Marian Szlapański: Moim drogowskazem były Bóg, Honor, Ojczyzna… [ZDJĘCIA]

0
Marian Szlapański

Ma 91 lat. Pochodzi z miejscowości Żółkiew (dzisiejsza Ukraina w obwodzie lwowskim). W Raciborzu mieszka od 1951 roku.

Marian Szlapański mieszka nieopodal raciborskiego Rynku. Zanim trafił do Raciborza życie go nie rozpieszczało. Gdy miał 17 lat wstąpił do Armii Krajowej pod pseudonimem „Orzeł”, wierząc w ideę „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

- reklama -

Za zasługi dla ojczyzny otrzymywał liczne ordery, medale, krzyże i inne odznaczenia państwowe. – Nie zależało mi na tych nagrodach, chciałem niepodległej Polski. Z wiarą i nadzieją o nią walczyliśmy. Moim drogowskazem były Bóg, Honor, Ojczyzna. Chciałem, aby społeczeństwo wzięło sobie te idee do serca – podkreśla porucznik Marian Szlapański, którego podczas uroczystej sesji z okazji 800- lecia nadania praw miejskich Raciborzowi uhonorowano medalem za Zasługi dla Raciborza.

Marian Szlapański

21 marca 2017 r. w siedzibie raciborskiego Muzeum podczas uroczystej sesji Rady Miasta, organizowanej w związku z obchodami 800-lecia nadania praw miejskich Raciborzowi, Marian Szlapański odebrał odznaczenie „Zasłużony dla Miasta Racibórz”. Czytaj również: Odznaczeni medalami na Sesji Rady Miasta z okazji 800-lecia praw miejskich Raciborza 

Po wojnie próbował układać sobie życie w Gdańsku. Jednak tamtejsze władze nie podzielały jego poglądów politycznych. Brak możliwości wynajęcia mieszkania w Gdańsku spowodowały, że zmuszony był się przeprowadzić. Początkowo pracował w przedsiębiorstwie budowlanym w Głubczycach. Następnie wyjechał do Raciborza, bo akurat tutaj otwierali placówkę banku PKO, do której poszukiwali pracowników. – Doskonale pamiętam swój pierwszy dzień w pracy. Placówka banku mieściła się w budynku Narodowego Banku Polskiego przy ul. Drzymały (dzisiejszy Urząd Skarbowy). Dali mi maleńkie pomieszczenie na piętrze, gdzie ledwo zmieściło się biurko i krzesło. Moim zadaniem, jako inspektora, było przekonywanie ludzi do zakładania książeczek oszczędnościowych. Było to niezwykle trudne zadanie, ponieważ ludzie nie ufali bankom, woleli swoje pieniądze trzymać przy sobie. Wojna spowodowała, że ludzie stracili zaufanie do oszczędzania. Miałem obowiązek kontaktować się z zakładami pracy, organizacjami społecznymi, radami narodowymi, żeby pomagali w tej akcji. Zakładałem kasy młodzieżowe, wizytowałem urzędy pocztowe i w ten sposób rozszerzaliśmy informacje. Aż w 1954 r. został zorganizowany pierwszy oddział w woj. opolskim, (wówczas należeliśmy do tego woj.). Z biegiem lat oddział rozszerzał swoją działalność. Udzieliliśmy setek kredytów na budownictwo mieszkaniowe i remonty. Zakładaliśmy książeczki na Małego Fiata i ajencje PKO w zakładach pracy. Do 1987 r. pracowało tu już ponad 30 ludzi i był jednym z najlepszych oddziałów w woj. opolskim, a potem nawet katowickim. W późniejszym czasie powstał oddział w Głubczycach, przeszkoliłem wówczas całą kadrę nowego oddziału łącznie z prezesem – wspomina M. Szlapański.

Kiedy przybył do Raciborza, miasto było w ruinie. Ulica Mickiewicza, Plac Długosza i inne przypominały te zniszczone przez wojnę w Gdańsku czy Warszawie. – Cóż było robić, nie zastanawiając się długo chwyciłem za łopatę i na równo z innymi pracowałem przy odbudowie miasta. Wśród gruzu znalazłem bankowe kasy pancerne, które niestety nie nadawały się do niczego, choć początkowo myślałem, że przydadzą się w mojej ówczesnej pracy – podkreśla Marian Szlapański.

Mimo swojego trudu, poświęcenia dla ówczesnej władzy, Marian Szlapański nadal był wrogiem publicznym. Zasady, które wyznawał mocno odbijały się na jego rodzinie. Ale tak wychowywał swoje dzieci (ma ich czworo), że żadne nie miało do niego pretensji. – Mieszkaliśmy w bardzo złych warunkach. Przydzielono nam jeden niewielki pokój z kuchnią w kamienicy przy ul. Czekoladowej, gdzie pod nami znajdowała się waflarnia. Suche powietrze powodowało, że często mieliśmy problemy z oddychaniem. Wytrzymaliśmy. W końcu przydzielono nam nieco większe mieszkanie przy ul. Staszica. Te jednak wymagało remontu, a pracownicy banków wówczas zarabiali niewiele, więc w tajemnicy przed rodzinom dorabiałem przy rozładunku wagonów z węglem – przyznaje żołnierz niezłomny.

Był cenionym pracownikiem, więc nie raz proponowano mu lepiej płatne stanowiska pracy. Otrzymał nawet propozycję objęcia funkcji dyrektora oddziału miejskiego w Opolu. Podziękował za propozycję, bo nie chciał, aby ktoś przez niego stracił prace. Od tzw. układów trzymał się z daleka. Był wierny swoim zasadom i przekonaniom. – Ojciec zawsze mi powtarzał, nie rób krzywdy drugiemu, bądź uczciwy, a będzie ci dobrze. Do dzisiaj pamiętam te słowa i swoim dzieciom powtarzam. Było nam ciężko, kiedy inni zajadali się wędlinami, my nie mieliśmy czasem na margarynę i chleb, ale kochaliśmy się i to pozwoliło nam przetrwać – powtarza z przekonaniem M. Szlapański.

Marian Szlapański bardzo dużo czasu spędzał w pracy. Wychowaniem dzieci zajmowała się jego żona, ale każdą wolną chwilę spędzał z najbliższymi. – Byłem domatorem. Nie chodziłem z kolegami „na wódkę”, nie paliłem papierosów. Kawiarnie też omijałem szerokim łukiem. Lubiłem spacery po mieście. Fascynowały mnie kominy powstających wtedy fabryk. Z jednej strony dobrze, że były, bo jak są fabryki, to znaczy, że rozwija się przemysł, a wraz z nim miasto potęguje w siłę. Przybywają ludzie, którzy się bogacą. Ale z drugiej strony obawiałem się, czy aby dymy wydobywające się z nich nie będą szkodliwe dla mieszkańców – wspomina zasłużony raciborzanin.

Przyglądał się rozwojowi miasta. Na jego oczach odbudowywano bloki mieszkalne, ulice, mosty, zakłady pracy rosły w siłę. Szkolił młodzież, która potem znajdowała zatrudnienia w nowo powstałych przedsiębiorstwach. On sam emerytury doczekał w banku. W marcu 1991 r. zakończył pracę w raciborskim oddziale PKO. Nie oznacza to jednak, że odpoczywał. Prężnie działał społecznie w Towarzystwie Rozwoju Ziem Zachodnich, za co został odznaczony. Był też jednym z inicjatorów założenia ŚZŻAK w Raciborzu. Przewodniczącym Komisji Rewizyjnej, inicjatorem powołania w Raciborzu Szkolnych Kół Przyjaciół AK (G5, II LO i Ekonomik). Porucznik Szlapański jest znany w środowisku jako wielki patriota, gorący orędownik historii Polski i inicjator działań na rzecz przywracania pamięci o martyrologii Narodu Polskiego, popularyzator niezakłamanej wiedzy o Polskim Państwie Podziemnym. Odpoczynek i odprężenie znajduje na swoim niewielkim ogródku działkowym nieopodal centrum miasta.

oprac. /j/

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here