Praca biurowa przeszkadza dzielnicowym wyjść w teren (video)

0

– Czy istnieje jeszcze takie stanowisko jak dzielnicowy – zainteresowała się Teresa Frencel, zwracając uwagę, że dzielnicowi są anonimowi, podczas gdy ludzie powinni ich znać. – Mają dużo innej roboty, dlatego mniej ich widać – tłumaczy komendant Mazur.

- reklama -

– Gdzie takiego policjanta można spotkać, jakie są jego kompetencje, czy można się z nim spotkać aby go poznać i porozmawiać – z taką listą pytań zwróciła się radna RSS NaM do Edwarda Mazura, komendanta powiatowego policji, który składał dziś radzie powiatu sprawozdanie z działalności podległej mu jednostki za 2010 rok.

 

Komendant zauważył, że jest to bardzo często przypominana kwestia na spotkaniach policji z samorządowcami. – Zawsze są uwagi do kontaktu z dzielnicowym, że powinien być osobą powszechnie znaną w dzielnicy i pogłębiać w niej poczucie bezpieczeństwa – poinformował Mazur.

 

 

Jego zdaniem skuteczną pracę dzielnicowym utrudnia ogrom zadań administracyjnych, które są im narzucane, stąd ich efektywność w terenie jest nieco mniejsza od oczekiwanej. – Są traktowani jak organ pocztowy, muszą doręczać dokumenty przygotowane np. przez sąd czy prokuraturę. Czasami dzielnicowy zamiast chodzić i rozmawiać z ludźmi, ledwo nadąża żeby wszędzie dojechać by spełnić polecenie sądu – bronił funkcjonariuszy ich przełożony.

 

Oprócz tego do obowiazków dzielnicowych należy prowadzenie tzw. "niebieskiej karty", sporządzanej przez policję po interwencji w sprawie przemocy domowej. Funkcjonariusz zobowiązany jest później monitorować sytuację i prowadzić taką dokumentację na potrzeby sądu, co też zabiera mu czas.

 

Komendant przyznał radnej rację, że dzielnicowi powinni być bardziej rozpoznawalni w swoich dzielnicach. – Wielokrotnie były prowadzone akcje medialne, w ktorych byli oni przedstawiani, pojawiały się ich zdjęcia itp. Adresy i telefony są na naszej stronie internetowej. Jeśli ktoś naprawdę chce nawiązać kontakt, znajdzie go bez problemu – zapewnił.

 

– Może trzynastu funkcjonariuszy to za mało na takie miasto jak Racibórz? – włączył się do dyskusji radny Artur Wierzbicki (PO). Zdaniem komendanta ich liczba nigdy nie jest wystarczająca, ale nie widzi realnej szansy jej zwiększenia. – Przy tym stanie etatów trzeba by przesunąć policjantów z drogówki lub innych wydziałów – podsumował.

 

/ps; BaK/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here