Niesiemy Krzyż

Niemal w przeddzień Niedzieli Palmowej, w ostatni piątek okresu Wielkiego Postu, 2 kwietnia raciborzanie uczestniczyli w niecodziennej procesji Raciborskiej Drogi Krzyżowej.

Stuletni Krucyfikas, wiszący do niedawna jeszcze w przedsionku raciborskiego szpitala przy ulicy Bema, dziś został w tej uroczystej procesji przeniesiony do nowego szpitala przy ulicy Gamowskiej.




Czternaście stacji, czternaście przystanków na drodze, tyleż razy Racibórz zatrzymał się na chwilę, wstrzymał oddech, przystanął, ukląkł, znieruchomiał… I przez chwilę pomyślał i zadumał się.



Czternaście pytań do nieba…



Niesiony Krzyż przez różne stany naszej społeczności chrześcijańskiej; Duchowieństwo, Zakonników, Lekarzy, Władarzy, Starych i młodych wszech zawodów, Dzieci.



Ludzie szli, zatrzymywali się ze swoimi pytaniami i czekali. Krzyż nie dawał odpowiedzi, Krzyż wymuszał milcząco zadawanie kolejnych pytań.



Juz prawie dwa tysiące lat upłynęło od chwili, gdy na górze Golgocie postawiono Krzyż. Na tym Krzyżu umierał wówczas Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus. Od tego czasu w strone Chrystusowego Krzyża patrzą wszystkie pokolenia ludzkiej rodziny.


W milczeniu więc idąc wpatrywał się w ten Krzyż każdy z nas, raciborzanin dwudziestego wieku. Wpatrywał się i zadawał pytania.




Stacja I Skwer im. ks. St.Pieczki


Pan Jezus na śmierć skazany



Wielbimy Cię, Panie Jezu Chryste i blogoslawimy Tobie – Dlatego, że przez krzyż Twój odkupiłeś świat.


Kto wydał wyrok na Miłość. Wyrok najwyższy i niesprawiedliwy.


Czy twoja wygoda życia i zewnętrzny chwilowy spokój podpisaly wyrok śmierci.


Pomnika księdza Pieczki nie mogłeś dojrzeć. Tak wielkiego tłumu pod kościołem w Rynku nikt się chyba nie spodziewał. Chciałeś bardzo zobaczyć przynajmniej fragment pomnika by poczuć bardziej jego bliskość. Przypomniałeś sobie rozmowy z księdzem, zwłaszcza te w konfesjonale. Już nigdy nie miałeś potem takiej spowiedzi… Czy kiedyś dokończysz te rozpoczęte rozmowy? Kiedykolwiek?




Stacja II Kolumna Maryjna na rynku


Włożenie Krzyża na ramiona Jezusa



Czy to prawda, że z mojego powodu, ten Krzyż musiał zostać okupiony krwią? Mam jakieś grzechy?


W procesji idzie wiele set osób. Kim oni są. Kim ja dla nich? Czy moja miłość jest dla nich? Czy moja miłość jest głęboka, czy płytka? Egoistyczna? Patrzę na ludzi idących obok, sąsiadów w procesji. Razem manifestujemy anonimowi, a idąc w tłumie przed skwerem księdza Pieczki, gdy zaciska tłum i coraz trudniej mogę się poruszać, co moja miłość mówi idącym obok…


Patrzysz na otaczajacy cię świat, widzisz w nim wiele przemocy i cierpienia. To cierpienie przenikało twoją rodzinę. Rozbitą, zniszczoną przez alkohol, nienawiść i kłamstwa. Czy tak musi już zostać? Ile straciłeś? Czy uda ci się kiedyś zmienić ten stan rzeczy? To już ponad rok gdy żona odeszła, dziecko chodzi już do szkoły. Wszystko zawiodło, choć myślałeś chwilami, że uratujesz twoje życie. Nie wyszło.



stacja III Kościół św. Jakuba


Pierwszy upadek Chrystusa Pana



Bóg nigdy nie upada. Czlowiek upada. Chrystus Pan dlatego upadł, gdyż dzwigal ludzkie upadki. Gdy powstał z upadku, pokazał, że nie chce śmierci grzesznika, lecz chce, aby on powstał i żył. To jest własnie owa przedziwna nadzieja dla wszystkich ludzi: krzyż jest ciężarem, który można podnieść, który należy podnieść. Bóg chce, aby go podnieść.



Lekki wiatr, słońce popołudniowe już tak mocno grzeje, że czuje się wiosnę. W końcu to kwiecień. W tamtym roku też nagle zrobiło się prawie upalnie. Rynek pełen ludzi, obserwujesz jak strażnicy formują szpaler procesji. Zgrabnie, za pomocą rozpiętych sznurków wytyczają granicę, dokąd mogą zbliżać się uczestnicy. Kapłan zakończył rozważania przy stacji obok kościoła Jakuba, ale nie skupiłeś uwagi. Po co więc tu jestem – pomyslałeś.



Stacja IV skrzyżowanie ulic Długa-Browarna


Pan Jezus spotyka swoją Matkę


Miłość zawsze łaczy się ze współcierpieniem. Brak współcierpienia najczęściej jest brakiem miłości. Chrystus, niosący krzyż, cierpi za ludzką rodzinę i razem z nia współcierpi.


Wszyscy bez wyjątku myśleli o swojej Matce.



Stacja V skrzyżowanie ulic Długa-Bankowa


Szymon z Cyreny pomaga nieść Krzyż Panu Jezusowi



Mając Krzyż za narzędzie, Chrystus zbawia świat. Czy możesz i ty się przyłożyć do dzieła zbawienia? Cyreneusz jest znakiem pomocy zewnętrznej. A gdzie, Kościele Chrystusowy, szukasz pomocy w dżwiganiu swego krzyża, na który złożono tyle lekkomyślności i lekceważenia spraw odwiecznych? Czy także na mnie czekasz?


Patrzysz nieśmiało, ukradkiem na twarze idących obok osób. Zastanawiasz się dlaczego nie rozglądasz się odważnie wokół. Zadajesz sobie pytanie: dlaczego właściwie nie chcesz nic widzieć. Może w obawie przed dostrzeżeniem zła, jakiegoś nieszczęścia, w którym mógłbyś przypadkiem uczestniczyć. Przecież nie jest ci potrzebne kolejne strapienie. Zamiast stanąć w obliczy podjęcia decyzji włączenia się w pomoc, serdeczność, odruch współczucia, lepiej nie podnosić głowy, lepiej tkwić w swojej zadumie, własnym życiu. Wystarczy Krzyża dla ciebie.




Stacja VI skrzyżowanie ulic Długa-Rzeźnicza


święta Weronika ociera twarz Jezusowi



Kiedy ostatnio otarłem Ci twarz? Swieta Weronika uczynila to w czasie drogi krzyzowej.


Otarla skutki fizycznego cierpienia. Czy jednak na Twej twarzy nie ma skutków duchowego cierpienia, spowodowanego niewdziecznoscia ludzka?



Spojrzałeś na przygarbioną staruszkę, która przypomniała ci babcię. Przypomniałeś sobie jak cierpiała przed śmiercią. Przypomniałeś sobie jak unikałeś jej błagalnego wzroku, który prosił o pomoc. Byłeś dzieckiem, nie umiałeś jej pomóc, nie umiałeś znieść jej wzroku. Wierzyłeś przez wszystkie te lata że nikt nie mógł pomóc. Wtedy uciekałeś na podwórko do zabawy z kolegami. By nie widzieć, by nie mysleć, by nie otrzeć kropli potu z czoła. A przecież wiesz jak bardzo babcia cię kochała…


Czy już wytarłeś z niewdzięczności twarz, stworzoną na obraz Boży?




Stacja VII Plac Wolności (przy głazie)


Drugi upadek Pana Jezusa


Stoimy przed kamieniem. Niedawno tu, na oczach przechdniów rozgrywała się „niesmaczna” scenka. Spod gazety obserwowałeś siedząc na ławce przed gamchem Policji, jak pijany mężczyzna, do nieprzytomnosci struty alkoholem, przewrócił się na chodniku. Kilka razy podnosił się, przechodząca kobieta próbowała mu pomóc. Zbyt ciężki był, nic z tego nie wyszło, zaledwie dociągnęła go w pobliże ławki, na którą oparł się pół siedząc, pół leżąc. Obok stał ośmioletni chłopiec, w ręcę trzymał worek z bułkami i chlebem. Płakał. Był zupełnie bezsilny, nie wiedział jak ma ojca do domu doprowadzić.


Potrzeba głębokiej wiary, by w leżącym Chrystusie dostrzec Boga. Niekiedy równie trudno w człowieku dostrzec człowieczeństwo. Już wiele razy powstawał, a przecież sam nie umie zapewnić, że odtąd już na zawsze odzyskał wierność. Inny jest jednak obraz leżącego pod krzyżem Jezusa, a inny upadłego człowieka. Inna jest przyczyna upadku. Końcowym powstaniem Chrystusa będzie zmartwychwstanie. A moim?








Stacja VIII ul.Ks. Londzina (figura św.Nepomucena)


Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty


Płaczcie nad synami waszymi. Rzewne uczucia, jakkolwiek pożyteczne, nie są najważniejsze. Chrystus jako przedmiot wzruszenia musi sie w naszej swiadomości zmienić w podmiot zbawienia. On jest przede wszystkim naszym Odkupicielem.


Teraz idziesz pochylony, już zmęczony w pół drogi. Zimno, nieco zbyt wolno idzie procesja. I późno się robi. Pomyslałeś sobie, że tak ci niewygodnie, że to tak jakbyś pod ciężarem krzyża szedł. I Zapytałeś siebie w duchu, po cichutku czy ta rzeczywistość na twojej drodze odkupienia jest wystarczająca? I poczułeś dumę, że możesz się odkupić. Ale zerknąłeś na Krzyż. I zrobiło ci się wstyd.


„Człowiek pewien, który był ojczyzną Boga,
skazał Go na wygnanie.
Bóg pochyliwszy smutnie głowę, odszedl bez słowa,
ale zatęsknił za powrotem do człowieka,
który byl Jego ojczyzna”.






(Roman Brandstaetter)




Stacja IX ul.Ks. Londzina


Trzeci upadek Pana Jezusa


Ten upadek Chrystusa, już u kresu drogi, najbardziej nas uczy mądrosci. Gdy kończymy jakieś dzieło, zwykle nie jesteśmy już czujni. Opanowuje nas wówczas radość zdobytego celu i wtedy jesteśmy najsłabsi i zwykle niesumiennie kończymy swe dzieło. Taki upadek winien być szkoła mądrości, a Chrystus w nas większy.


Którzy Boga miłuja, tym wszystko obróci się na dobre – oto optymizm swiętego Franciszka.



Mężczyzna około trzydziestki ukląkł obok oświetlonej witryny ładnego sklepu, jasne światła reklam, wiedział jak wiele trudu i pieniędzy kosztuje prowadzenie takiego lokalu. Pytał o sensowność tak wielu wysiłków, które musi podjąć, by wszystko zdobywać. Pomyślał o swojej pracy, o swoich aktualnych kłopotach finansowych. Poczuł jak niesprawiedliwy jest podział między ludźmi, przez chwilę, na wspomnienie pewnych osób, oburzył się nieuczciwoscią. Pomyslał; nie zakładaj rąk, nie rób ulizanej miny, ale powiedz co o tym myslisz, wygarnij prosto w oczy. Przypuszczasz, że nie bedą zachwyceni i spotkaja cię przykrości? Chyba się nie mylisz. Nie zrobisz zatem tego? Wolno ci. Tylko powiedz sobie, że to jest tchórzostwo, a nie doszukuj się w tym miłości chrześcijańskiej. Jeśli już upadłeś, po prostu powstań.



Stacja X skrzyżowanie ulic Głubczycka Mariańska (kościół św. Mikołaja)


Jezus z szat obnażony



Nagi Chrystus, stojący na Golgocie, nie ma już nic swojego, nie ma żadnych praw. Pozostał Mu tylko obowiązek spełnienia do końca misji, dla której przyszedł na swiat. Ogołocony z szat, bezbronny Odkupiciel. Czy możliwe jest jeszcze glębsze poniżenie?



Dwudziestokilkuletnia kobieta spojrzała w górę, w wysoką kościelną wieżę. Wspomniała swoją szaloną miłość, której nie doścignęła. Pomyślała o rozgoryczeniu o ogromnym zawodzie, jakiego się doczekała się od życia. Poczuła znowu smak goryczy, wspomniała jak zamknęła się w sobie na wiele miesięcy, odizolowała od świata. Ilu straciła przyjaciół. Sama nie wie ilu jeszcze pozostało. Ilu przehandlowała w ostatnim czasie za pieniądze, za próbę zdobycia stanowiska. Albo co porzuciła z własnej lekkomyślności. A teraz idzie za Krzyżem, w tej dziwnie milczącej procesji i zaczyna czuć, że chce coś zmienić…



Stacja XI skrzyżowanie ulic Głubczycka-Starowiejska-Cegielniana


Przybicie do Krzyża


Gwoździe przybijają ciało. Przybijają także dusze. Odtąd bowiem Jezus będzie już całkowicie bierny, zdany na obcą siłę.


Powiedział „Pragnę”. Nie wiesz, czy Jezus wypowiadając to słowo chciał tylko pić. Czy nie pragnął bardziej czyjejś obecności lub bliskości? A może w tym momencie pragnął najbardziej czegoś drobnego od ciebie? Jakie są twoje pragnienia? Czego człowiek pragnie najbardziej?




Stacja XII przed Izbą Przyjęć Nowego Szpitala


śmierć Pana Jezusa na Krzyżu


Niepojęta tajemnica Krzyża! Wtedy, gdy konający Chrystus mówi: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuscił”, następuje szczytowe działanie Syna w zjednoczeniu z Ojcem. „Dokonało się” wyraża zarówno śmiertelny skłon głowy, jak i wypełnienie misji Odkupienia. Odtąd jego rozpięte na krzyżu ręce wyciągnięte sa nad calym swiatem. W sposób niemy, lecz przejmujacy, wykazuja jak bliski jest Bóg czlowiekowi.


Spojrzałeś na oświetlone wejście do Izby Przyjęć nowego szpitala. Nie mogleś oprzeć się wspomnieniu. Przypomniałeś sobie jak w nocy, już ponad dwa lata temu, przywiozłeś tu swego synka z rozbitą głową. Jak mieszały się twoje zwątpienie z wiarą w cud. Jak myśli wzburzenia walczyły z błagalną prośbą o ratunek. I klęcząc na kolanach przed pięknym nowym budynkiem szpitala zadawałeś sobie pytanie: Jak to się dzieje?



Stacja XIII przystanek autobusowy przy Nowym Szpitalu


Pan Jezus z Krzyża zdjęty


Spokojna, choć posągowo zatroskana twarz Matki Bożej, wpatrującej się w zmarłego Syna, złożonego na jej kolanach.


Pomyślałeś o sobie: Od stanu, w którym ból przesłania godność cierpienia, wybaw mnie, Panie.



Stacja XIV wejście główne do szpitala


Pan Jezus złożony w grobie


Ziemia nasza każdego dnia coraz bardziej zapełnia sie grobami. Każdego dnia ziemia spełnia Boży nakaz: „w proch się obrócisz”. Od momentu, w którym Chrystus Pan zostal złożony w grobie mamy prawo twierdzić, ze grób nie jest klęską życia i początkiem nicości, ale jest otwarciem ku zmartwychwstaniu. Chrystusowy grób wskazuje, że nie nicość, ale przejście paschalne jest ludzkim przeznaczeniem.



Już ostatni odcinek Drogi Krzyżowej. Krzyż do szpitala donieśli politycy-samorządowcy. Gdy zdjęli Krzyż z ramion, stanęli tak przed Jego obliczem. A za nimi tysiące ludzi. Głowy w ciemności, teren przed szpitalem wypełniony po brzegi. Po chwili Krzyż zawieszono. Na nowym miejscu, w nowym przedsionku. I wszyscy raciborzanie stali przed tym Krzyżem. Stali i czekali. Zadali tyle pytań, teraz wpatrzeni w Krzyż u celu czekali odpowiedzi. I usłyszeli:


„Nikt ci niczego nie wyrzuca, nie wypomina, tylko Pan Jezus wisi na krzyżu – i wszystko jest jasne. Bez kazania. Tylko wisi a ty nie śmiesz oczu podnieść i popatrzeć na Niego. Bo czujesz jak jesteś podły, fałszywy, że okłamujesz innych, że jesteś leniwy, ordynarny, bardzo mały.”


I rozeszli się.


- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here