„Pragnę umacniać i stabilizować pozycję naszej szkoły!”

0

Z dr Pawłem Strózikiem, Prorektorem-Elektem Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Raciborzu, rozmawia dr Janusz Nowak.

Dr Janusz Nowak: Szanowny Panie Doktorze, proszę przyjąć serdeczne gratulacje z okazji wyboru na stanowisko prorektora ds. dydaktyki i studentów PWSZ w Raciborzu. Dla redakcji „Eunomii” ta elekcja ma dodatkowy aspekt, jest nim częsta i bardzo owocna współpraca Pana Doktora z uczelnianym miesięcznikiem. Liczymy na nią w dalszym ciągu.

- reklama -

Dr Paweł Strózik: Bardzo dziękuję za gratulacje. Wybór na stanowisko prorektora ds. dydaktyki i studentów odbywa się dwuetapowo. Jeszcze przed głosowaniem elektorów kandydat musi z mocy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym (art. 75, pkt 3) uzyskać zgodę większości przedstawicieli studentów. Korzystając z okazji, chciałbym jeszcze raz podziękować studentom za okazaną mi przychylność, a elektorom za wybór. Urząd prorektora traktuję nie tylko jako wyróżnienie, ale także jako wyzwanie – postaram się nie zawieść okazanego mi zaufania. A współpraca z „Eunomią”? Tu nic się nie zmienia – uczelniany miesięcznik jest dobrym sposobem informowania społeczności akademickiej oraz przyjaciół spoza uczelni o najważniejszych wydarzeniach w naszej Alma Mater i nadal (licząc na takie możliwości ze strony Redakcji) będę korzystał z tej formy przekazywania informacji.

Dr Janusz Nowak: Bardzo mnie takie zapewnienie cieszy. Dziękuje za nie Panu Rektorowi. Z jakimi zamierzeniami dotyczącymi spraw studencko-dydaktycznych naszej Szkoły stawał Pan Doktor w wyborcze szranki?

Dr Paweł Strózik: Szkolnictwo wyższe w Polsce stoi przed całym szeregiem różnych wyzwań, ponieważ jego sytuacja społeczno-demograficzna oraz prawna dynamicznie się zmienia. Jak wiadomo depopulacja ma znaczny wpływ na struktury wielu uczelni, w tym także naszej Szkoły. Zadaniem numer jeden musi być zatem intensywna promocja PWSZ wśród kandydatów na studia, a to znaczy przekonanie maturzystów, że nasza Szkoła dobrze przygotowuje do wykonywania zawodu, wyposażając studentów (zgodnie z Krajowymi Ramami Kwalifikacji) w wiedzę, umiejętności i kompetencje społeczne. Realizacja tego zadania jest możliwa przede wszystkim na podstawie doskonale zorganizowanej i nowoczesnej dydaktyki. Ważny jest zatem stały nadzór doradczy nad nauczaniem, optymalizowanie już istniejących rozwiązań i implementacja nowych pomysłów. Dzięki wprowadzonemu w uczelni wewnętrznemu systemu zapewniania jakości kształcenia istnieją już sformalizowane rozwiązania i procedury, należy je wdrażać, udoskonalać i realizować w praktyce. Dydaktyka powinna być tak zaplanowana, aby wykorzystywać efekt synergii, to znaczy, aby współdziałania instytutów przynosiły dodatkową wartość. Zamierzam zaproponować utworzenie nowych specjalności międzyinstytutowych, łączących kompetencje merytoryczne ze znajomością języka „szytą na miarę”. Socjolog, urzędnik, sportowiec czy architekt łatwiej znajdzie pracę w międzynarodowej firmie, jeżeli będzie umiał porozumiewać się angielskim, czeskim czy niemieckim językiem fachowym.

Dr Janusz Nowak: Jak wygląda sytuacja prawna takich rozwiązań?

Dr Paweł Strózik: Mam na myśli przede wszystkim obowiązek realizowania profilu praktycznego, z którym wiąże się kilka zagadnień organizacyjno-finansowych. Temat jest nowy i ważny, dlatego pozwolę sobie na rozwinięcie jego opisu. W „Rozporządzeniu w sprawie warunków prowadzenia studiów na określonym kierunku i poziomie kształcenia” minister przewidział realizowanie modułów zajęć powiązanych z praktycznym przygotowaniem zawodowym w wymiarze większym niż 50% liczby punktów ECTS. To znaczy wprowadzenie w życie realizacji zajęć warsztatowych, projektowych czy laboratoryjnych, co wiąże się z kosztownymi zmianami od liczebności grup studenckich począwszy, na wyposażeniu sal dydaktycznych skończywszy. Wszystkie te zmiany skutkują zwiększeniem potrzeb finansowych, którego nie uwzględniono w dotacji z budżetu. W ramach profilu praktycznego uczelnia powinna współpracować z dydaktykami (tzw. praktykami), posiadającymi doświadczenie zawodowe zdobyte poza uczelnią i odpowiadające zakresowi prowadzonych zajęć. Niełatwo pozyskać takie osoby, chociaż podejmujemy dynamiczne działania zmierzające do intensyfikacji współpracy uczelni ze środowiskiem lokalnym. Instytuty tworzą Rady Interesariuszy, zapraszając na
obrady i konsultacje osoby z lokalnego rynku pracy. Jesteśmy jednak dopiero na początku tej drogi i w wielu przypadkach działamy pioniersko, nie zawsze mamy pewność, czy rezultaty będą zadowalające. Wspomniane rozporządzenie znacząco zwiększa także wymiar praktyk zawodowych. Uczelnia jest zobligowania do zapewnienia studentom możliwości odbycia praktyk w wymiarze co najmniej trzech miesięcy na każdym z poziomów kształcenia, a to oznacza potrzebę reorganizacji i modyfikacji treści praktyk oraz opracowania bardziej szczegółowej ich dokumentacji.

Dr Janusz Nowak: Jaki model relacji ze społecznością studencką będzie Pan Rektor preferował? Do jakich działań i inicjatyw będzie Pan naszą młodzież zachęcał?

Dr Paweł Strózik: Społeczność studencka jest bardzo ważna, stanowi podstawę istnienia uczelni, jest najważniejszym elementem jej misji i istotnym obszarem jej strategii. To dlatego studenci są obecni w Senacie PWSZ, w Radzie Bibliotecznej, Uczelnianej Komisji Stypendialnej i innych komisjach. Ich komentarze, sugestie, podpowiedzi i działania są wielokrotnie bardzo skuteczne. To z inicjatywy studentów dokonaliśmy kilku udanych zmian w planach studiów, które z perspektywy czasu oceniamy bardzo pozytywnie. Studenci podpowiedzieli również, co najlepiej umieścić na stronie internetowej Instytutu, a w ostatnim czasie wręcz zaimponowali mi przemyślaną i dobrze osadzoną w czasie kampanią na rzecz majowych Juwenaliów. Dzięki ulotkom, rozdawanym z zaproszeniem do wszystkich i grzecznymi przeprosinami za ewentualne uciążliwości, nie ma w Raciborzu osoby, która nie „otarłaby się” o informację o studenckim święcie. To znakomita i rozsądna kosztowo promocja PWSZ. Pełniąc urząd prorektora, chciałbym namawiać studentów do jeszcze lepszej integracji czy poszukania społecznej tożsamości ze Szkołą. Warto rozważyć spotkania odbywające się po wykładach i zajęciach, w wyniku których studenci różnych instytutów poznawaliby się wzajemnie i wymieniali doświadczeniem. Aktywności takie zostały zresztą szczegółowo opisane w strategii rozwoju obowiązującej w latach 2007-2013 i potwierdzone w obecnie obowiązującym dokumencie (2013-2016). Z pewnością uda się do niektórych z nich powrócić. Myślę nawet o wprowadzeniu do planów studiów wszystkich kierunków przedmiotu, który przewidywałby punkty ECTS za udział w tego typu wydarzeniach (wieczory dyskusyjne, prezentacje dzieł kultury, aktywność sportowa, itp.). W ramach takich spotkań studenci np. neofilologii mogliby zaprezentować innym filmową adaptację dzieła literackiego i połączyć ją z dyskusją. Wiem, że w uczelni odbywają się podobne spotkania i myślę, że nagroda w postaci punktów ECTS znacznie wpłynęłaby na frekwencję i zainteresowanie takimi inicjatywami.

Dr Janusz Nowak: Pragnę trochę zmienić temat. Czy mógłby Pan Doktor zdradzić, nad czym Pan obecnie – na płaszczyźnie naukowej – pracuje? Jakie zagadnienia filologiczne aktualnie Pana Doktora absorbują?

Dr Paweł Strózik: W pracy doktorskiej miałem okazję z bliska przyjrzeć się rodzinie Mannów, w moim przypadku najstarszym dzieciom autora „Czarodziejskiej góry” Klausowi i Eryce. Muszę przyznać, że ich doświadczenia życiowe, zdobywane w burzliwych czasach II wojny światowej, do dzisiaj mnie zajmują i staram się śledzić nowości ukazujące się na ten temat. A jest kilka spraw niewyjaśnionych. Podczas kwerendy w Archiwum w Monachium napotkałem wielokrotnie na utajnione fragmenty pamiętnika Klausa. W tym temacie sporo spraw nie zostało jeszcze do końca ujawnionych, dlatego trzeba „trzymać rękę na pulsie”. Już po obronie zainteresowała mnie twórczość Henryka Manna. Wstąpiłem do „Towarzystwa Henryka Manna” w Lubece i staram się aktywnie uczestniczyć w pracach i spotkaniach tego stowarzyszenia. Wydawane w Lubece roczniki są przeze mnie regularnie analizowane i prezentowane
w czasopismach naukowych o zasiągu ogólnopolskim: wcześniej w „Zbliżeniach Interkulturowych” wydawanych przez Wyższą Szkołę Studiów Międzynarodowych w Łodzi, a następnie w „Studiach Niemcoznawczych” redagowanych przez Uniwersytet Warszawski. W kwietniu 2015 r. ukazał się kolejny tom rocznika (już 32), w którym wybitni naukowcy i znawcy tematu analizują twórczość Henryka Manna związaną z I wojną światową. Przypomnijmy zatem, że Henryk Mann był nie tylko autorem powieści i opowiadań związanych z tym tematem, ale także bardzo zaangażowanym publicystą – postrzeganym często jako niebezpieczny krytyk o ostrym języku i nowoczesnych poglądach. To między innymi dlatego jeden z największych jego esejów, „Kaiserreich und Republik” (Cesarstwo i Republika), został w wyniku działania cenzury upubliczniony dopiero po zawarciu pokoju. Po wybuchu wojny redakcja czasopisma „Zeit im Bild” z Berlina przerwała publikowanie odcinków powieści „Poddany”, umieszczając 13 sierpnia 1914 r. kłamliwą notkę, że jest to koniec powieści. Twórczość Henryka Manna
przypada także na okres Republiki Weimarskiej, dla Niemiec niezwykle trudny zarówno politycznie, jak również gospodarczo, określany jako nieustanny czas kryzysu. A jednak był to także okres niezwykłego rozkwitu kultury i tradycji intelektualnej, które Henryk Mann wraz z innymi pisarzami współtworzył. Łatwiej zrozumieć sytuację Niemiec w XX wieku, mając świadomość i wiedzę na temat ich historii i kultury.

Dr Janusz Nowak: Niedawna śmierć Güntera Grassa to niewątpliwie koniec pewnej epoki w literaturze niemieckiej. Czy można się spodziewać jakichś akcji „odbrązowiania” tej postaci, czy też raczej umocni się tendencja zmierzająca do traktowania Grassa jako sumienia Niemiec?

Dr Paweł Strózik: Przypomnijmy zatem krótko Czytelnikom „Eunomii” przedmiot sporu. Skandal wybuchł latem 2006 r. po opublikowaniu w autobiografii Güntera Grassa „Przy obieraniu cebuli” informacji, że jako siedemnastoletni chłopiec służył kilka tygodni na froncie w oddziałach Waffen-SS. Wprawdzie nie oddał ani jednego strzału, ale informacja ta wywołała szerokie dyskusje i kontrowersje, ponieważ ten Grass, który z moralną wyższością wytykał Niemcom ich zbrodnie, okazuje się „nagle” być jednym z oprawców. Myślę, że nie uda się doprowadzić do „odbrązowienia” tej postaci nawet po jego śmierci. Kontrowersje, które wywoływał nie tylko fikcją literacką, ale także publicystyką polemiczną pozostaną w pamięci czytelników i dlatego ten pisarz jest tak bardzo interesujący. Krótka forma wywiadu nie daje możliwości szerszego omówienia tematu, wspomnijmy zatem jedynie niektóre jego poglądy. Grass był zdecydowanie przeciwny zjednoczeniu Niemiec, argumentując to względami moralnymi. Uważał, że podział kraju jest karą za zbrodnie nazizmu i pokutą za II wojnę światową. Bał się wielkich i silnych Niemiec. W tekście „Kurze Rede eines vaterlandslosen Gesellen” (Krótka mowa kompana bez ojczyzny), który powstał po zdarzeniu, w którym jeden z podróżnych na dworcu w Hamburgu nazwał Grassa „zdrajcą ojczyzny”, czytamy: „Kto dziś myśli o Niemczech i szuka odpowiedzi na niemiecką kwestię, musi myśleć jednocześnie o Auschwitz”. Świadomość niezmywalnej winy towarzyszyła twórczości Grassa od początku, w ostatnim ćwierćwieczu bardzo silnie go zajmowała. To dlatego pisarz tak późno przyznał się do epizodu Waffen-SS. Grass przyznaje zresztą otwarcie, że w jego dotychczasowych wspomnieniach te dwie litery „nie mogły mu przejść przez gardło”. Ponadto Grass był zwolennikiem złagodzenia prawa azylowego dla obcokrajowców. Jego poglądy w tej materii doprowadziły do rozbratu z SPD w 1993 r. Był zdania, że Niemcy po Holokauście mają zobowiązania wobec obywateli innych krajów, przede wszystkim wobec wszystkich prześladowanych, ściganych czy merkantylnie poszkodowanych. Wygłaszał apele o przyjęcie Cyganów do niemieckiej społeczności, walczył o prawa dla Romów i Sintii, proponując konkretne rozwiązania w tym zakresie, założył fundację wspierającą im materialnie. Czytelnicy „Eunomii” mieli okazję zapoznać się z osobowością Grasa i refleksjami na jego temat w ostatnim numerze w znakomitym wywiadzie z profesorem Norbertem Honszą, pt. „Chcę być pochowany z workiem orzechów”, a jeżeli ktoś byłby bardziej zainteresowany pisarzem, chętnie wskażę odpowiednie teksty.

Dr Janusz Nowak: Panie Rektorze, czy w nawale obowiązków ma Pan czas na pielęgnowanie zainteresowań pozazawodowych? Jakie to zainteresowania?

Dr Paweł Strózik: Ależ oczywiście! Zainteresowania pozazawodowe odgrywają w moim życiu znaczną rolę. Staram się „na bieżąco” odreagowywać stresy wynikające z działalności zawodowej (w uczelni czy biurze tłumaczeń), poszukując codziennej równowagi między pracą o rekreacją. Oczywiście nie da się zapomnieć o wszystkich sprawach szkolnych w chwili zamykania drzwi uczelni, ale można podjąć próbę panowania nad tymi emocjami. W moim przypadku funkcję redukcji stresu pełnią sport i muzyka. Zimą jeżdżę na nartach, pływam czy spaceruję, a latem „realizuję się” na rowerze. Aktywność fizyczna jest dla mnie źródłem zdrowia i dobrego samopoczucia, ale także źródłem satysfakcji, że jeszcze „daję radę” poprawić swoje wyniki… Jeżeli nie mam ochoty na sport, jego miejsce zajmuje muzyka. Nic tak nie odpręża, jak pół godziny gry na perkusji czy po prostu posłuchanie zespołu lub wokalisty na dobrym poziomie wykonawczym. Poza typowym dla mojego pokolenia kanonem muzycznym, chętnie sięgam po nowości „podrzucane” mi przez moich synów.

Dr Janusz Nowak: Rektorze, serdecznie dziękuję w imieniu Czytelników „Eunomii” za wypowiedź. Życzę samych sukcesów w niełatwej służbie – bo piastowanie funkcji prorektora jest niewątpliwie rodzajem służby – raciborskiej uczelni.

Dr Paweł Strózik: Bardzo dziękuję! Sukces raciborskiej uczelni jest możliwy. PWSZ w Raciborzu jest poważną i rzetelną szkołą, mającą od lat wyraźne miejsce na mapie miasta i regionu oraz kompetentnych, docenianych przez otoczenie absolwentów. Chętnie podejmę służbę na urzędzie prorektora, aby umacniać i stabilizować pozycję naszej Szkoły. Liczę w tym zakresie na współpracę z nowymi władzami i wszystkimi pracownikami.

 

 

Artykuł zaczerpnięto z miesięcznika Eunomia nr 6 (82) / czerwiec 2015

 

 

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here