Markowiak: Jestem gotów na poświęcenie, by zająć się Raciborzem

PO ma kandydata na prezydenta. A właściwie dwóch? Najpierw

kilkudziesięciu nowych członków partii w Raciborzu

- reklama -

jednogłośnie zaproponowało na to stanowisko Roberta Myśliwego,

nauczyciela z Raciborza. Potem nieoczekiwanie swoją chęć

objęcia prezydenckiego fotela wyznał poseł Andrzej Markowiak.

24 września władze krajowe zdecydują czy postawią na nowy

układ, czy utrzymają dawny.
Robert Myśliwy to inicjator powołania dwóch nowych kół i odnowienia struktur PO w Raciborzu pod patronatem Henryka Siedlaczka. Jego kandydatura została pozytywnie zaopiniowana przez posła, który jest jednocześnie Komisarzem partii w powiecie raciborskim i przekazana do wojewódzkich władz Platformy. To one podejmą ostateczną decyzję. Nowe koła zaproponowały również swoich kandydatów do rady miasta i powiatu. Wcześniej do władz regionalnych zgłoszono propozycję kandydowania do sejmiku Gabrieli Lenartowicz

Ostatnio wokół PO zawrzało. 14 września odbyła się pierwsza konferencja prasowa koła PO nr 1 w Raciborzu, podczas której poseł Andrzej Markowiak nieoczekiwanie ogłosił swoją kandydaturę na prezydenta miasta. Oznajmił, że chce kandydować, bo w ostatnich latach można było zrobić dla miasta więcej. Dodał, że z pełną odpowiedzialnością podejmie się wyzwań jakie niesie za sobą stanowisko głowy grodu. – Ta decyzja jest efektem długich przemyśleń, ale i sugestii ludzi. Ponieważ brak jest poważnych kandydatów, a ja posiadam doświadczenie, dlatego podjąłem to wyzwanie – mówi poseł Andrzej Markowiak. – To potrzeba chwili, by zająć się sprawami Raciborza. Z mojej strony wiąże się to z poświęceniem, wyrzeczeniem posłowania. Ale jestem na to gotów. Jednoznacznie do decyzji posła odnosi się drugi pretendent PO na miejsce prezydenta, 29 – letni Robert Myśliwy. – Decyzja posła Markowiaka nie ma żadnej idei ani wartości. To ostatni akt desperacji odchodzącego króla. W partii został odsunięty na boczny tor i to na własne życzenie. Skutecznie odsunął od siebie ludzi. Zostali mu jedynie S.Mika, człowiek o wątpliwych kompetencjach i M.Wiecha, z którą jest „na dobre i na złe”. Myśliwy uważa, iż poseł Markowiak chce na przekór wszystkim udowodnić, że nadal liczy się w grze. Podkreśla zarazem, że grupa członków nowych kół PO nie jest w stanie zaakceptować zaistaniałego stanu rzeczy i albo do końca będą walczyć o markę Platformy, albo zdecydują się na opuszczenie jej szeregów. Przyznaje, że niechętnie myśli o tym ostatnim, bo byłoby to „ewidentne oddanie pola Markowiakowi”. – Decyzja posła jest nie tylko działaniem na szkodę PO, ale i celowym wprowadzaniem w błąd opinii publicznej – kwituje Robert Myśliwy.
Poseł Markowiak spytany o to jak jak radzi sobie z ofensywą nowych kół PO odpowiada: „Psy szczekają, karawana idzie dalej”.
– Pan Myśliwy nie jest dla mnie przeciwnikiem. Gramy w różnych ligach…
– komentuje poseł i dodaje, że o urząd prezydenta ubiega się z aprobatą samego Donalda Tuska. Sztab Krajowy PO w piśmie do Henryka Siedlaczka informuje jednak, iż „(…)kwestie tworzenia list wyborczych Platformy Obywatelskiej, współpracy w ramach lokalnych komitetów wyborczych, reguluje odpowiednia uchwała Rady Krajowej, zaś Przewodniczący Donald Tusk nie będzie zajmował stanowiska, udzielał zgód w poszczególnych przypadkach. Należy to do odpowiednich organów statutowych zgodnie z kompetencjami(…)”. 8 września władze krajowe zdecydowały o poleceniu koordynowania tworzenia list kandydatów komisarzowi PO, posłowi Henrykowi Siedlaczkowi. 16 września listy zostały złożone. Przyjęto te, z kandydatami do Rad: Miasta i Powiatu. – Jestem zdumiony i zszokowany powoływaniem się posła Markowiaka na poparcie przewodniczącego Tuska. To conajmniej nie na miejscu. Poza tym otrzymałem w tej sprawie odpowiednie pismo ze sztabu krajowego. Jeśli władze zdecydują się na kandydaturę posła będziemy czuli na pewno wielki żal – mówi poseł Henryk Siedlaczek – Martwię się całą sytuacją. Boję się, że w wyniku destrukcyjnego działania starej struktury społeczeństwo poczuje się zdegustowane całą partią.

Co do list pretendentów do najwyższego urzędu decyzja zapaść ma 24 września. Wkrótce również władze krajowe partii mają zdecydować o dalszym losie członkowstwa Henryka Kretka, który na konferencji wyjaśniał, że to nie jego działania spowodowały rozwiązanie powiatowej Platformy, a działania członków zjazdu PO w powiecie. – On musi odejść – komentuje Myśliwy – Czekamy w tej chwili na wyrok i mamy nadzieję, że Kretek zostanie usunięty.

/SaM/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here