są młode dziewczyny z oryginalną urodą. Uwielbiam długowłose modelki, piegi, wyraziste oczy i duże usta. Szukam dziewczyn, które w moich oczach mają „to coś”.

ZADYMA: Czy każdy może pozować czy ludzi dobierasz sama?
P.C.: Kilka lat temu, kiedy chciałam nabrać doświadczenia robiłam sesje każdej dziewczynie, która mnie o to poprosiła. Teraz liczy się dla mnie doświadczenie modelki, rzadko umawiam się z osobami, które jeszcze nigdy nie pozowały do zdjęć. Cenię sobie swój czas i daję z siebie wszystko robiąc zdjęcia, więc tego samego oczekuję również od modelki

ZADYMA: Czy wiążesz swoją pasję z zarobkiem, przyszłością?
P.C.: Kiedyś przeszło mi przez myśl, żeby iść na studia związane z fotografią, ale stwierdziłam, że nie jest to coś na czym chciałabym zarabiać. Czasem mam takie tygodnie i miesiące, że nie mam weny do fotografowania i wtedy odkładam aparat do szafy i czekam na natchnienie. Pracując zawodowo jako fotograf niestety nie mogłabym sobie na to pozwolić. Nie chcę również, żeby fotografia stała się dla mnie rutyną, czymś co będę robić z przymusu, a nie z własnej woli. Chcę, żeby fotografia towarzyszyła mi całe życie, ale jako hobby, a nie sposób na zarobek.

ZADYMA: Jak reagujesz na krytykę i w jaki sposób komunikujesz się z ludźmi, którzy obserwują Twoje profile?
P.C.: Oczywiście, że spotykam się z krytyką . Umieszczając swoje zdjęcia w Internecie muszę się z tym liczyć. Najbardziej jednak cenię sobie takie słowa od osób doświadczonych, które mają większe pojęcie o fotografii, niż ja. Kiedy czytam co jest nie tak w moich kadrach, staram się sobie to notować w głowie i nie popełniać w przyszłości podobnych błędów.
Natomiast z osobami, które obserwują moje profile komunikuję się za pomocą komentarzy lub wiadomości prywatnych. Bardzo często piszą do mnie osoby, które dopiero zaczynają się interesować fotografią i pytają mnie co myślę na temat ich prac. Jest to bardzo miłe i motywujące do dalszej pracy.

Rozmawiała Agnieszka Bugajska

- reklama -

6 KOMENTARZE

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here