W poszukiwaniu przeszłości. Znaczenie Archiwum

2

Archiwum. To słowo często kojarzy się z jakąś tajemniczą instytucją, do której wstęp mają nieliczni. Otóż nie. Ta instytucja jest placówką otwartą. Jego misją jest zapewnienie troski o narodowy zasób archiwalny z myślą o przyszłych pokoleniach.

Celem instytucji jest udostępnianie, zabezpieczanie, konserwacja i reprografia zasobu archiwalnego, a także prowadzenie działań promujących urząd wśród społeczności lokalnej i regionalnej.

Najbliższą dla naszego regionu tego typu instytucją jest Archiwum Państwowe w Raciborzu, mieszczące się przy ulicy Solnej 20. Raciborskie archiwum jest jednym z siedmiu oddziałów, jakie podlegają AP w Katowicach.

- reklama -

Dzieje raciborskiej placówki sięgają wiele wieków wstecz. Początkowo miejscem przechowywania dokumentów był ratusz. Niestety, w roku 1574 doszło do katastrofy: dokumenty zgromadzone w budynku ratusza spłonęły. W tej sytuacji, miasto zwróciło się z prośbą do cesarza Maksymiliana II Habsburga o potwierdzenie miejskich przywilejów. Cesarz spełnił tę prośbę 25. czerwca 1575 r. Mimo tragedii, dokumenty w ratuszu przechowywane były aż do roku 1945.

O właściwe zachowanie przekazów dla przyszłych pokoleń dbała również raciborska kapituła przy kościele p. w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W roku 1665 zatwierdziła ona sporządzony przez notariusza i kanonika Andrzeja Sendecjusza kopiarz, zawierający 31 przywilejów miejskich z lat 1267-1665. W 1700 r. kopiarz został umieszczony w gałce wieży przy kościele farnym. 44 lata później, na skutek trzęsienia ziemi wieża runęła, a z rozbitej gałki wypadł zwinięty kopiarz. Wówczas zdecydowano o umieszczeniu go wśród zbiorów przetrzymywanych w pomieszczeniach ratusza.

W połowie XIX wieku raciborskimi zbiorami zainteresował się tworkowski historyk – ks. dr Augustyn Weltzel (obecnie patron Gimnazjum nr 3 w Raciborzu), który przy opracowywaniu historii Raciborza skorzystał z niezbadanego dotychczas materiału źródłowego.

Na początku XX w. wszystkie rozproszone dokumenty i akta zgromadził pracownik raciborskiego magistratu – Karl Leib.

Po I wojnie światowej współpracownikiem K. Leiba został Kurt Kudla, który uporządkował zgromadzony przez poprzednika zasób, tworząc później szczegółowy inwentarz akt miejskich.

W wyniku zawieruchy wojennej (1939-1945) spora część dokumentów i akt zaginęła. Część zasobu wywieziono do Leverkusen, a niektóre pergaminy trafiły do Czechosłowacji. Wracały stamtąd stopniowo aż do roku 1987. Od roku 1950 wszystkie akta poczęto składać w siedzibie Powiatowego Archiwum Państwowego, które wówczas znajdowało się na raciborskim zamku.

W 1953 r. raciborska instytucja została podporządkowana Wojewódzkiemu Archiwum Państwowemu w Opolu. Następnie, w 1957 r., w wyniku zniesienia powiatów, AP w Raciborzu, przeszło pod skrzydła AP w Katowicach.

Pierwszym kierownikiem raciborskiej placówki był historyk-regionalista – Franciszek Godula. W latach 1951-58 opiekę nad instytucją sprawował Wiesław Wyglenda. Już w pierwszym roku urzędowania „dowiedział się od jednego z pracowników Nadleśnictwa Kuźnia Raciborska, że w Łężczoku znajduje się masa starych akt. Za zgodą Nadleśnictwa przeniesiono je w kwietniu 1952 r. na zamek w Raciborzu” (Aleksandra Sieklicka, Komora książęca [w:] Ziemia Raciborska. Rocznik historyczno-przyrodniczy. Rok VIII (68), Racibórz 2005).

Archiwum na raciborskim zamku przetrwało do 1986 r., kiedy to ze względu na rozpoczęte (i trwające do dziś) prace remontowe tego obiektu, archiwalne zespoły na kilka lat przeniesiono do magazynowych pomieszczeń przy ul. Chopina i Drzymały. W 1993 r. ówczesne władze miejskie na siedzibę instytucji przeznaczyły budynek przy ul. Opolskiej. Na Ostrogu archiwum funkcjonowało 12 lat – do czerwca 2005 r.

W lipcu 1997 r. Raciborszczyznę nawiedziła katastrofalna powódź. Pod wodą znalazło się 730 mb akt, wśród nich m. in.:  Akta Starostwa Powiatowego, Raciborskiego Królewskiego Sądu  Apelacyjnego i najcenniejszy zbiór, czyli Akta Komory Książęcej. Pośród dokumentów były pergaminy (w tym XVII-wieczna kopia przywileju księcia Jana z 1375 r., będącego najstarszym, pisanym po polsku dokumentem raciborskim). Zniszczone zbiory przewieziono do chłodni w Czerwionce-Leszczynach. Pod koniec 1997 r. akta poddane zostały osuszaniu w specjalnych, sprowadzonych zza granicy urządzeniach.

Dziś raciborska instytucja ma swą siedzibę w budynku po dawnym przedszkolu, przy wspomnianej już ul. Solnej. Placówką kieruje mgr Aleksandra Sieklicka. Archiwum terenem swojego działania obejmuje miasto Racibórz oraz miasta na prawach powiatu (Rybnik i Żory), a także miasta i gminy powiatu raciborskiego (m. in. Kuźnię Raciborską, Nędzę, Krzanowice) oraz pow. rybnickiego (m. in. Jejkowice, Gaszowice, Czerwionkę-Leszczyny, Lyski).

Raciborskie archiwum w swych zasobach posiada 413 zespołów archiwalnych. Wśród najstarszych znajdują się: Akta Miasta Raciborza 1360-1944, Cechy Miasta Raciborza 1560-1866, Komora Książęca Zamku w Raciborzu 1701-1938 i Akta Miasta Żor 1505-1693 i 1765-1950. Ponadto znajdują się tu dokumenty Kierownictwa Powiatowego Narodowo-Socjalistycznej Partii Robotniczej w Raciborzu (Kreisleitung NSDAP Ratibor) i Górnośląskiego Zarządu Kopalń sp. z o. o. Zakładów Rzeszy „Hermann Göring” Grupa i Gliwice Kopalnia Knurów w Knurowie 1941-45.

Z archiwaliów raciborskiej placówki korzystają przede wszystkim historycy i dziennikarze, ale zgłaszają się tu również ludzie, chcący odszukać dokumenty swoich przodków (czyli zapoznać się z księgami metrykalnymi). Po złożeniu przez petenta odpowiedniego podania, pracownik archiwum przystępuje do tzw. kwerendy, czyli odszukania akt osoby wskazanej w podaniu. W roku ubiegłym złożono 341 takich podań, z czego 290 dotyczyło poszukiwań krajowych, a 51 zagranicznych.

/Cnc/



 

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

2 KOMENTARZE

  1. A nie mówiłam wam, że jak mam to dam? A na drukowanie skąd miałeś pieniądze?

  2. tinka

    Winne za staczanie się młodziezy , za wszelkie napady, włamania, kombinatorstwa typu jak w artykule jest panstwo polskie. Mlodzi nie maja zadnych perspektyw zycia normalnie w tym kraju, wiec biora sie za rozne przestepstwa. Gdyby bylo normalnie nauka-praca, nikt nie musialby krasc. Kazdy zarobilby na siebie i swoje potrzeby.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here