Edmund Bojanowski – świecki błogosławiony

0

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Panny, sieć ochronek i przedszkoli, wprowadzenie ekologii do programu wychowania dzieci – wszystko to stanowi spuściznę bł. Edmunda Bojanowskiego.

- reklama -

7. sierpnia w polskim Kościele przypada wspomnienie błogosławionego Edmunda Bojanowskiego – założyciela zgromadzenia Sióstr Służebniczek, pomysłodawcy katolickich ochronek i człowieka, który starał się łączyć silną wiarę z postępowaniem w zgodzie z naturą. Pod wieloma względami Edmund Bojanowski wyprzedzał czasy, w których przyszło mu żyć.
Urodził się 14. listopada 1814 r. w Grabonogu w Wielkopolsce. Już jako dziecko ciężko chorował, a późniejsza gruźlica płuc uniemożliwiła mu ukończenie studiów filozoficznych. W związku z tym wrócił w rodzinne strony i postanowił pogłębić swoje życie religijne. Czytał przede wszystkim Pismo Święte, starając się poszerzać w ten sposób swoją wiedzę o Bogu, człowieku i otaczającym świecie. Wiele czasu spędzał też na lekturze pism ojców Kościoła, życiorysów świętych i założycieli zakonów.

 

bł. Edmund Bojanowski                          fot. Justyna Koniszewska

Wychowanie, wykształcenie i samodzielne poszukiwania doprowadziły przyszłego błogosławionego do kilku ważnych spostrzeżeń:
– Bóg czuwa nad każdym człowiekiem i nawet cierpienia czy trudności życiowe ostatecznie prowadzą do zwycięstwa dobra nad złem
– modlitwa, pokuta i Eucharystia dają siłę i męstwo do pokonywania trudnych życiowych doświadczeń
– kondycja całego narodu zależy od poziomu kultury duchowej i materialnej poszczególnych jednostek, stąd konieczność szerzenia oświaty wśród społeczeństwa
– szczególna opieka należy się ludziom chorym, cierpiącym, ubogim, a zwłaszcza dzieciom

Edmund Bojanowski nie tylko teoretycznie rozważał nurtujące go kwestie, ale starał się także wcielać swe idee w życie. I tak podczas epidemii cholery w 1849 r. mimo słabego zdrowia opiekował się chorymi, dbał, by odwiedził ich kapłan, rozdawał leki, żywność i pieniądze, a także przyczynił się do sprowadzenia do Gostynia Sióstr Miłosierdzia. Rozumiejąc znaczenie choćby podstawowego wykształcenia społeczności wiejskiej angażował się w popularyzowanie łatwo dostępnej i taniej lektury ludowej oraz pisał artykuły do „Tygodnika Katolickiego”, „Pokłosia” i „Roku Wiejskiego”.
Jednak do jego najbardziej znaczących osiągnięć należy powołanie Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Marii Panny, które do dzisiaj posługują w wielu, także śląskich, parafiach oraz założenia pierwszych ochronek. Zgodnie ze wskazaniami założyciela, wychowanie dzieci w tych placówkach opierało się na dwóch filarach: religii i naturalnym cyklu przyrody. Na każdy dzień tygodnia i porę roku przewidziano różne rodzaje aktywności i rozważań.
Wreszcie Edmund Bojanowski postanowił zrealizować dawne pragnienie zostania kapłanem i w 1869 r. wstąpił do seminarium, jednak po raz kolejny choroba uniemożliwiła mu ukończenie studiów. 7 sierpnia 1871 r. Bojanowski zmarł w Górce Duchownej. Papież Jan Paweł II ogłosił go błogosławionym 13.06. 1999 r.

 

Rodzina E. Bojanowskiego

fot. Justyna Koniszewska

Idee bliskie sercu błogosławionego są realizowane przez Siostry Służebniczki oraz świeckich działających w ramach Rodziny bł. E. Bojanowskiego. – Naszym celem jest przede wszystkim pomoc osobom potrzebującym w różnym znaczeniu tego słowa. Staramy się pomagać przede wszystkim rodzinom w trudnej sytuacji  materialnej poprzez organizowanie zbiórek żywności, kompletowanie wyprawek szkolnych dla dzieci czy organizowanie świątecznych paczek – opowiada Małgorzata Skowronek, przewodnicząca rydułtowskiej Rodziny. – Staramy się jednocześnie dbać o rozwój duchowy naszych podopiecznych zapraszając ich do wspólnej modlitwy podczas nabożeństw majowych, różańca czy popularnych Wigilijek. Nasze dzieci wyjeżdżają także na obozy harcerskie, często za darmo lub tylko za niewielką dopłatą. W swoich działaniach wzorujemy się na postawie błogosławionego Edmunda, który idealnie łączył rozwój życia duchowego z wychowywaniem najmłodszych. Nie zawsze jest łatwo pomagać innym, ale wybraliśmy taką posługę jako drogę także naszej formacji duchowej – tłumaczy pani Skowronek.

/kc/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here