Igrzyska w szkołach

Na pytanie, dlaczego utworzono w dwóch budynkach 4 szkoły zamiast 2 (budynek na Opawskiej: SP 11 i G5; budynek na Słowackiego: SP 15 i G4), muszą sobie Państwo sami odpowiedzieć.Zgodnie z moimi przewidywaniami zawartymi w artykule z lipca 2005 r. ciąg dalszy igrzysk w szkołach nastąpił. Likwidacja szkół SP 11 i G4 i połączenie ich odpowiednio ze SP nr 15 i G5 stała się faktem, po wydaniu przez Śląskiego Kuratora Oświaty pozytywnej opinii w tej sprawie. Niedługo potem Kurator został odwołany przez Wojewodę, który „wziął pod uwagę liczne kontrowersje dotyczące podejmowanych przez Kuratora działań oraz szereg krytycznych opinii ze strony wielu środowisk i instytucji”.

Uczestniczyłem w wielu spotkaniach w sprawie likwidacji tychże placówek m.in. z Kuratorem w Rybniku, w Katowicach, z Prezydentem Miasta, z radnymi, z dyrektorami szkół…. Na żadnym z tych spotkań, nie przekonano mnie o potrzebie tych zmian. Jedynym powodem, dla którego trzeba było to zrobić jest naprawienie błędu władz rządzących naszym miastem, które to w 1999 roku wdrażały reformę oświatową. Wówczas nie utworzono w Raciborzu jednorodnych gimnazjów i podstawówek, jak to zrobiło większość samorządów w Polsce.

Na pytanie, dlaczego utworzono w dwóch budynkach 4 szkoły zamiast 2 (budynek na Opawskiej: SP 11 i G5; budynek na Słowackiego: SP 15 i G4), muszą sobie Państwo sami odpowiedzieć.

Pytanie to jest zasadne, tym bardziej, że właśnie w 1999 r. wiedziano jak będzie wyglądać sytuacja w oświacie w 2006 r. przynajmniej, jeżeli chodzi o liczebność uczniów w gimnazjach.

Zgadzam się z poglądem Pana redaktora Grzegorza Wawocznego wyrażonym na forum Nowin, że „likwidacja SP 11 i G 4 to nie zamknięcie małej szkółki”. Budzi wątpliwości fakt, w jakim stylu to zrobiono. Odmówiono usunięcia naruszenia interesu prawnego rodziców uczniów SP 11 nie odnosząc się w uzasadnieniu tej odmowy do wszystkich argumentów, które rodzice podnosili. Chodzi tutaj o zarzut braku zgody rodzica na przejście jego dziecka do sportowej szkoły podstawowej. Z tych powodów śmiem twierdzić, że proces restrukturyzacji tych szkół został nienależycie przygotowany. Likwidacja jednak stała się faktem.

Co zrobić, aby w przyszłości takie problemy nie wystąpiły? Dobrym pomysłem było złożenie przez radnego Ryszarda Frączka uchwały w sprawie powołania Raciborskiej Rady Oświatowej, na wzór innych miast w Polsce. Bo trzeba pamiętać, że raciborską oświatę czeka jeszcze wiele zmian. Głośno mówi się o możliwości rozpoczęcia edukacji w szkołach przez sześciolatki, z którym to pomysłem osobiście nie zgadzam się. Nie można również zapominać, że w obrocie prawnym znajdują się jeszcze uchwały Rady Miasta w sprawie zamiaru likwidacji innych szkół, które wybiórczo są realizowane ze względu na niespójną politykę oświatową miasta.

Cała ta „burza”, która przetoczyła się przez raciborską oświatę powinna się przynajmniej zakończyć powołaniem ustawowego organu, jakim jest Rada Oświatowa, który przyczyni się do tego, że następne „burze” będą, co najwyżej deszczykiem.

Mirosław Lenk – Byłem i jestem zwolennikiem łączenia szkół. Niestety nie ma innej drogi jak poprzez likwidację jednych i włączenie ich w struktury drugich. Uważam, że edukacja – jedna z najważniejszych dziedzin życia społecznego – musi dopasowywać się do zmian demograficznych i ekonomicznych. W ostatnich kilku latach ubyło w raciborskich szkołach podstawowych i gimnazjach prawie 2000 uczniów. To tak, jakby zniknęły 4 duże szkoły. Wciągu kilku następnych lat ubędzie kolejnych tysiąc. Szczególnie w rejonie SP-15, SP-18, SP-1, G-4 i G-5. Ciągle rosnące nakłady na oświatę (dopłata do subwencji w ostatnich trzech latach wzrosła trzykrotnie i w 2006 r. wyniesie ponad 9 mln zł) nie przekładają się na poprawę warunków kształcenia. Pomimo tego brak jest środków na zajęcia pozalekcyjne, obniżenie liczebności klas, naukę pływania czy nauczanie jeżyków obcych. Od 2 lat nie remontuje się szkół. Potrzeby remontowe i termomodernizacyjne sięgają 10 milionów zł. Trzeba się zdecydować: albo dobra jakość kształcenia w godziwych warunkach, albo nadmiernie rozbudowana sieć szkolna. Decyzję gminy opiniował Kurator Oświaty, a jak wiadomo niechętnie zgadza się na likwidację szkół. Nie przeczę, że taka decyzja boli, przede wszystkim uczniów i ich rodziców, nie mniej nauczycieli. Jestem jednak przekonany, że w perspektywie 2-3 lat okaże się, że operacja ta, choć bolesna, to wszystkim przyniesie spodziewane korzyści. Powstaną dwie silne szkoły zdolne do konkurowania na rynku edukacyjnym.

Ryszard Frączek – Faktycznie liczby są bezlitosne i niż demograficzny jest faktem. Dlatego reorganizacja oświaty jest potrzebna. Jednak styl w jakim to się odbywa budzi sprzeciw. Już po pobieżnym przeczytaniu założeń raciborskiej reformy odnosi się wrażenie, że została sklecona naprędce. Nie wykonano rzetelnej analizy połączonej ze strategią ekonomiczną miasta i jego rozwojem, co w następstwie pozwoliło by opracować rzetelną symulację demografii. Brak jest analizy mającej na celu określenie zagrożeń dla dzieci. O fakcie rosnącego zagrożenia przestrzegał na ostatniej sesji komendant raciborskiej policji. Rośnie fala przestępczości. Dilerzy rozprowadzają narkotyki w skupiskach młodych ludzi, a tu podatnym gruntem będą okoliczne dyskoteki i szkoły. W sposób dziwny zachowuje się też kurator, który na kilka dni przed odwołaniem podpisuje zgodę na likwidację szkół. Tymczasem jak podaje Rzeczpospolita Kontrola NIK w 23 losowo wybranych gminach wykazała, że likwidacja szkół i placówek oświatowych nie przyniosła żadnych oszczędności w samorządowych budżetach. Upadł kolejny fałszywy mit podtrzymywany przez samorządowców o ich trosce o lokalne finanse. Próbuje się siać propagandę, ze gmina wydaje za dużo pieniędzy na oświatę. Nie jest to prawda. Racibórz w porównaniu z innymi gminami, przeznacza na oświatę mało środków. Uważam, że miasto, które oszczędza na wychowaniu dzieci jest biednym miastem. Ten problem do nas wróci. Niestety błędnych decyzji nie da się cofnąć. Cena będzie ogromna.

/Grzegorz Urbas – przewodniczący Rady Rodziców przy Szkole Podstawowej Nr 11 w Raciborzu./

Zaczerpnięto z „Oblicz” nr 1 – 2 z 2006 roku.

- reklama -

8 KOMENTARZE

  1. Jak sobie przypominacie to kiedyś też o tym wspominałem jak w kablówce zaczyna się robić propagandę i pokazywano „Marię klęczącą, Marię śpiewającą, Marię mówiącą, Marię uśmiechniętą …”itp. a wszystko w temacie raka piersi u kobiet. To co wyprawia p.Wiecha ( jak i też inni radni) jest obrazem takich ludzi, którzy jak raz przejęli władzę to jej nie oddadzą za Chiny Ludowe.

  2. Należy zrobić wszystko by ludzie pokroju „Wiecha” niegdy więcej nie dorwali się do władzy. Ich pewność siebie oraz nieomylność w postępowaniu jest zdumiewająca. Takich ludzi należy się chyba bać, bo nigdy nie wiadomo co wymyślą by dla ciebie mieszkańcu było słuszne i potrzebne.

  3. Pani Wiecha z pewnością wie o wielu przekrętach robionych w Caritasie bo kiedyś tam chyba szefowała jeśli dobrze pamiętam. Pani Wiecha, czekamy na informacje które Caritas wolałby zachować dla siebie. Pamiętam działalność Caritasu w mojej parafii w czasach stanu wojennego. Sprzedawali na lewo dary które przychodziły do parafii zza granicy, a ludzie guzik dostawali…

  4. A obecnych działań Caritasu przy parafii (jeśli jest) nie pamiętasz?. Ja ze swojej strony nie mogę się żalić gdyż w tym czasie rodziny dostawały przy parafii mąki, sery, słone masło, szkolne przybory dla dzieciaków, mleko w proszku itp.

  5. z ta wladza wiechy to chyba sie skonczylo bo sad niezawisly w raciborzu wydal wyrok w jej sprawie a sad apelacyjny byc moze to podtrzyma a sama pani maria no coz powinna sie wycofac z zycia publicznego w raciborzu i po takich checach powinna tylko przeprosic wyborcow to tylko jej pozostalo

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here