Racibórz: oaza, pustynia,…?

Racibórz – moja mała ojczyzna, skrawek ziemi, który zawsze był, jest i będzie mi bliski; nawet wtedy, gdy jestem daleko stąd. To miejsce, z którym wiąże się moje dzieciństwo, dojrzewanie, młodzieńcze szaleństwa, pierwsze przyjaźnie i miłości. Moja mała arkadia, w której nabieram sił, by stawiać czoła coraz to nowym życiowym trudnościom.

Oaza czy pustynia
Racibórz – moja mała ojczyzna, skrawek ziemi, który zawsze był, jest i będzie mi bliski; nawet wtedy, gdy jestem daleko stąd. To miejsce, z którym wiąże się moje dzieciństwo, dojrzewanie, młodzieńcze szaleństwa, pierwsze przyjaźnie i miłości. Moja mała arkadia, w której nabieram sił, by stawiać czoła coraz to nowym życiowym trudnościom.


Choć przez ostatnie cztery lata większość czasu spędzałam w Opolu, gdzie przyszło mi studiować, Racibórz nadal pozostaje miastem, w którym chciałabym na stałe zamieszkać.
I mimo tego, że wielu moich znajomych wyrwałoby się jak najszybciej z tego „zadupia”, prowincji, w której nic się nie dzieje, ja wiem, że Racibórz nie jest pustynią, on żyje.


Nasze miasto nie sposób nazwać rozkwitniętą, pełną życia oazą, ale nie dajmy sobie wmówić, że mamy do czynienia z jałową ziemią. Wciąż są tu obecni ludzie, którzy, mimo wielu przeszkód, dbają o kulturowy rozwój miasta. Raciborskie kina, domy kultury, zespoły tańca ludowego, raciborskie zespoły teatralne, wydawane pisma, takie jak „Almanach Prowincjonalny”, który właśnie trzymacie w rękach, to niektóre z instytucji walczących o to, by Racibórz nie zamienił się w pustynię, by dążył do stania się oazą. Również istnienie rozmaitych subkultur młodzieżowych, o których działalności dowiadujemy się, patrząc m.in. na miejskie odrapane mury zamieniające się w uliczne galerie sztuki, świadczy o rozwoju Raciborza.



Faktem jest, że organizowane imprezy kulturalne nie są szczytem naszych marzeń. Gdy bierzemy w nich udział, wydawać nam się może, że Racibórz nie jest ani pustynią, ani oazą, tylko fatamorganą, której czar szybko pryska. Jednak ich zaistnienie, starania ludzi, którzy wiele trudu wkładają w to, by w Raciborzu coś się działo, świadczą o tym, że nasze miasto nie jest pustynią, i że dąży do tego, by stać się prawdziwą oazą. A my, jako jego mieszkańcy, nie możemy tylko narzekać i marudzić, że jest źle. Winniśmy zadbać o to, by z biegiem czasu Racibórz stawał się naszą oazą, nie przekształcał się w pustynną jałową ziemię, do której nikt z nas nie ma ochoty powracać.


To, czy Racibórz będzie postrzegany jako pustynia, czy jako oaza, zależy tylko od nas.
Joanna Guział

Tekst drugi
Poszukiwanie swojego miejsca na ziemi zawsze kończy się sukcesem – oby jednak nie dopiero po śmierci – głosi jedna ze współczesnych sentencji. Pragnienie, by osiąść u siebie i cieszyć się z krajobrazu przed własnym oknem, zmieniającym się zgodnie z rytmem pór roku, nie odstępuje większości ludzi, którzy wiedzą, czym jest wewnętrzna harmonia i prawdziwy spokój.


Lubię miasto Racibora. Ze względów sentymentalnych. Przyglądam się wieżom kościoła farnego z daleka witającym przyjezdnych, przypominającym o świetnych czasach grodu nad Odrą. Cieszą oczy odrestaurowane kamienice na rynku piękniejszym niż w czasach mojej szkolnej młodości. Ulice, którymi odbywałam codzienną wędrówkę do szkoły odzwierciedlają gospodarność ich właścicieli i potwierdzają, że czas może wysubtelnić obraz przedmiotów, uczynić je piękniejszymi. Zmieniły się też twarze ludzi z tamtych lat, nabrały charakteru, niektóre zaś zniknęły na zawsze – taka kolej rzeczy.


W tle moich rozważań o centrum świata, do którego należę, i jako przeciwwaga dla ukrytych na dnie osobowości pragnień o zdobywaniu nieznanych lądów, znajduje się opowieść o królu Pyrrusie, który przygotowywał się do wyprawy na Italię. Aby uzmysłowić swemu władcy bezcelowość zamiarów jego mądry nadworny sługa Cyneasz rzekł: „Panie w jakim celu szykujesz tak potężną wyprawę?” „Aby zostać królem” – odparł władca. „A co potem Panie?” – nie ustępował sługa. „Potem zdobędę Galię i Hiszpanię i podbiję Afrykę.” „A później?” „Potem odpocznę i będę rozkoszował się spokojem i pięknem krain.” „Ależ Panie – powiedz mi – jeśli łaska, co stoi na przeszkodzie, abyś już teraz zakosztował owego błogostanu, do którego jak mi się zdaje dążysz, nie wystawiając się na wyroki fortuny i niebezpieczeństwa czyhające w obcych krajach? Może więc mając na uwadze znaczenie pyrrusowych zwycięstw, docenić posiadane wartości.

Monika Janowska


Teksty pochodzą z drugiego numeru „Almanachu Prowincjonalnego”.Artykuł jest kontynuacją tematu „Racibórz: oaza, pustynia,…?”

- reklama -
- reklama -

26 KOMENTARZE

  1. Hmm…! Tekst Joanny Guział jest bardzo czytelny i bardzo prosty (jako jego zaleta) natomiast to co napisała Monika Janowska wydaje się być pisaniem dla samego pisania. Mam wrażenie, że pani Janowskiej w drodze do redakcji wypadły notatki i tak jak je pozbierała tak zostały opublikowane. Przecież tu są 3 różne wątki (o śmierci i własnym kącie, o sentymencie do Raciborza, o królu Pyrrusie) – bez urazy ale tekst Moniki zakrawa o grafomaństwo:(

  2. A-F! Proponuję, abyś przeczytał tekst p. Janowskiej jeszcze raz i jeszcze raz, i jeszcze mnogo mnogo razy.Może wtedy zrozumiesz sens? Ty taki trybun ludowy nie rozumiesz o czym jest ten tekst? A on adresowany jest między innymi do Ciebie – zapatrzonego w sukcesy Rybnika czy innych miast…

  3. Czy nie można to było napisać tak jak Joanna Guział? Prosto, to co myslimy i o czym marzymy. Nasze obserwacje i spostrzeżenia tym są bardziej czytelne i trafne gdy są zrozumiałe ( prostymi słowami jak ktoś chce można opisać skomplikowane sprawy) – Szkoda, że Monice „udało się” proste przemyślenia opisać mnogością słów i przypadkową zbieraniną przykładów.

  4. Obok tekstów prostych istnieją też takie, które wymagają znajomości podstawowych wiadomości dotyczących źródeł kultury śródziemnomorskiej.Wyrażenie -pyrrusowe zwycięstwo jest właśnie takim. Natomiast grafomańskie są niektóre z komentarzy pretendujących do błyskotliwych – są niestety tylko złośliwe.

  5. Domniemywam, że XXL pije do mnie. Znam znaczenie pyrrusowego zwycięstwa ale w tym przypadku jest to typowy przerost formy nad treścią. I jeśli wyraziłem swoją ocenę po przeczytaniu tych dwóch tekstów to nie znaczy, że są one ze złośliwości ( no chyba, że XXL zna podstawowe wiadomości o śródziemnomorskiej kulturze a nie potrafi odróżnić oceny od złośliwości).

  6. No cóż już wcześniej przekonałem się, że twój regulamin – AF- ma tylko dwa punkty: 1. Ty masz zawsze rację, 2. jeśli się mylisz – patrz punkt 1. No sorry stary!!!

  7. Specjalnie dla Qkiza: Jestem zachwycony wspaniałym doborem przykładów jaki zastosowała Monika Janowska w swoich rozważaniach związanych o Raciborzu. Tekst jest bardzo wyważony a słowa, którymi autorka opisała swoje przemyślenia dodaje temu artykułowi polotu i wznosi całość na wyżyny ludzkiego rozumowania. Jej subiektywne postrzeganie Raciborza zakotwiczone w kulturze śródziemnomorskiej niesamowicie ubogaca tę już i tak wspaniałą w swej subtelności wypowiedź. Zadowolony Qkiz???

  8. Informacji chyba udzieli nam Qkiz bo tak broni tekst autorki jak ruskie niepodległości pewnie z powodu znajomości. Mój pogląd jest taki: zamieszczono 2 tematy obok siebie 2 róznych autorek. Jeśli zamieszczono na portalu to z tego powodu by internauta mógł je przeczytać i wyrazić swoją opinię ( „dodaj komentarz”). Ja swoją wyraziłem odnosząc się do jednej i do drugiej autorki z osobna ale widocznie należy pisać tutaj same pochlebiające opinie wg Qkiza a jeśli ktoś się z czymś nie zgadza to pewnie

  9. Po co ta ironia? Masz prawo oceniać. A jakże!!! Ale ocena w postaci : ” bez urazy ale tekst Moniki zakrawa o grafomaństwo” jest nieuczciwa. Nie trafia do Ciebie – o.k. Nie podoba ci się – o.k. Tekst 1 rozumiesz – tekst 2 nie rozumiesz -o.k. Pisanie, że ktoś jest grafomanem, z pozycji trójwątkowości wypowiedzi – to arogancja. A propos – nie znam tej Pani, a tekst bardzo mi odpowiada i to wszystko. Swoją drogą bardzo łatwo przypisujesz różnym osobom łatkę „grafomana”.

  10. Qkizie ja tekst nr 2 rozumiem ale jest on nader rozbudowany i jak to określiłem: przerost formy nad treścią. Mnie uczono w szkole, że mam pisać na temat a nie uprawiać wodolejstwo vel grafomaństwo a jeśli moje wypracowanie było nader rozbudowane było ocenione „stosowną” notą. Nie sądzę by nauczyciel polonista zachwycił się pracą Moniki i dał jej najwyższą ocenę (jeśli uznać to za wypracowanie na temat:”Racibórz: oaza, pustynia,…?”). Mam nadzieję, że kumasz Qkizie o co biega?.

  11. I by już zakończyć ten jałowy wątek przypomnę osobę ś.p. Ks.Jana Twardowskiego, który o wielkich sprawach takich jak Transcendencja i Jej transparencja w immanencji opisywał w bardzo prostych słowach. Można opisywać Boga w opasłych traktatach teologicznych ale on mówił nam o Bogu prosto i skromnie ale słowa te były bardziej trafne niż jakieś odwoływania się na mitologię, dogmaty, sumy teologiczne itp. I właśnie o takie „cuś” mi „chodzi”. Pozdrawiam.

  12. Kończąc wątek to powiem ci, że ściemniać to ty potrafisz. Aby zawsze tylko wyszło na twoje. A … niech ci będzie. Miałbyś się stary pochorować jeszcze. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że czym innym jest język poezji a czym innym język prozy. Ale zakładam, że mogę się mylić

  13. Każdy pisze tak, jak lubi. Gatunków i rodzajów literackich jest gro i można w nich przebierać i przebierać. Tak jak powiedział Chomsky, kompetencja to umiejetnośc budowania nieskończenie wielu realizacji ze skończonego zbioru mozliwości. Pani Monika wybrała sobie te elementy, które jej pasują i zbudowałą z nich własny styl. To czy on do nas dociera – nasza sprawa. Ale na pewno nie można powiedzieć, że w jakimkolwiek stopniu jest „nieprawidłowy”.

  14. Tekst pani Moniki wymaga niestety oczytania. Z tym, z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, jest tragicznie. Jeżeli nie powie się czegoś” kawa na ława” i bez wulgaryzmów w niektórych przypadkach,tekst nie trafia do odbiorców. Takie czasy!
    Schlebiające wszędzie tanim gustom.

  15. Do literatów raczej nie należę, ale wolałbym czytać, najlepiej informacje, by dowiedzieć się; dlaczego użyto słowa Pustynia, Oaza; jak gołym okiem widać, że to jakaś przenośnia ??? Kiedyś było tak, że przyszły literat zaczynał od gromadzenia doświadczeń i wiedzy w podróżach, wyprawach itp Cała ta dyskusja jest nie potrzebna, bo sama autorka przyznaje, że jest „prosto z uczelni”. Aby pisać, trzeba wiedzieć co się chce napisać -najlepiej by były to tematy, których czytelnicy są ciekawi. Chyba, że „Oazą” jest autor a „Pustynią” raciborzanie i Racibórz.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here