Maseczki skuteczniejsze niż dystans społeczny

0
Fot. freepik.com

Według naukowców sposób rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 sprawia, że zachowanie dwumetrowego dystansu od drugiej osoby nie jest konieczne, gdy obowiązuje nakaz noszenia maseczek.

Naukowcy z University of Central Florida przeprowadzili badania, które pokazały, że maseczki i dobra wentylacja w pomieszczeniu skuteczniej chronią przed COVID-19 niż dystans społeczny. Badania opublikowano na łamach „Physics of Fluids”. Współautor badania Michael Kinzel, adiunkt na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Lotniczej UCF, podkreśla, że przeprowadzony przez jego zespół eksperyment dowiódł, że sposób rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 sprawia, że zachowanie dwumetrowego dystansu od drugiej osoby nie jest konieczne, gdy obowiązuje nakaz noszenia maseczek.

- reklama -

Naukowcy stworzyli komputerowy model klasy wraz ze znajdującymi się w niej uczniami i nauczycielami – każdy w maseczce. Następnie obliczyli ryzyko przenoszenia drogą kropelkową wirusa SARS-CoV-2 w zamkniętym pomieszczeniu. Stworzono dwa możliwe scenariusze rozwoju sytuacji: gdy pomieszczenie było oraz nie było wentylowane. Poinformowali, że obliczeń dokonali za pomocą dwóch modeli: obliczeniowej dynamiki płynów oraz modelu Wellsa-Rileya (metodzie zapewniającej prostą i szybką ocenę ryzyka infekcji wykorzystywaną także w wielu innych chorobach wirusowych). Eksperyment dowiódł, że maski nie tylko zapobiegają bezpośredniej ekspozycji na aerozole, lecz także sprawiają, że podmuch ciepłego powietrza, wprawiający aerozole w ruch w pionie, staje się słabszy.

W modelu uwzględniającym salę, która jest wentylowana i używa się w niej dobrego filtra powietrza, ryzyko zakażenia spadło nawet o 40-50% w porównaniu z salą lekcyjną bez wentylacji. W sali bez przepływu powietrza aerozole gromadzą się nad ludźmi, a w salach z wentylacją przepływ do filtra powoduje usuwanie części aerozoli.

Zdaniem naukowców bardziej efektywne w walce z pandemią koronawirusa mogą okazać się elastyczne zasady uwzględniające wiele czynników ryzyka. Wśród nich naukowcy wymienili: wentylację w pomieszczeniach, wilgotność powietrza, rodzaj aktywności wykonywany w danym pomieszczeniu, jak długo jesteśmy narażeni na wdychanie powietrza w jednym miejscu oraz czy osoby w pomieszczeniu są zobligowane do noszenia maseczek.

Prof. Włodzimierz Gut, wirusolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny zaleca, aby mimo doniesień amerykańskich naukowców nie rezygnować z dystansu. – Dystans zawsze ma znaczenie. Maseczka tworzy barierę fizyczną, a dystans odległościową. To jest różnica. Odległość powoduje, że areozol opada – im dalej, tym mniejsze szanse, że opadnie na nas. A maseczka łapie areozol na swojej powierzchni. Nie powinniśmy rezygnować z dystansu nawet jak mamy maseczkę, przede wszystkim dlatego, że nie wszyscy noszą ją dobrze – tłumaczył w rozmowie z portalem abcZdrowie prof. Gut.

Zgadza się jednak z tezą dotyczącą wentylacji. Jego zdaniem podczas pandemii COVID-19 powinniśmy szczególnie dbać o wentylację w pomieszczeniach. Należy otwierać okna i balkony na co najmniej 5-10 minut co godzinę. – Takie działanie ma zapobiec szerzeniu się cząsteczek SARS-CoV-2 w zamkniętej przestrzeni. Chodzi o zwiększenie wymiany powietrza w pomieszczeniach. To ma znaczenie. Mamy wtedy dwa zjawiska, wymianę powietrza i to, co krąży w środku, wypadnie na zewnątrz, a tam za długo się nie utrzyma. A drugie to, że w trakcie wietrzenia również odparowuje aerozol i opada w związku z tym, nie ma wtedy większego problemu z właściwą wentylacją – wyjaśnia ekspert. – Szczególną uwagę powinny do tego przykładać osoby na kwarantannie i izolacji, wtedy ryzyko, że patogen krąży w pomieszczeniu, jest bardzo duże – dodaje prof. Gut.

oprac. /kp/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here