List do redakcji dyrektora RCK

W odpowiedzi na artykuł Nie było miejsca dla „Źródła”, który ukazał się na stronie internetowej Państwa dziennika pragnę oprotestować jego nieprawdziwe, graniczące z manipulacją zapisy. Dziwi mnie fakt, że jego autorka, mimo, iż 2 maja umówiła się na rozmowę w dniu 4 maja, buduje artykuł na podstawie wypowiedzi jednej strony.

A fakty są następujące:
– w dniu 13 marca br. do sekretariatu Prezydenta Miasta Racibórz, wpłynęło pismo Prezesa Zarządu SKZR adresowane do dyrektora RCK z prośbą o podnajem sali D.K. „Strzecha” w dniu 1 maja,
– w dniu 20 marca br. Prezes SKZR otrzymała odpowiedź Prezydenta Miasta Racibórz, z której jasno wynikało , iż w/w sali nie otrzyma „[…] z uwagi na organizację przez RCK imprezy pn. "Rock co rok”.

Dlatego też dziwi mnie zapis następującej treści : „[…] Mimo próśb, podań i monitów pani prezes Stowarzyszenia, domy kultury pozostały głuche”.
Oświadczam, iż pismo było tylko jedno – wspomniane wcześniej z dnia 13 marca br.

Pozostaje zatem pytanie : co robiła pani Prezes w przedmiotowej sprawie między 21 marca a 30 kwietnia? Jak widać nic! Zawiodła logistyka i należy znaleźć winnego. Oczywiście poza sobą. Przez 40 dni można było znaleźć wyjście alternatywne. Można było przynajmniej spróbować.

Sam jestem organizatorem dużej, Międzynarodowej „Biesiady Folkloru” realizowanej z powodzeniem od 1992 roku ( łącznie wystąpiło 86 zespołów z kraju i zagranicy, ponad dwa i pół tysiąca tancerek i tancerzy). Jednakże kieruję się mądrą zasadą – „mierz siły na zamiary”. Sama chęć nie wystarczy. Patronat Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego nie zwalnia organizatora od obowiązku zadbania o swego widza i wykonawcę.

W zeszłym roku, znając kaprysy aury wynająłem duży namiot, który właśnie chronił gości imprezy i wykonawców. Nie można pisać, że na Rynku nie ma toalet, bo to nie jest prawda. My zawsze korzystamy z gościnności „Braxtonu”, „Raciborskiej” bądź szaletu miejskiego przy pl. Dominikańskim. To niestety należy tylko ustalić z właścicielem.

Zgadzam się, że tego typu imprez się nie odwołuje, dlatego też niejednokrotnie występowaliśmy w takich samych warunkach, czy to w ramach Dni Raciborza na dziedzińcu Zamku, czy to w ramach „Biesiady Folkloru”. W 2001 roku trwała ona trzy dni na Rynku i przez wszystkie te dni padało. To jest niestety ryzyko organizacji plenerowych. I kto jak kto, ale ja mogę coś o tym powiedzieć. Szkoda, że naszym losem nikt się wówczas nie wzruszał.

Byłbym oczywiście bez serca gdybym nie współczuł wykonawcom, ale takie niestety warunki zapewnił im organizator. Nie widzę w tym swojej winy.

Jako szczególną złośliwość poczytuję sobie zapis : „Tymczasem, gdy goście z Polski i zagranicy występowali w deszczu na deskach przenośnej sceny ustawionej na płycie rynku, dom kultury przy ul. Chopina był zamknięty na cztery spusty”. Zdjęcie opuszczonych żaluzji dopełnia dramatycznego opisu (przypomnę, że organizator występował o salę D.K. „Strzecha”!) Nie wiem oczywiście o której było wykonane to zdjęcie, ale gdyby zrobiono je o godz. 16.00 to były już otwarte. Tak, jak w dzień powszedni miedzy 7.00 a 22.00.

A graliśmy w tym dniu wielki film Johna Kent Harrisona „Jan Paweł II” ze wspaniałym Jonem Voightem. Postać Wielkiego Polaka nasuwa mi taką oto refleksję : może na przyszłość warto porzucić język agresji na rzecz języka porozumienia?

Leszek Wyka
Dyrektor RCK w Raciborzu

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here