Historie raciborzan: Uciekaliśmy z Raciborza

1

Był w Polsce taki czas, że ludzie musieli wyjeżdżać. Był w Polsce taki czas, że trzeba było zostawić swój majątek i uciekać za granicę. Ludzie zostawiali domy, rodziny w pogoni za lepszym życiem. Czytaj wywiad.

Być może mamy tyle szczęścia, że nie pamiętamy tych czasów, albo nie byliśmy w sytuacji podbramkowej i zostawaliśmy w ojczyźnie.  Wywiad z panem Łukaszem na temat życia na obczyźnie, asymilacji i nostalgii.

- reklama -

Julia Anna Pawlak: Mieszkał pan w Raciborzu. Dlaczego przeprowadziliście się do Niemiec? Co było powodem?

Łukasz: Dostaliśmy cynk od znajomych, którzy tam już wtedy mieszkali. Spakowaliśmy z żoną rzeczy nasze i dziecka i pojechaliśmy. Tutaj w Polsce ciężko się żyło. W sklepach nie było prawie nic. Wyjechało się do Czech i oczy wypadały z oczodołów. Było nam tutaj źle. Kiedy tylko znalazła się jakaś kwatera wyprowadziliśmy się.

JAP: Udało wam się przejechać przez granicę?

Ł: Jechaliśmy pociągiem pod pretekstem wycieczki. Musieliśmy wykupić bilety powrotne i udawać, że wyjeżdżamy na tydzień. Wszyscy wtedy uciekali. Uciekliśmy i my.

JAP: Jak było między obcymi ludźmi w obcym kraju?

Ł: Na początku bardzo to przeżywaliśmy. Kamila była wtedy malutka, miała z 3 latka, więc nie odczuwała tego jakoś specjalnie. My z żoną byliśmy jak turysta, który zagubił się w górach. Kompletna dzicz i obcość. W sklepach masa rzeczy, a my nie mieliśmy wcześniej nic. Jak ludzie wypuszczeni z buszu.

JAP: Znaleźliście tam mieszkanie i co dalej?

Ł: Było mieszkanie, które wyszukali nam znajomi. Nie było jakieś wielkie i luksusowe, ale dawało radę. Spełniało nasze małe potrzeby. Potem z żoną szukaliśmy pracy. Córka poszła do przedszkola. My chodziliśmy na kursy językowe, żeby jakoś się porozumieć. Znaleźliśmy prace. Nie były wymarzone, ale na początek starczyło.

JAP: Tęskniliście?

Ł: Za mentalnością Polaków. Za imprezami, za pozdrowieniami na ulicy, za znajomymi twarzami. Za granicą tęskni się za wszystkim. Za zapachem pól w żniwa, za chmurami w lesie. Dosłownie za wszystkim. W Niemczech wszystko wydawało się takie obce.

JAP: Wysyłaliście jakieś paczki do Polski z tym, czego u nas nie było, a co było chlebem powszednim za granicą?

Ł: Jasne. Szmuglowaliśmy z zagranicy dla najbliższych papierosy, proszki do prania i czekolady. Pamiętam, że babcia zawsze miała życzenie specjalne na przyprawy.

JAP: Na granicy nie sprawdzali was?

Ł: Pewnie. Jak przewoziliśmy rajtuzy i spódnice to moja żona nie raz miała na sobie 6 par, żeby tylko udało nam się je dostarczyć do bliskich.

JAP: Jak się tam czuliście? Jak zostaliście przyjęci?

Ł: Z dystansem. Przez jednych byliśmy traktowani jak brudasy z zagranicy, przez innych jak godnych pożałowania i litości biedaków, a inni nas nie zauważali. Mentalność Niemców na początku wydawała nam się strasznie sroga. Traktowali nas z góry. Było ciężko przełamać lody.

JAP: Był też lepszy okres w waszym niemieckim życiu. Jaki?

Ł: Znaleźliśmy nowe prace. Nawiązaliśmy nowe znajomości. Lepsze zarobki, przyjaźnie. Życie zaczęło się jakoś kręcić. Już nie było w naszym planie dnia tylko pracy i domu, ale też piwko i pogaduchy. Dowiedzieliśmy się gdzie mieszka ktoś z Polski i chodziliśmy w odwiedziny. Kiedy tylko słyszeliśmy o nowym przybyszu spod wschodniej granicy pukaliśmy do jego drzwi z chlebem i solą, żeby łatwiej im było zacząć. Po kilku latach ułożyliśmy sobie spokojne życie. Dobrze zarabialiśmy, mieliśmy socjal, wszystko pod dostatkiem.

JAP: A Wasza córka?

Ł: Były różne śmieszne przypadki. Często kłóciła się z nauczycielkami, że np. kwiatek to nie jest blume, ale kwiatek! Nie rozumiała na początku, że jesteśmy w innym kraju, pytała kiedy pojedziemy do babci itd. W końcu zrozumiała, że to nie jest tak, jak ona myśli. Wiadomo jak dzieci- szybko nawiązują przyjaźnie i wchłaniają język. Mówiła lepiej niż my. Często pomagała nam coś przetłumaczyć i pomagała nam z językiem.

JAP: Wasze odwiedziny w Polsce nie zmieniły waszego zdania?

Ł: Nie. Pierwszy raz po wyjeździe, podczas naszych pierwszych odwiedzin Polska się nie zmieniła. Dalej nic nie było na półkach i panował nastrój grozy. Drugie odwiedziny były znacznie trudniejsze, bo widzieliśmy zachodzące zmiany. Wiedzieliśmy, że nastąpi rewolucja i kiedyś przyjdzie czas, że wrócimy do domu.

JAP: Wychowaliście tam dziecko, nawiązaliście przyjaźnie. Mieszkaliście tam 25 lat i wróciliście do Polski. Dlaczego?

Ł: Tęskni się za domem. Adam Mickiewicz też chciał tam, gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała. Nic więc dziwnego, że my też chcieliśmy wrócić. To było nasze marzenie. Uciekliśmy przed złym, schroniliśmy się u zachodnich sąsiadów, ale zły czas minął i nadszedł czas by powrócić.

JAP: Wasza córka nie wróciła?

Ł: Nie. Miała 28 lat, była po studiach. Miała chłopka i przyjaciół. Całe jej życie było tam, bo Polski nie pamiętała. Czuła się jak Niemka. Została tam, gdzie było jej dobrze.

JAP: Czy to nie była taka mała zdrada z jej strony? Uciekliście razem, ale razem nie wracaliście?

Ł: Uważam, że człowiek jest obywatelem świata. Tam gdzie mu dobrze i tam, gdzie czuje że jego dom, tam powinien zostać.

JAP: Czuliście, że dom jest w Polsce. Faktycznie tutaj był?

Ł: Zostawiliśmy ojczyznę na 25 lat. Nic tu nie było takie samo. Ludzie, których znaliśmy zmienili się. Miejsca, które znaliśmy obrosły. Wspomnienia, które mieliśmy zostały tylko na zdjęciach i w pamięci. Czuliśmy się tu obco. Jak w odwiedziny.

JAP: Zostaliście?

Ł: Tak. Zostaliśmy. Jesteśmy już starszymi ludźmi. Nie dla nas przeprowadzki i tułaczka po świecie. Szukamy miejsca, gdzie możemy przeżyć swoją starość. Znaleźliśmy je.

JAP: Uważa pan, że zrobiliście błąd wracając?

Ł: Nie wiem do końca jak to nazwać. Może powiem tak, że mimo tego, że mieszkam w Polsce, w mieście w którym się urodziłem, w Raciborzu, to nadal tęsknię za moją ojczyzną.

JAP: Dziękuję.

Ł: Dziękuję.

 

———————-

Reklama:

 

Raciborski Katalog Firm – największa internetowa baza firm Raciborza i okolic.
Sprawdź, czy Twoja firma już się tu znajduje.
Dodaj bezpłatny wpis do Raciborskiego Katalogu Firm !

www.firmy.raciborz.com.pl – Poleć znajomym!

Katalog Firm oferuje również płatne formy prezentacji Twojej firmy, m.in. graficzna prezentacja firmy , wyróżnienia w branżach. Jesteś zainteresowany?  Skontaktuj się z nami! – tel. 32 414 90 30
lub mail: [email protected]   [email protected]

Prezentacja w Internetowym Katalogu firm – to najtańsza a zarazem skuteczna reklama internetowa.

- reklama -

1 KOMENTARZ

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here