Koronawirus. Dramatyczny wzrost umieralności w Polsce w 2020 r.

koronawirus
Fot. unsplash.com

Nadwyżkę zgonów w minionym roku w porównaniu do 2019 r. Ministerstwo Zdrowia szacuje na 67 tys. 43% z nich to przypadki śmiertelne spowodowane przez zakażenie SARS-CoV-2. 

4 029 nowych przypadków zakażenia koronawirusem odnotowano w ostatniej dobie w Polsce. Najwięcej pochodzi z województw: mazowieckiego – 602, warmińsko-mazurskiego – 491 i pomorskiego – 403, w śląskim jest 369 nowych infekcji. Zmarło 227 chorych na COVID-19, 53 z nich nie miało tzw. chorób współistniejących. Wykonano ponad 43,4 tys. testów. Bilans epidemii koronawirusa w Polsce to 1 556 685 zakażonych, zmarło 39 360 osób, wyzdrowiało 1 317 474. Wykonano także w sumie 1 688 465 szczepień.

- reklama -

W powiecie raciborskim jest siedem nowych zakażeń i dwa zgony.

Ministerstwo Zdrowia postanowiło wyjaśnić dramatyczny wzrost umieralności w 2020 r. Z powodu koronawirusa najprawdopodobniej zmarło więcej osób, niż wynika to z oficjalnych danych. Przyczyny to m.in. powikłania po COVID-19 i niezdiagnozowanie na czas wszystkich przypadków. Nadwyżkę zgonów w porównaniu do 2019 r. resort szacuje na 67 tys., jednak opierając się na demograficznych prognozach Eurostatu, przyjmuje, że ponad 5 tys. z nich to rezultat starzenia się społeczeństwa. Pozostałe 62 tys. to zgony bezpośrednio lub pośrednio będące efektem epidemii.

43% nadwyżki to przypadki śmiertelne zaraportowane jako spowodowane przez zakażenie SARS-CoV-2. W analizach wzięto też pod uwagę zgony, które nie zostały w ten sposób zakwalifikowane, ale dotyczyły osób, które wcześniej otrzymały pozytywny wynik testu. Takich przypadków było 27%. Mogą to być zgony związane z powikłaniami po zakażeniu wirusem lub zgony wśród pacjentów, którzy ulegli zakażeniu w szpitalu, będąc już w stanie krytycznym – wynika z opracowania MZ, które prezentuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Minister zdrowia Adam Niedzielski pytany o to, „skąd taka duża liczba zgonów w porównaniu z niezłymi statystykami zachorowań”, przyznał, że „z pewnością jest to anomalia”. – Część osób wcześniej próbowało tłumaczyć, że wykonujemy za mało testów, stąd taka dysproporcja. Jednak od dłuższego czasu robimy stale 45–50 tys. badań dziennie, a mieliśmy też ponad 60 tys. W ostatnich tygodniach testy wyjaśniają dużo więcej niż nadwyżka zgonów. Obecna liczba zmarłych może być jeszcze pewnym pokłosiem okresu świąteczno-noworocznego. Musimy tu wziąć pod uwagę okres inkubacji, leczenie w domu, następnie w szpitalu – powiedział.

Pytany, czy patrząc na strukturę zgonów, widać zmieniającą się tendencję, minister odpowiedział, że zmarli to przede wszystkim osoby z chorobami współistniejącymi i seniorzy. – Dlatego szczepimy ich w pierwszej kolejności. Będziemy też rozwijać domową opiekę medyczną, będziemy wysyłać pulsoksymetry do każdego chorego – zaznaczył w rozmowie z „DGP” Adam Niedzielski.

oprac. /kp/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here