„Prosimy o wybaczenie, kocham męża”. Wyznanie żony zabójcy policjanta z Raciborza

Pogrzeb policjanta Michała Kędzierskiego, który zginął podczas służby

– Boję się o męża, nie mam z nim kontaktu, bo toczy się śledztwo. Kocham go i nie zostawię, chociaż niektórzy ludzie doradzają mi rozwód – mówi Urszula Ś.

4 maja przy ul. Chełmońskiego w Raciborzu podczas policyjnej interwencji zginął mł. aspirant Michał Kędzierski. Ogień do funkcjonariuszy otworzył 40-letni Radosław Ś. Na wniosek raciborskich śledczych i prokuratora sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu sprawcy na okres trzech miesięcy. Za popełnioną zbrodnię grozi mu dożywotni pobyt we więzieniu.

- reklama -

– Nie potrafię iść na miejsce, gdzie doszło do tragedii. Okna pozasłaniałyśmy roletami, żeby nie widać było tego miejsca. To jest wielka tragedia dla obu rodzin. Policjanta i naszej. Myślimy z teściową o tym, prosimy o wybaczenie. Kocham męża, moje serce zostało rozdarte na pół… – mówi żona zabójcy policjanta. Jak powiedziała w rozmowie z „Faktem” Urszula Ś., jej świat zawalił się, gdy dowiedziała się, że jej mąż może nigdy nie wyjść z więzienia, bo zabił człowieka, policjanta na służbie. 30 maja mieli obchodzić pierwszą rocznicę ślubu.

W materiale na portalu wp.pl czytamy, że Radosława Ś. poznała za granicą. – Moje małżeństwo się rozpadło. Wzięłam walizkę i wyjechałam do pracy za granicą w 2011 r. Tam poznałam Radka. Pracowałam w szklarni, Radek szkolił mnie w angielskim. Mówił, że nie mogę tak ciężko pracować. Dzięki niemu znalazłam pracę w magazynie firmy odzieżowej – opowiada. Radosław Ś. powiedział, że miał partnerkę i 9-letniego dzisiaj syna, przyznał się także do kryminalej przeszłości. – Powiedział mi, że był w więzieniu, ale od tego czasu wiele się zmieniło. I tak było – podkreśla Urszula Ś. – Widziałam w nim dobrego człowieka. Radek pokazał mi świat, zobaczyłam po raz pierwszy w życiu morze. Wyjeżdżaliśmy razem na wycieczki. Poczułam, co to znaczy być kochaną kobietą. To naprawdę dobry człowiek. Namówił mego syna na studia. Dzisiaj mój syn jest studentem rehabilitacji – mówi.

Z powodu pandemii oboje wrócili w grudniu do Polski. Wynajęli dom w Siemoni, kilkadziesiąt kilometrów od Raciborza. – Tu była nasza przystań. Żyliśmy z oszczędności. Założyłam ogródek, syn Radka cieszył się, gdy nas odwiedzał. Wspólnie spędzaliśmy czas jak rodzina, graliśmy w gry, jedliśmy obiady. Chłopczyk miał swoje zabawki i pokój w naszym domu – opowiada Urszula Ś.

Jak wspomina w rozmowie z „Faktem”, w majowy weekend coś się jednak zepsuło. – Radek nie był sobą. Był jakiś podenerwowany, jakiś skryty. Wyjechał o szóstej rano z domu – mówi. Tego dnia jechała do teściów do Raciborza. Słyszała w radiu, że była strzelanina w Raciborzu, jednak nie przyszło jej do głowy, że chodzi o jej męża. – Teściowa była już na policji, zaraz i mnie wezwano. Nie pamiętam, co się ze mną działo, straciłam kontakt ze światem… – wspomina. Nie wiedziała, że jej mąż miał broń. – Przeżyłam szok, dziecko przyjeżdżało do nas! – wyznała.

– Boję się o męża, nie mam z nim kontaktu, bo toczy się śledztwo. Kocham go i nie zostawię, chociaż niektórzy ludzie doradzają mi rozwód. Wspieramy się teściową, ona także to bardzo przeżywa, tym bardziej że dziesięć lat temu zginął jej syn w tragicznym wypadku samochodowym. Mamcia, jak mówię o teściowej, 4 maja straciła drugiego syna. Jest jej trudno z tym wszystkim żyć. Naprawdę bardzo trudno – mówi żona zabójcy.

– Mówimy o osobie znanej ze środowiska kryminalnego. Mimo tej tragicznej sytuacji, gdzie zginął policjant, gdzie była udzielana pomoc policjantowi, policjanci dowiedzieli się, że ich kolega nie żyje, temu sprawcy udzielili pierwszej pomocy do przyjazdy karetki pogotowia – powiedział insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji w rozmowie z wp.pl. – Mogę przytoczyć słowa wielu znanych osób, które wielokrotnie powtarzały, że nie wolno podnosić ręki na policjanta, nie wolno strzelać do policjanta i w takich sytuacjach wyroki sądu powinny być jak najbardziej surowe. Oczywiście oceny tej sytuacji będzie dokonywał prokurator, a następnie sąd, ale nie wyobrażam sobie, żeby w takiej sytuacji, kiedy zostało odebrane życie – każdego, w tym przypadku policjanta będącego na służbie, który reprezentuje państwo – nie zapadł surowy wyrok.

źródła: „Fakt”, wp.pl
oprac. /kp/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here