Miejska Strategia Rozwiązywania Problemów Społecznych skrytykowana i wyrzucona z porządku obrad

24 maja na sesji Rady Miasta radni przyjąć mieli Miejską Strategię Rozwiązywania Problemów Społecznych na najbliższe lata. Jednak za przyjmowanie się nie zabrano, bo dokument „jest źle i nieprofesjonalnie przygotowany”.Takiego stwierdzenia użył radny Mirosław Lenk. Myślę, że dobrze się stało, że prezydent zdjął z porządku obrad ten punkt. Zdaniem Komisji Oświaty, Kultury, Sportu, Rekreacji i Opieki Społecznej materiał przygotowany jest nieprofesjonalnie. Osoba, która ten dokument przygotowywała nie wykazała się wystarczającą znajomością problematyki raciborskiej, specyfiki z zakresu pomocy społecznej, pomocy osobom niepełnosprawnym – powiedział Mirosław Lenk.

Autor strategii jest żorzaninem. Jak podaje wiceprezydent Mirosław Szypowski mężczyznę wybrano do zadania, bo deklarował, że ma doświadczenie w tworzeniu tego typu dokumentów. Wiceprezydent jest zdania, że materiał "nie jest najgorszy". W ankiecie przeprowadzonej wśród mieszkańców a która umieszczona została w strategii możemy przeczytać m.in. że słabą stroną miasta jest bezrobocie. Mieszkaniec takie ma wrażenie, ale radnemu zależy na tym, by pokazać, że jest dobrze. Chce zrobić wszystko, by władza była przez społeczeństwo odbierana pozytywnie. Stąd ten dysonans – stwierdził Szypowski.

Mimo, iż wskaźnik bezrobocia w Raciborzu jest jednym z niższych w województwie to trudno o inną opinię mieszkańców w tej sprawie, gdyż w grupie, która brała udział w ankiecie znalazło się 30 proc. bezrobotnych.

Przewodniczący Rady Tadeusz Wojnar nie krył słów krytyki pod adresem sporządzonego materiału. Uznał też, że w ogóle nie widzi potrzeby zlecania realizacji tego typu materiałów jednostkom spoza Urządu. Uważam, że urzędnicy są w stanie sami sobie poradzić i nie powinno się zlecać takich zadania komuś z zewnątrz. Przecież takie osoby nie mają zielonego pojęcia o Raciborzu, nie mają rozeznania, nie znają raciborskich problemów. Płacenie komuś spoza magistratu jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy. Nawet jeśli chodzi tylko o 4 tys.zł., jak w tym przypadku – twierdzi Tadeusz Wojnar.

Dokument pójdzie do poprawki i wróci do porządku obrad albo jeszcze czerwcowej sesji, albo tuż po wakacjach.

/SaM/

- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here