Lednica

0

Lednica 2005 to odnowienie przymierza Chrztu Polski. Polska, jak dziecko, została ochrzczona w swym niemowlęctwie. I dlatego wraz ze wzrostem potrzeba nowej świadomości tego wydarzenia, nowej świadomości wynikającej z tego wzrostu.
Galeria zdjęć na stronie Duszpasterstwa Młodzieży.

W ciągu życia człowieka fakt chrztu zostaje potwierdzony codziennymi wyborami albo zaprzepaszczony. Kolejne czyny albo nawiązują albo nie nawiązują do chrztu otrzymanego w dzieciństwie, tworząc z życia ludzkiego zintegrowaną całość. Dlatego wydało nam się słuszne, ażeby właśnie nad Lednicą, i właśnie w tym ogromnym zgromadzeniu młodzieży, przeżyć chrzest naszej Ojczyzny, a później swój własny chrzest i uświadomić sobie na nowo, co to znaczy, być ochrzczonym, być chrześcijaninem.


„Chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego – Chrzest, czyli zanurzenie w Żywym Bogu, w Tym który Jest (jak głosi Księga Wyjścia) – w Tym „Który jest, i Który był, i Który przychodzi” (jak głosi Księga Apokalipsy1,4) Chrzest czyli początek spotkania, obcowania, zjednoczenia, do którego cała życie doczesne jest tylko wstępem i wprowadzeniem, a spełnienie i pełnia należy do wieczności. „Przemija postać świata” – więc musimy znaleźć się w „świecie Boga”, ażeby dosięgnąć celu, ażeby dojść do pełni życia i powołania człowieka.


Chrystus ukazał tę drogę. A żegnając się z Apostołami, potwierdził ja raz jeszcze. I polecił, ażeby oni i cały Kościół uczyli się zachowywać wszystko, co im przykazał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. (Jan Paweł II – I pielgrzymka do Polski Błonia Krakowskie)


Wśród wszystkich narodów Polska znalazła się u początków swoich dziejów u boku Chrystusa. Kontur duchowych dziejów naszej ojczyzny, został zarysowany wokół słów Chrystusa Mt 28, 18-20 wypowiedzianych do Apostołów, by szli i chrzcili wszystkie narody. Chrzest przyjęty na początku dziejów Polski uświadamia nam wielkość człowieka: „zanurzenie w wodzie”, które jest znakiem wezwania do uczestnictwa w życiu Trójcy Przenajświętszej i jest równocześnie niezastąpionym sprawdzianem godności każdego człowieka. Bo człowiek musi posiadać niezwykłą godność, skoro został wezwany do uczestnictwa w życiu samego Boga.


„Kościół przyniósł Polsce Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaka jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa.


I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu ziemi. Nie można bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia.”



„Trzeba iść po śladach tego, czym (a raczej kim) na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie Weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiara Kościoła. Ale także i dla tych, pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się… Otóż nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego – tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas – bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz do zrozumienia naszego Narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa…. Nie sposób zrozumieć dziejów Polski od Stanisława na Skałce do Maksymiliana Kolbe w Oświęcimiu, jeśli się nie przyłoży do nich tego jeszcze jednego i podstawowego kryterium, któremu na imię Jezus Chrystus.”


… aby Chrystus nie przestał być dla nas otwartą księgą życia na przyszłość. Na nasze polskie jutro.”



Chrystus we wspólnocie naszego narodu


W związku z powyższym wydaje się słuszne, aby na początku nabożeństwa lednickiego ukazać Chrystusa Pana w formie najbardziej reprezentatywnej dla duchowości i pobożności Polaków. Taką formą wydaje się być postać Chrystusa Frasobliwego. Wrażliwość Polaków wyraziła się doskonale we współczuciu dla Dzieciątka urodzonego w zimie i Jego biednej Matki, która była tak uboga, że rąbek zdjęła z głowy i owinąwszy nim Dzieciątko położyła w żłobie, bo nie było dla nich miejsca w gospodzie, jak śpiewamy w kolędzie. Wrażliwość na tajemnicę Wcielenia, na ludzki wymiar Boga Człowieka, wyrażała się współuczestnictwem w cierpieniach Chrystusa już jako Dzieciątka, a później jako dorosłego człowieka poddanego cierpieniu i śmierci. Polska kolęda i polska pieśń pasyjna są niezbitym dowodem wyciskającym niezmiernie trwały ślad na wyobraźni religijnej Polaków, trwały do dziś w naszej rzeźbie ludowej. Nie przypadkiem wizerunek Chrystusa Frasobliwego jest głębokim wyrażeniem optymistycznego dogmatu wcielenia w chrześcijaństwie i kulturze polskiej. Ogólna atmosfera nocy bożonarodzeniowej, w której uczestniczą pojednani ze sobą ludzie wraz z całym światem przyrody, zwierzętami, roślinami, w sensie chrześcijańskim doskonale oddaje ogólną radość zbawienia zapoczątkowanego już tu, na ziemi, a które w perspektywie eschatologicznej obejmuje cały świat. Dowartościowanie ziemskiego życia Chrystusa w ciągu XII i XIII wieku, dowartościowanie dogmatu Wcielenia stanowiło niezwykle ważny proces idący w konsekwencjach do podniesienia znaczenia Matki Zbawiciela, Maryi, do roli pośrednika między każdym człowiekiem a Chrystusem.


Podobne zrozumienie i współczucie okazywane było umęczonemu Chrystusowi. Polska pobożność pasyjna wyrażająca się tak wspaniale w pasyjnej pieśni i Gorzkich Żalach rodziła empatię, wrażliwość, współczucie dla Boga – Człowieka, ale i dla każdego człowieka, bliźniego.


Chrystus Frasobliwy, zadumany, zamyślony, umęczony ale przecież żywy siedzący na rozstajach polskich dróg pokazywał drogę przechodzącym, żył razem z ludźmi, Był pośród nich. Prostą konsekwencją tego stawiania Chrystusa na rozstajnych drogach była chęć przypomnienia każdemu przechodniowi, by był chrześcijaninem i żył po chrześcijańsku, w zgodzie z Chrystusem. Chrystus sprowadzony niejako z nieba na ziemię, na nasza polską ziemię, Chrystus pomiędzy nami, taki sam jak my z tą naszą podpartą rękami głową, nie z załamanymi rękami, ale z głową do góry, z głową myśląca, z nadzieją, ze wzrokiem utkwionym w przyszłość.


Ten wizerunek pragniemy odbić po raz kolejny w młodej duszy młodego Polaka. Pragniemy skojarzyć z całą historia Ojczyzny, i ukazać zwycięstwo Chrystusa w ludzkich sercach, w ludzkich duszach, w ludzkim życiu.


Chrystus w moim życiu


Dzisiaj ja jestem chrześcijaninem. Zostałem ochrzczony przez rodziców, którzy uznali że będzie to dla mnie dobre. Nie chcieli abym rósł i wychowywał się w próżni. Pragnęli, abym rósł i wychowywał się w atmosferze miłości. Jeśli nawet niedoskonale praktykowanej na co dzień, to przynajmniej na co dzień perfekcyjnie głoszonej. W Kościele.


Dzisiaj mogę to wszystko odrzucić. Bo człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może tę miłość odrzucić. Ale czy wolno? Co w zamian? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, ażeby odrzucić i powiedzieć „nie” Chrystusowi, temu, czym żyliśmy wszyscy przez tysiąc lat? Temu co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło. I tak jak wtedy, po zapowiedzi ustanowienia Najświętszego Sakramentu, kiedy ludzie zaczęli się odsuwać od Chrystusa, On sam zapytał Apostołów: Czy i wy chcecie odejść? A wtedy Piotr w imieniu pozostałych odpowiedział: Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego! (J 6,68).


Jestem chrześcijaninem dzisiaj. To jest jakaś przynależność. To jest jakaś wartość, To jest przede wszystkim godność. Dzięki temu jestem we wspólnocie. Nie jestem sam. Na czym dzisiaj polegać miałaby ta nowa świadomość? Że będę bardziej Chrystusowy, że bardziej świadomie nawiążę z Nim kontakt osobisty, że będę żył wiarą, która nakłada na mnie pewne zobowiązania.


Na czym polega bycie chrześcijaninem?


Chrystus zamknął swoim życiem epokę tych, którzy żyli wyłącznie dla siebie. Chrystus przyszedł na świat dla nas i dla naszego zbawienia. Przyszedł, aby być posłusznym i uwielbić Ojca. Zamknął definitywnie starą erę ludzi żyjących dla siebie. Odtąd ludzie nowej ery żyć będą coraz bardziej świadomie dla drugich, dla bliźniego z którym utożsamił się przychodzący na świat Chrystus. Przyszedł On po to, abyśmy już więcej nie żyli tylko dla siebie, ale dla tego który za nas umarł i zmartwychwstał. Żyć nie dla siebie, ale dla bliźniego i ostatecznie dla Boga. W końcu okazuje się, że żyjąc dla innych osiągam siebie, dosięgam siebie, rozwijam siebie i spełniam siebie.


Ażeby nie żyć dla siebie trzeba nauczyć się Chrystusa. Chrystus to jedno wielkie przebaczenie, odpuszczenie win, odpuszczenie grzechów. Przyjmując Chrystusa musimy zdobywać się na przebaczenie. Wspaniałe przykłady takiego przebaczenia znajdujemy w naszej literaturze. Jurand przebaczający nikczemnikowi Zygfrydowi i Ksiądz Robak.


Szczyty przynależności do Chrystusa to bezinteresowny dar z siebie samego, w którym człowiek przekracza samego siebie. Bezinteresowny dar z siebie samego skierowany ku bliźniemu. Bliźniego najlepiej wyrażają czterej ewangeliczni ubodzy, którzy będą kiedyś naszymi sędziami: dziecko, chory, starzec i cudzoziemiec, to znaczy istoty najbardziej kruche, najbardziej społecznie „bezużyteczne”, najbardziej zależne. I nie mamy prawa przeciwstawić jednego z ubogich trzem pozostałym. Czterej ubodzy to filary ludzkości w czterech stronach świata. Są pierwszymi sędziami, sędziami pierwszej instancji już na tym padole. Sąd ostateczny, na progu tamtego świata będzie tylko sądem apelacyjnym. Czterej ubodzy – jak i bogacze – są powołani do siedmiu sakramentów, od kołyski do grobu, od żłóbka do krzyża. I zawsze będą pośród nas ubodzy, jeśli bracia bogaci są zgorszeni, tym gorzej dla nich.


Przygotowując się na spotkanie


Przygotowując się do Lednicy 2005 proponujemy osobom indywidualnym, wspólnotom program, aby każdy kolejny miesiąc był uwrażliwieniem się na jednego z tych ewangelicznych ubogich.


Marzec, kwiecień, maj, czerwiec – niech będą poświęcone kolejnym ubogim: dziecku, choremu, starcowi i cudzoziemcowi. To konkretny program. Zrób coś dla jednego z nich. Ruch lednicki, wszyscy sympatycy Lednicy niech czynnie zaangażują się w przygotowania do Lednickiego Spotkania i niech przybędą na nie bogaci w zasoby duchowe. Zrób coś dla drugiego. Okazji nie brakuje. Ci drudzy są tuż w zasięgu ręki. Wystarczy tylko wyciągnąć do nich swoją rękę. Trzeba mieć tylko trochę odwagi i nie drżeć, że moja ręka się pobrudzi.


Pan Jezus dorosłemu i mądremu Nikodemowi kazał się powtórnie narodzić. On sam nie mógł sobie wyobrazić na czym polegać miałyby te powtórne narodziny. Chciał się cofnąć, wejść jeszcze raz do łona matki i próbować się narodzić. Tymczasem Chrystus nie każe mu się cofać, ale iść do przodu, każe mu narodzić się z ducha. Każe mu zdobyć nową świadomość.


Kiedy dzisiaj mamy powtórnie się narodzić, to musimy zdobyć nowa świadomość przynależności do Chrystusa. Musimy przyjąć wszystkie konsekwencje tej przynależności. Nowa świadomość to nowa przestrzeń, to niebo otwarte dla nas, dla naszego myślenia i działania. Wspólnota Kościoła dała na Chrystusowy chrzest przyjmując nas do siebie. Dzisiaj dajemy siebie wspólnocie Kościoła. Dajemy siebie Chrystusowi. Dajemy siebie i wszystko co nasze. Rozglądamy się bacznie czy przypadkiem jakieś tereny, które od nas zależą, lub dane są nam do dyspozycji, nie leżą odłogiem. Wielkie dziedziny kultury, ekonomii, polityki… Wprawdzie ochrzczeni zostaliśmy tak dawno, ale woda chrzcielna nie wszędzie dotarła. Tak jak kiedyś Chrystus zanurzył się wodzie, tak teraz zanurzył się w swoim ludzie. Ciało Chrystusa staje się ciałem społecznym – Kościołem.


/lednica2000.pl/

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

1 KOMENTARZ

  1. Szkoda, że autor nie napisał nic o 2 najczęściej używanych w kraju narkotykach: nikotynie i alkoholowi. Zabijają one co roku o wiele więcej osób niż wszystkie narkotyki razem wzięte, a nikt nie próbuje wprowadzić zakazu ich używania. Jeśli zakazywać, to zakazać wszytkiego. Nie rozumiem dlaczego autor uważa, że polskie prawo w tym temacie jest zbyt mało restrykcyjne? Jakich kar domagałby się za posiadanie narkotyków? Dożywocia? Dlaczego nasze państwo pozwala ludziom szkodzić sobie poprzez palenie

  2. Dlaczego nasze państwo pozwala ludziom szkodzić sobie poprzez palenie tytoniu, a nie pozwala szkodzić sobie poprzez palenie tzw. trawy? Szkodliwośc obu subtancji jest podobna. Wynikom badań z Journal of Immunology moge przeciwstawić raport WHO o szkodliwości marihuany. Wynika z niego, że marihuana jest mniej szkodliwa niż nikotyna.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here