„Wiatraki” kręciły się po raz trzeci

W dniach od 27 do 29 października w D.K. „Strzecha” odbył się
III Raciborski Festiwal Podróżniczy „Wiatraki”. Gośćmi tegorocznego festiwalu były postacie,
fotografowie i zespoły takiego formatu, jak Wojciech Cejrowski, Katarzyna Mazurkiewicz, „Wolna Grupa Bukowina”
czy kpt. Waldemar Mieczkowski. – Tworząc Raciborski Festiwal Podróżniczy „Wiatraki” chcieliśmy zgromadzić w jednym miejscu i czasie wszystkich ludzi drogi: podróżników, exploratorów, stopowiczów, gawędziarzy, alpinistów, wędrowców, odkrywców, grotołazów, żeglarzy, ludzi z wiatrem we włosach… Chcieliśmy zaprosić do Raciborza na kilka dni cały świat, chcieliśmy by na tych kilka dni stał się on Mekką ludzi, dla których słowo podróż ma wyjątkowe znaczenie. Dzięki slajdom, opowieściom, relacjom, wystawom i filmom stało sie to możliwe… Wśród gości festiwalu znaleźli się ludzie oryginalni, ciekawi, często bardzo znani: himalaiści, odkrywcy, żeglarze, utalentowani dziennikarze, reporterzy i fotografowie. Ludzie, których opowieści, slajdy i filmy mówią nie tylko o dalekich krainach, ale i o sile ducha, woli walki, chęci odkrywania i zdobywania… Słowem: o życiu i wielkości człowieka! – mówią organizatorzy i pomysłodawcy festiwalu, członkowie Grupy „Rosynant”.


Dawid Wacławczyk, prezes Grupy „Rosynant”


Dlaczego „Wiatraki” organizuje się właśnie w Raciborzu? Rosynanci uważają, że chcą wzbogacić miasto i jego mieszkańców o ciekawą imprezę. Twierdzą, że uwielbiają gościć u siebie wspaniałych ludzi: zarówno gości – prelegentów, jak i ciekawą świata publiczność. Po drugie, chcą Racibórz pokazać na zewnątrz. – Komu innemu go pokazywać, jak nie podróżnikom – ludziom potrafiącym zachwycić się pięknem tego co wokół nich? Wszak to oni będą jego najlepszymi i najautentyczniejszymi ambasadorami w Polsce i na świecie... – komentują organizatorzy.






Z pewnością dla wielu odwiedzających festiwal w tym roku gwoździem programu było spotkanie z Wojciechem Cejrowskim. Każdy wie, że Wojciech Cejrowski jest znaną osobowością telewizyjną (ten od „WC kwadransa”), popularnym dziennikarzem radiowym, artystą kabaretowym, satyrykiem (gorącym krytykiem biurokracji i socjalizmu), pisarzem i publicystą (swoje książki promuje w hipermarketach między bananami i ananasami) i krytykiem muzycznym (jednym z nielicznych, którzy publicznie przyznają się do tego, że kochają country!).

Nie każdy wie jednak, że Wojciech Cejrowski jest podróżnikiem, poszukiwaczem ginących plemion Amazonii, fotografikiem, członkiem rzeczywistym Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie. A z zawodu cieślą!

Cokolwiek robi – zawsze z pasją. Jest gorący, ostry, wyrazisty i do szpiku kości bezkompromisowy – dla jednych to zaleta, dla innych największa jego wada. Jest szczodry w krytyce. Za to oszczędny w pochwałach!

Od 20 lat organizuje wyprawy w najdziksze zakamarki naszej planety. Był w 40 krajach na 6 kontynentach. Najczęściej jeździ do Amazonii. Zawsze w konkretnym celu: by ostatnich wolnych Indian ocalić od zagłady i zapomnienia. Tworzy dokumentację ginących plemion i ludów pierwotnych.

Dociera tam, gdzie nie docierają inni. W roku 1996 na piechotę przedziera się z Panamy do Kolumbii, pokonując po drodze bagnistą puszczę Darien, znaną jako „Biegun Dżungli”. W roku 1999 w Gujanie najpierw pokonuje całą trasę Camel Trophy, a potem przedziera się dużo dalej – do ostatniej istniejącej wioski plemienia Wai Wai. Rok później powtarza podobny wyczyn na Gran Chaco w Paragwaju – tam także dociera dalej niż Camel Trophy.

Wielokrotnie płynął indiańskimi pirogami w głąb dziewiczej puszczy; przez całe tygodnie pozbawiony kontaktu z cywilizacją. A potem mieszkał wśród Indian i żył tak jak oni: budował szałasy, chodził na polowania, jadł to co oni lub… razem z nimi głodował. Wszystko po to, by zdobyć i ocalić wiedzę na temat ludów żyjących wciąż w epoce kamiennej.


Gościem „Wiatraków” był także kpt. Waldemar Mieczkowski (Gdańska Formacja Szantowa, Brocken Fingers Band, niegdyś Packet i Smugglers, występuje także jako solista), długoletni kapitan flagowego żaglowca „Zawisza Czarny”. Pierwsze mazurskie i morskie żeglowanie zapoczątkował już w czasach szkolnych: z załogą 9 Białostockiej Drużyny Harcerzy „Błękitna Dziewiątka”.




Publiczność podziwiała również wędrówki syberyjskie Katarzyny Mazurkiewicz, podróżnika i pasjonatki fotografii podróżniczej. Od kilkunastu lat wspólnie z mężem Andrzejem podróżuje po Azji (Indie, Nepal, Mongolia, Syberia i rosyjski Daleki Wschód, Azja Środkowa, Iran). Plonem tych podróży są profesjonalne pokazy slajdów prezentowane w Polsce, Austrii, Niemczech i Szwajcarii.

Na Wiatrakach przedstawiła pełną przygód i humoru relację z kilku podróży po Jakucji, w której spędziła łącznie ponad osiem miesięcy. Głównym tematem pokazu przezroczy były trekkingi w Górach Czerskiego i w górach Suntar-Chajata. Bezludne góry, przeprawy przez rzeki i bagna, spotkania z niedźwiedziem, przejście po zamarzniętych rzekach, trekking narciarski i wspaniała syberyjska przyroda dodają smaku górskiej wędrówce.
Ciekawym uzupełnieniem tematyki górskiej były opowieści o świętach syberyjskich narodów, podróży statkiem i parku narodowym w delcie Leny, pasterzach reniferów, święcie Jukagirów, zagubionej rybackiej wioski w delcie rzeki Indygirki, przelotach helikopterem, autostopie na Trasie Kołymskiej i spływie kajakowym po malowniczej rzece Sinji.




Joanna i Artur Morawcowie zabrali widzów na wspólną wędrówkę wzdłuż świętej dla setek milionów ludzi rzeki Ganges. Początek w Kalkucie, przy dźwiękach hinduskich pieśni religijnych, następnie leżący w Delcie Gangesu i Brahmaputry Bangladesz. Potem święte miasta Indii – Allahabad, Haridwar, Rishikesh i Gangotri, gdzie uczestniczyli w licznych obrzędach religijnych, by na zakończenie wędrówki wyruszyć pieszo w góry do źródeł Gangesu w Gaumugh.




Aleksandra Drużbicka, 25 – letnia studentka, członkini Fotograficznego Koła Naukowego „Foton” działającego przy PWSZ Racibórz. Dwukrotnie wyjeżdżała do Palestyny i Izraela (za pierwszym razem na półtora roku, w ostatnie wakacje na 2 miesiące), nie tylko by wnikliwie zwiedzić ojczyznę Jezusa, ale i po to, by tam pracować jako wolontariusz w sierocińcu oraz dla Peace Center w Betlejem. I o tym opowiadała na festiwalu.




Tomasz Cukiernik, prawnik, podróżnik i dziennikarz, doktorant na Uniwersytecie Śląskim, współautor trzech tomów „Przez Świat” oraz autor książki „Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka”. Publikuje m.in. w tygodniku „Najwyższy CZAS!” i miesięczniku „Opcja na Prawo”. Redaktor wydawnictwa Fijorr Publishing oraz Instytutu Globalizacji. Odwiedził m.in. Peru, Boliwię, Chile, Tunezję, Chiny, Nową Zelandię, Fidżi oraz większość krajów Europy.



O stronę muzyczną dbała grupa „Folkoperacja”, która jest laureatem III miejsca festiwalu „Zimowa giełda piosenki” w Opolu. Formacja została także wyróżniona przez Polskie Radio Pr 1 na Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Góralskiej oraz Folkowej w Zakopanem w 2004 r.
Ich koncerty są niesłychanie żywiołowe, wesołe i radosne; mają także swoistego „wykopa”. Na „Wiatrakach” grali podczas pierwszego wieczoru, gdzie na scenie pojawiali się kilka razy.  


Zaś w sobotę koncerowała „Wolna Grupa Bukowina”. Zespół zadebiutował w 1971 roku na Giełdzie Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie. WGB założył ówczesny maturzysta Wojciech Bellon i to jego autorską piosenką „Ponidzie” wyśpiewali jedną z głównych nagród.


/SaM/

- reklama -

24 KOMENTARZE

  1. Impreza kapitalna – zwłaszcza w takim grajdołku jak Racibórz. Kto chociaż raz próbował ściągnąć do Raca kogoś znanego, wie o czym mowa! To, co robi Rosynant to kawał gigantycznej pracy. Może w innym, cieplejszym terminie, byłoby jeszcze więcej luda. A koncert Bukowiny – sam miód, zwłaszcza dla starych traperów, a ja się do takich zaliczam.

  2. W innym cieplejszym terminie nie byłoby podróżników. Jesień to idealna pora na festiwal podrózniczy, podrożnicy w większości siedzą w domach, a jesienne wieczory aż zachęcają aby w nie wlać troszkę zycia 🙂 Niezły pokaz dał Cejrowski. KOncer Bukowiny pychota. Ale ludzi nie za dużo. Po prostu to ich zbyt nie interesuje. Może dlatego w Raciborzu za dużo się nie dzieje, bo nie ma dla kogo?

  3. Dzieki wszystkim za przyjście, za pomoc, za dołożenie swojej cegiełki w to, że Wiatraki mogły sie krecic po raz trzeci. Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie szkoły – 450 osób w bloku szkolnym! Mam nadzieję, że (jak wszystko odeśpimy;) za rok spotkamy sie na jeszcze lepiej zorganizowanej imprezie. Co prawda nie bardzo wiem jaki polski podróznik jest dziś bardziej znany od Cejrowskiego i jakie lepsze kapele po SDM i Bukowiną mozna sciagnac. Ale liczymy na Wasza pomoc 😉

  4. Przenieście Wiatraki do Rybnika to bedzie lepiej. Do Raciborza nie ma się jak dostać, więc nic dziwnego, że nie ma frekwencji. W Rybniku więcej takich pozytywnych wariatów. Mogłaby to być impreza o dużo większym zasięgu niz obecnie. Pozdrawiam organizatorów.

  5. Proszę nie wygadujcie głupot. Dobrze wiecie o tym, że do Rybnika jest się dużo łatwiej dostać z całego regionu a nie tylko z Raciborza. I o to mi chodziło. I nie strzelajcie bez prochu w stylu ” do Rybnika na zakupy a do Raciborza po kulturę” bo dobrze wiecie, że to śmiechu warte. Ja akurat miałem jak dojechać na Wiatraki, ale osobiście znam 3 osoby, które właśnie z powodu kłopotów z transportem na festiwal przyjechać nie mogły. I nic więcej. Uważam, że Wiatraki to bardzo fajna impreza i

  6. ucieszyłbym się gdyby nabrała większego rozmachu. Niestety obawiam się, że w Raciborzu będzie o to ciężko, ale obym sie mylił. Zrobicie jak uważacie za stosowne. Życzę wytrwałości organizatorom.

  7. Drodzy Raciborzanie – Wiatraki, jak zauważył AXZ są i będą imprezą raciborską. Z wielu powodów, także lokalno-patriotycznych. Wiem, że w Rybniku znalazłyby lepsze podłoże – logistyczne, sponsorskie, samorządowe, a także liczniejszą publicznosć. Ale słowo sie rzekło – pozostaną festiwalem RACIBORSKIM. Natomiast warto pomyśleć o atrakcjach równoległych, czy nadania im formy „międzymiastówki”. Już teraz Cejrowskiego „sprzedalismy” też do biblioteki w Rybniku. Moznaby np. u nas robić „WIATRAKI”…

  8. a w Rybniku „Wiatraczki”, albo coś w tym stylu. Tak samo jak ja chce poprosić Klub Filmu Niezaleznego, by u nas odbywały sie pokazy tego co w Rybniku (Ch-cach) wygrało czy było najciekawsze. Impreza Rybnicka, ale jej „echo” może odbije się w Raciborzu. Inna sprawa – transport – tu Rybniczanie maja rację – jest kiepściucha, w gre wchodzi tylko własny transport. To jednak w jakis sposób mozna obejsc – naciskać na nocny PKP, albo zorganizowac z okazji festiwalu specjalny kurs autobusu do Rybnika…

  9. Za rok o tym pomyslę. Z drugiej strony – Karolek jednak dotarł (ciesze się). Kilkanascie/dziesiąt innych osób z Rybnika, Jastrzebia i Wodzisławia – też. Czyli – przy pewnej motywacji – jednak sie da;) Dotrzeć do Lądka – to jest dopiero wyzwanie. Nie ma też problemu by za 20-50 zł zostać w Raciborzu na noc. Marzy mi sie, by Wiatraki były impreza „wyjazdową”, na która bedzie sie przyjezdżac na 3 całe dni. To jednak zajmie pewnie z 10 lat 😉

  10. ze znaych podróżników, których można zaprosić na wiatraki to Olgierd Budrewicz i np. żona Cejrowskiego Beata Pawlikowska (prowadzi w zetce świat wg blondynki). Co do zespołów to nie wiem. Tak czy inaczej Wiatraki to fajna impreza.

  11. Beata Pawlikowska bedzie. Mówiąc szczerze – miała byc 2 lata temu i w tym roku, ale zawsze termin jej nie pasował. Ponieważ termin nie pasował tez Martynie Wojciechowskiej, która chciałem wypytac o tegoroczny Everest – zaprosilismy Cejrowskiego 😉 Ale nie załuje, facet nie jest co prawda podróznikiem mojego/powszedniego typu, ale jest za to profesjonalistą estradowym w kazdym calu. A zespół – może „Pod Budą” albo Jakiś dobry zespół folkowy…

  12. Eee, Martynę to sobie daruj… Większymi podróznikami są ci, którzy ją w te rózne zakątki wożą. Olgierd Budrewicz – mimo wszystko już mało znany, chociaz to mogłoby ciekawe być. Można by tym razem spróbować jakiegoś żeglarza na gwiazdę festiwalu – sam nie wierzę w to co piszę. Może też pojawi się nowa medialna postać, kto wie.

  13. Żeby jakis zeglarz był znany (w Raciborzu) na tyle, żeby byc gwiazda festiwalu to chyba trzeby siegnąc po Kristophera Kolumba. Ale slyszałem, że on nie jeździ z pokazami slajdów… 😉 Jest kpt. Jacobson, ale czy w Racku (poza klubem rafakowskim) ktoś o nim słyszał. A co do wożenia Martyny – Marek Tomalik woził ją ostatnio po Australii. I był na bloku szkolnym 😉

  14. Do Dawida: Nie stracisz wiarygodności, jeśli z pełną parą weźmiesz się za to miasto i jego rozwój kulturalny. Nawet ją zyskasz. Nie słuchaj kolegi. Koniec Świata i Rosynant działa prężnie, miasta tak pewnie nie rozkręcisz bo kasy w budżecie mało, ale może przynajmniej nie powtórzą się imprezy słabe, takie na których „ch.. szczela”. Na to liczę. Inny kolega.

  15. Dzięki za słowo wsparcia. Jak to mówia – pożyjemy zobaczymy. Ale dla obu kolegów mam dobra wiadomośc: po 12 listopada bez względu na wszystko dalej będe takim samym Dawidem, dalej będę organizował rózne niszowe imprezy, wspierał innych w miarę swoich mozliwości, dalej będę budował to całe społeczeństwo obywatelskie, jak trzeba – stawiał się i wojował i dalej będe robił swoje. Może to dziwne, ale ja naprawdę wierzę w to, że „bedzie tak jak ma być”. Na dłuższą mete zawsze tak jest 😉

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here