Arkadiusz Winiatorski – piechur z tej ziemi

Wiatraki

11,7 tys. kilometrów od Panamy do Kanady przeszedł pieszo w 21 miesięcy.

– Przyjaciele pytają nas, jak to jest wrócić z tak długiej podróży. Ale szczerze mówiąc – my nie czujemy, jakbyśmy cokolwiek skończyli. Nie czujemy, że ta podróż dobiegła końca. Chyba właśnie tego się podczas tej wędrówki nauczyliśmy. Ta piesza wyprawa nauczyła nas patrzeć i widzieć. Dostrzegać piękno w małych szczegółach. A każdy dzień widzieć jak nową przygodę. Być wiecznie zadziwionym światem i cieszyć się nim jak dzieci. (…) Wiecie, bo to chyba trochę jest tak, że podróż to stan umysłu. Takie, a nie inne nastawienie do świata. I wcale nie trzeba wyjeżdżać za morza i oceany. Żeby być w podróży, czasem nie trzeba jechać nigdzie.

- reklama -

Zanim rozpoczęła się piesza wędrówka z Panamy do Kanady, Arek zwiedzał Amerykę Południową. Głównie poruszał się autostopem. Jak mówi, obserwacja krajów, które się mija z perspektywy samochodu to fantastyczne przeżycie i możliwość rozmowy z ludźmi. Jednak zamarzył aby jeszcze bardziej zbliżyć się do mieszkańców wsi i miasteczek, które mijał po drodze. Stąd urodził się pomysł aby iść pieszo. Aby bagażu nie dźwigać na plecach, kupił mocny wózek dziecięcy o dużych kołach i wyruszył z Panamy na północ. Arek był gościem drugiego dnia Raciborskiego Festiwalu Podróżniczego WIATRAKI, podczas którego opowiadał o przygodach i trudach podróży przez Kostarykę, Nikaraguę, Salwador i Gwatemalę. Ku jego zaskoczeniu samotna wędrówka w sposób istotny zmieniła się w Meksyku. To bowiem poznał Olę Synowiec, w której się zakochał ze wzajemnością. Zapytał czy będzie z nim chodzić, a gdy odparła, że tak – poszli dalej razem.

W kolejne jedenaście miesięcy przeszli przez Meksyk, Stany Zjednoczone i dotarli do Kanady. 22 sierpnia 2019 roku doszli do Vancouver, a tym samym skończyli pieszą podróż z Panamy do Kanady. Arkadiusz przeszedł 11 704 kilometry, Ola 7088. Po pół roku spędzonym później w Meksyku w marcu 2020 roku wrócili do Polski. Arek po prawie czterech latach od wyjazdu z domu, Ola po niecałych dziewięciu od wyprowadzki do Meksyku.

Po powrocie

Po powrocie do Polski nie odpoczywali zbyt wiele. Rozpoczął się intensywny rok spotkań, festiwali i… kolejnych pieszych wędrówek.

W lipcu 2020 roku przeszli Szlak Zamków Piastowskich. – Przeszliśmy 152 kilometry przez miasta i wsie, pola i łąki, górki i doliny (przy czym tych pierwszych było jakby więcej. W sumie zrobiliśmy ponad 4000 m przewyższenia). To było 6 dni wypełnionych ochami i achami nie tylko na widok 15 zamków i pałaców na naszej drodze, ale polskimi bezdrożami, którymi zachwyceni jesteśmy bez reszty! – napisali w mediach społecznościowych.

Kilka tygodni później przeszli Szlakiem Orlich Gniazd. 166 km od wawelskiego smoka do Jasnej Góry, przeszli w niespełna siedem dni. – Szliśmy przez babie lato i spokojne ciepło ostatnich dni wakacji. Przez sosnowe lasy pachnące kojącą wilgocią i cieniem oraz wśród stad snopków siana pasących się na ogolonych polach. Głębia jaskiń pamiętała pierwszych ludzi, a kamienne ostańce rzucały cienie rodem z imaginarium doktora Caligari…
– Prawdziwymi gwiazdami szlaku były zaś one – Orle Gniazda – 11 zamków i warowni, wyrwanych z wiedźmińskiego uniwersum. Zaklęte w ich murach wieki hipnotyzują i przenoszą w odległą rzeczywistość oraz wywołują długo nieusuwalny wytrzeszcz oczu wraz z opadem szczęki. Szkoda, że nie zawsze na widok samych materialnych pozostałości rządów Kazimierza Wielkiego, ale jak najbardziej współczesnych nam wesołych miasteczek i stoisk z różnokolorowym szpejem, które wyrosły u ich bram. Duchy przodków patrzą pewnie z flanek i nie dowierzają, jaki jarmark kiczu i tandety prowadzi oblężenie ich twierdz…

Pisząc te słowa Arek podkreśla dlaczego tak ważna to była dla niego droga. – Podróżując przez Ameryki obiecałem sobie, że jeśli ta wyprawa skończy się dobrze, to po powrocie do Polski przyjdę na Jasną Górę. Dlatego spotkanie z Obrazem było prostą, szczerą rozmową z kimś, kto czułem, że strzegł mnie, kiedy tego najbardziej potrzebowałem. Kto był ze mną, kiedy pozornie, oprócz lęku i niepewności, nie było wokół mnie nikogo. Czy rzeczywiście ktoś nade mną czuwał? Czy naprawdę wierzę? Nie wiem. Lecz kiedy spojrzałem w te ciepłe oczy patrzące na mnie z dobrze znanego każdemu Polakowi wizerunku, czułem na sobie wzrok wszystkich spotkanych po drodze osób. Tych, którzy okazali mi bezmiar bezinteresownego wsparcia otwierając na oścież drzwi swoich domów i serc .

Niebezpieczne pisanie

Na początku bieżącego roku rozpoczęli spisywać swoją wielką przygodę. Po kilku miesiącach tryumfalnie obwieścili: – Skończyliśmy książkę! A przynajmniej pierwszy i najdłuższy etap nad nią prac. Teraz wespół w zespół z redaktorami i korektorami szlifujemy, skrawamy i modelujemy. Tak, aby efekt końcowy zamknięty w okładki zachwycił was do cna. Chociaż jak widać fragmentami już teraz robi wrażenie na redaktorze.
Tych kilka miesięcy nad klawiaturą to była prawdziwa przygoda! I paradoksalnie bardzo niebezpieczne zajęcie… Nie dlatego, że pisanie grozi zwichnięciem małego palca, skoliozą i dodatkową dioptrią. Ale dlatego, że w jego trakcie otwierasz szufladki pamięci, które zdążyły zarosnąć kurzem. Obracasz w palcach myśli i emocje, które znowu ciągną cię w świat. Mimowolnie mruczysz pod nosem: „A gdyby tak znowu…”. Zamiast w linijki tekstu na kartce zaczynasz wpatrywać się w linie na mapach. Zaczynasz planować. I już przepadłeś. Bo jeszcze nie postawiłeś kropki kończącej ostatnią, a już zaczynasz nową podróż. A ta przecież zaczyna się nie od zarzucenia plecaka na plecy, ale dużo wcześniej. Od pierwszej o niej myśli.

Spisywanie przygód z pobocza Ameryk to niebezpieczne zajęcie. Tak samo jak potem ich czytanie. Bo te wspomnienia mogą was zmotywować, aby wyjść za własny próg. Tam, jak mawiał Gandalf, traficie na gościniec i jeśli nie powstrzymacie swoich nóg, ani się spostrzeżecie, kiedy was poniosą. – napisał Arek kilkanaście dni temu na facebooku.

Ireneusz Burek

(tekst inspirowany wykładem na Raciborskim Festiwalu Podróżniczym WOATRAKI oraz wpisami w mediach społecznościowych)

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here