Niech Spoczywa… W pokoju

44

Najwyraźniej taką właśnie dewizą kierowali się pracownicy pogotowia ratunkowego z Raciborza i Kuźni Raciborskiej, kiedy zostali wezwani do Jankowic na ulicę Szkolną by stwierdzić zgon 68-letniego mężczyzny.

Odmówili przyjazdu. Z różnych przyczyn. Pogotowiu z Jastrzębia nie ma się co dziwić. Odległość z Jastrzębia do Jankowic jest spora. Lekarka z przychodni zdrowia w Rudach była akurat na zwolnieniu chorobowym. Tymczasem nieboszczyk spoczywał w pokoju. W pokoju sypialnym oczywiście.

- reklama -

Pan Stanisław był schorowanym człowiekiem. Jako, że wcześniej pracował w kopalni był też długoletnim emerytem. Mimo wszystko był jednak człowiekiem pełnym wigoru. Zamierzał nawet założyć w Jankowicach kółko szachowe. Pamiętam niedawne rozmowy na ten temat.

– To dla ćwiczenia szarych komórek – mówił. Wnuki, którymi cieszył się od niedawna po prostu go uwielbiały. Był, był, był… Był, bo już nie ma go pośród nas. Kładąc się wieczorem 23 października do snu przez myśl by mu nie przeszło, że kładzie się do snu wiecznego. A jednak…

Smutne odkrycie
Około godziny 9:30 w piątek 24 października córka pana Stanisława z mężem i dziećmi siedząc przy stole dziwili się, że dziadek tak długo śpi. Jak nigdy. W końcu pan Mirosław – zięć pana Stanisława udał się do sypialni teścia by sprawdzić, co się stało. Zastał widok normalny. Teść przykryty kołdrą z lekkim grymasem uśmiechu na twarzy spał w najlepsze. Dopiero przy próbie przebudzenia okazało się, że ciało jest sztywne. To był niewątpliwie szok zarówno dla pana Mirka jak również dla pani Beaty. Zwłaszcza dla pani Beaty. Pan Stanisław był bowiem jej ojcem, którym się opiekowała. Rodzinny dramat, jakich wiele codziennie rozgrywa się w domach Polaków. Ale ten był szczególnie dziwny.

Co zrobić z nieboszczykiem?
Pani Beata zalana łzami zadzwoniła na pogotowie do Raciborza. Ktoś w końcu musiał wypisać akt zgonu. Ktoś też na podstawie tegoż aktu musiał zabrać ciało. Tragedia tragedią, ale życie musiało toczyć się dalej. Zwłaszcza, że w domu było dwoje maleńkich dzieci. W Raciborzu powiedziano jej, że Kuźnia ma swoje pogotowie. W związku z powyższym pani Beata zadzwoniła na pogotowie do Kuźni Raciborskiej. I znów odmowa. Powiedziano jej, że nie mają lekarza lub karetki. Z tych wszystkich emocji pani Beata sama już dobrze nie pamięta. W każdym razie fakt jest faktem – karetka nie przyjechała. Jak wcześniej wspomniałem w Rudach pani doktor również nie urzędowała z racji zwolnienia chorobowego. Pat klasyczny?

Bez papieru ani rusz
Bez aktu zgonu żadna firma pogrzebowa nie przyjedzie po ciało zmarłego. Nie da się też załatwić żadnych innych formalności związanych z pogrzebem. Pani Beata zadzwoniła w końcu do Jastrzębia gdzie zmarły do niedawna mieszkał i gdzie miał swojego lekarza. Pogotowie z Jastrzębia nie przyjechało jednak podobnie jak lekarz, u którego pan Stanisław się leczył.
– Gdzie Rzym a gdzie Krym? Nie ma bliżej jakiegoś lekarza? – pytali ci z Jastrzębia. W końcu pracownicy pogotowia z Kuźni postanowili wysłać do Jankowic lekarza pediatrę z Rud. Pani doktor podobno pierwszy raz w życiu stwierdzała zgon. Wystawiła jakieś zaświadczenie, z którym pani Beata miała jechać do Jastrzębia by tamtejszy lekarz mógł w końcu wystawić właściwy akt zgonu. Tymczasem pan Stanisław w najlepsze nadal leżał w swoim łóżku.

Odwiedziny u zmarłego
Wieczny odpoczynek zakłócili mu na chwilę wezwani na wszelki wypadek policjanci. Obejrzeli ciało.
– To śmierć z przyczyn naturalnych. Nic tu po nas – powiedzieli i odjechali. Tymczasem pani Beata biegała po Jastrzębskich przychodniach by zdobyć wreszcie akt zgonu ojca. Kiedy w końcu ta sztuka już jej się udała, wróciła i po drodze wstąpiła do jednej z okolicznych firm pogrzebowych. Ostatecznie ciało pana Stanisława zostało zabrane z sypialni około godziny 17:00 czyli ponad siedem godzin po tym jak pan Mirosław dokonał smutnego dla siebie i swojej żony odkrycia. Jak wspomniałem, w tym czasie w domu cały czas były małe dzieci. I tylko Bogu podziękować należy, że pan Stanisław do Jankowic przyprowadził się z Jastrzębia. Gdyby pochodził z Gdańska przeleżałby najpewniej w łóżku jeszcze ze dwie doby.

H. Machnik

 

/Artykuł zaczerpnięto z miesięcznika "Nowiny z naszej gminy", nr 10 (13), listopad 2008/

- reklama -

44 KOMENTARZE

  1. Masakra by coś takiego miało miejsce. Ale w naszym kraju juz mnie to nie dziwi. A tak swoją drogą, to Pan miał spokojną jednak śmierc…we śnie. Niech spoczywa w pokoju [*]

  2. Kobieto a co ma piernik do wiatraka? I co z tego ze widzialas karetke z Raciborzu? a zobaczylas skad ta karetka jest? Bo moze to byla przewozowka np. z Katowic? I wracajac zatrzymali sie pod bakomatem bo np. nie mieli pieniedzy a byli glodni i chcieli sobie cos zjesc? Nie masz sie juz czego czepiac? sa powazniejsze problemy niz (trzymajac sie przykladu braku pieniedzy i bycia glodnym) glodni ludzie na dyzurze.

  3. A tak w ogole to nie wiem dlaczego znowu jakis zaklamany redaktor doczepil sie pogotowia. Jakby nie wiedzial to ja go poinformuje jakie jest postepowanie prawne w takim przypadku. Karetka systemowa (czyli ta z lekarzem) nie ma prawa wyjezdzac do stwierdzenia zgonu bo jest przeznaczora do celow wyzszech takich jak ratowanie zagrozonego zycia. Bo co by bylo gdyby jedna karetka systemowa byla na wizycie na terenie powiatu a drugą dyspozytor by wyslal do nieszczesnego nieboszczyka i zdazylby sie zawal albo udar np. w Chalopkach (które też należa pod pogotowie Racibórz)? Wtedy byscie dopiero mieli mozliwosc gnojenia pogotowia! A po drugie i to najwazniejsze jesli juz sie dazyla taka sytuacja śmierci w domu jak u opisywanej rodziny obowiazek przyjechania ma lekazr rodzinny. Wiec jesli kogos chcecie tu winic…. to napewno nie zadne pogotowia ktore w tym momencie zachodaly sie slusznie zarozno raciborz, kuźnia jak i jastrzebie. A po trzecie panie redaktorze lekarz nie wystawia „Aktu zgonu” tylko karte informacyjna na podstawie ktorej zaklad pogrzebowy moze zabrac cialo, i z ktora trzeba sie zglosic do Urzedu stanu cywilnego, bo to Urzad wystawia Akt zgonu.
    tyle mam do powiedzienia madrzy zrozumieli a innym tlumaczyc nie mam zamiaru bo i tak i tak bada wieszac psy bo nic innego robic nie potrafia.

  4. Jakie są przepisy? Moim zdaniem zgon stwierdza lekarz pierwszego kontaktu lub tzw rodzinny. Dlaczego przyczepiliscie sie pogotowia?
    Do aptekarza- nie nadużywaj swojej profesji na forum bo niektórzy mogą kojarzyć Twoje poglady z całym środowiskiem aptekarskim a to nie jest prawda.

  5. Ludzie w takich momentach są w szoku i informacje podawane przez telefon nie muszą być wiarygodne. Skoro ktoś dzwoni i mówi np. , że „chyba nie żyje” to przyjeżdża pogotowie z lekarzem i albo ratuje, albo stwierdza się zgon.

  6. O co ten krzyk? Pare godzin w domu spędzone przez nieboszczyka? Nie pamiętacie czasów, gdy nieboszczyk lezał w domu aż do pogrzebu? W domu zasłaniało się lustra i zegary, o ile się nie myle, i zaciemniało się okno w pokoju, gdzie przebywał nieboszczyk. Na wsiach tak robiono jeszcze do niedawna. Jak do pogrzebu trzeba było czekac 5 dni, to tyle dni nieboszczyk tam lezał. Nie chciałabym tego przeżyć prawdę mówiąc. Całe szczęście, że zmieniły się obyczaje. W każdym razie- tutaj nie widzę powodu do tragedii. A dzieci należało dać komuś innemu pod opiekę. Poza tym to chyba nie pierwszy nieboszczyk w tej miejscowości. Starczyło Spytac bardziej „doświadczonych”, co robić.

  7. Wiesz co Aptekarz jestes jednym z tych ludzi. którzy lubią się czepiać jednej rzeczy i na nią narzekać. W Twoim przypadku z tego co czytam jest to Pogotowie. Może nie umiesz czytać ze zrozumieniem ale lekarz rodzinny to nie pogotowie i pogotowie to nie lekarz rodzinny. I lekarz rodzinny nie jeżdzi z pogotowiem bo siedzi na dupe w przychodni. Wiec do stwierdzenia zgonu to on powinien ruszyć swoją szanowną. Bo jak juz wcześniej było wspomniane przeze mnia i przez Logike pogotowie służy do ratowania zagrożonego życia a nie do stwierdzania zgonów. Choć przypuszczam, że nie jesteś człowiekiem który to zrozumie dopóki tego nie doświadczy, więc życze Ci jednego: jak będzie umierać Twoja matka bądź ojciec, bądź rodzeństwo albo kto kolwiek z bliskich w 'tragicznych warunkach' to obyś natrafił na sytuacje, że nie będzie miał kto przyjechać i udzielić pierwszej pomocy bo akurat karetka będzie wysłana do stwierdzenia zgonu. Może wtedy zrozumiesz.

  8. [size= 6pt; color: #89935d; font-family: „Arial”,”sans-serif”]Kolego (lub koleżanko) Fair Play. To Wy jesteście od tego by poinformować szlochających po stracie najbliższej osoby ludzi, jakie są procedury. Skoro zadzwonili na pogotowie to znaczy, że oczekiwali pomocy. Lekarka rodzinna była na zwolnieniu L-4 – co wyraźnie napisano w tekście. To Wy pobieracie wynagrodzenia z budżetu Państwa. A My, podatnicy, czyli Was zatrudniający oczekujemy, chociaż odrobiny przyzwoitości. Chociaż odrobiny… No i może pomyślałabyś niemyśląca istoto, kto tu jest zakłamany? Redaktor czy tchórzliwy felczer, który tak naprawdę wstydzi się podpisać? [/size]

  9. Po pierwsze mój nick istnieje juz w dyskusjach od dawna więc nie jestem anonimową osobą bo wielu stałych urzytkowników mnie zna i wiedzą kim jestem. A po drugie nie ja (ani żadni z moich kolegów/koleżanek po fachu) nie jesteśmy od „informowania szlochających po stracie najbliższej osoby” gdyż nie leży to w moich kompetencjach. A stwierdzenie 'oczekujący pomocy' jest tu niestosowne w tym kontekście. Owszem potrzebowali pomocy ale nie medycznej! Bo nie wiem czy wiesz Autorze ale pogotowie jest w stanie odratować jeszcze żyjącego człowieka, oni nie są bogami potrafiącymi wskrzeszać. A po drugie czy to był jedyny lekarz rodzinny w rejonie? Bo to pierwszy raz się zdażyło, że lekarz jest na L-4 i umiera jego pacjent? Jakoś inni sobie potrafili poradzić z taką sytuacją. I nie piernicz o pieniądzach z budrzetu państwa, bo jakbyś nie wiedział”niemyśląca istoto” to zarówno lekarze jak i pielęgniarki czy ratownicy płacą podatki do tej samej puli co niemiedyczni ludzie, więc nie fandzol farmazonów o utrzymywaniu. Jesteś płytki o czym świadczą Twoje wypowiedzi, a słowo Autor nie upoważnia Cię do podszywania się pod redaktora, który to napisał – oni podpisują się imiennie jeśli biorą udział w dyskusji.

    I nie nie jestem osobą medyczną, a wręcz przeciwnie.

  10. No i znów afera z kuźniańskim pogotoweim w tle… Jeśli ktoś myśli, że pogotowie w Kuźni jest po to, aby nieść pomoc ludziom, to się grubo myli… Kuźniańskie pogotowie jest po to, aby sobie było. Ot, tak. Po prostu. Albo po to, aby wyjeżdżać słuzbowym autem do niedalekiego marketu po zakupy. Ci ludzie chyba już zapomnieli, co to jest [b]”Przysięga Hipokratesa”[/b], o ile w ogóle wiedzą, ze coś takiego jest.

  11. I po raz kolejny afera z pogotowiem… Kiedy Wy pismaki skończycie wreszcie z rozdmuchiwaniem afer spowodowanych ludzka niewiedzą??? Dlaczego nikt z Was nigdy nie pofatyguje się po informację do pogotowia ratunkowego? Dlaczego nikt z Was nie zapyta w NFZ jakie są procedury postępowania w przypadkach takich jak opisany powyżej? Dlaczego nie zorganizujecie akcji mającej na celu poinformowanie społeczeństwa jak i do czego wzywać pogotowie, jak postępować w przypadku smierci bliskiej osoby itp???? Czy jedynym waszym zajęciem jest sianie społecznego niepokojui podważanie zaufania spolecznego to tak potrzebnej wszystkim instytucji jaką niewatpliwie jest POGOTOWIE RATUNKOWE? Wszystkim zainteresowanym przypominam że powiat raciborski obslugiwany jest przez 4 karetki systemowe z czego jedna (prywatna na kontrakcie z funduszem) stacjonuje w Kuźni Raciborskiej. Z tych 4 karetek 2 są z lekarzem, w Kuźni bywa to różnie a 1 z 2 ratownikami. Powiat raciborski liczy ponad 100000 ludzi więc wychodzi mniej niż 1 karetka na 25 tys osób. Czy teraz wiadomo dlaczego nie mozna wysyłać karetek do stwierdzenia zgonu, wypisania recepty czy słynnego bólu głowy? Umarłemu się już nie pomoże za to przejazd ponad 60 kilometrów bo tyle obecnie (objazd ronda) jest do Jankowic i z powrotem może kosztować życie osobę z zawałem serca czy po wypadku… Ale oczywiście egoistyczno-roszczeniowe osobniki postępujące według zasady płacę-wymagam nie potrafią zrozumieć tak prostych spraw…

  12. A znajdź mi obserwator fragment przysięgi Hipokratesa mówiący o obowiązku stwierdzania zgonu? przeciez tam jest mowa o ratowaniu życia i zdrowia ludzkiego… Przysięgam na Apollona lekarza, na Asklepiosa, Hygieje, i Panaceje
    oraz na wszystkich bogów i boginie, biorąc ich na świadków, że wedle mej
    możności i rozeznania będę dochowywał tej przysięgi i tych zobowiązań.

    Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się
    dzielił z nim mieniem i na żądanie zaspokajał jego potrzeby: synów jego
    będę uważał za swoich braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli
    się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony;
    prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom
    swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza
    tym nikomu innemu. Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności
    i rozeznania ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.

    Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu
    nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego.
    W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

    Nie będę operował chorych na kamicę, pozostawiając to ludziom zawodowo
    stosującym ten zabieg.

    Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, nie po
    to, żeby świadomie wyrządzać krzywdę lub szkodzić w inny sposób, wolny
    od pożądań zmysłowych tak wobec niewiast jak i mężczyzn, wobec wolnych
    i niewolników.

    Cokolwiek bym podczas leczenia, czy poza nim, z życia ludzkiego ujrzał,
    czy usłyszał, czego nie należy na zewnątrz rozgłaszać, będę milczał, zachowując
    to w tajemnicy.

    Jeżeli dochowam tej przysięgi, i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność
    w życiu i pełnieniu tej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie
    czasy; jeżeli ją przekroczę i złamię, niech mnie los przeciwny dotknie.

  13. P.S.
    Proszę redakcję by mimo wszystko opublikowała artykuł na temat kiedy i jak wzywać pogotowie, kiedy lekarza, a kiedy po prostu przejść się do poradni… no i oczywiście jak wygląda procedura w przypadku smierci bliskiej osoby… zaoszczędzi to wielu afer nieporozumień i bzdurnych artykułów…

  14. Artykuł opisuje pewne zdarzenie, nie zawiera jakichkolwiek ocen, nie potępia i nie weruje wyroków. Proszę mi wskazać fragment gdzie jest napisane: lekarz z pogotowia czy inny lekarz popełnił błąd, dlaczego więc tak bardzo denerwuje się biały personel, czyżby potwierdzało sie powiedzenie: uderz w stół ,a ……. Bo kto w końcu miał stwierdzić śmierć mężczyzny? weterynarz? a może hydraulik? chyba jednak lekarz. Być może źle zostało zroganizowane zastępstwo za nieobecnego lekarza rodzinnego. Więc może twój niepokój Fair Play właśnie z tego wynika. Dobrze że jest czwarta władza bo przynajmniej mamy na was jakiś wpływ – stąd ta agresja i chamstwo, a tak na marginesie Fair Play włącz sobie opcję autokorekty, bo jak się wkurzasz to walisz starszne byki
    pozdrawiam

  15. Czytaj ze zrozumieniem – 'Nie jestem osobą medyczną, a wręcz przeciwnie' jak już wcześniej było napisane. A wkurzają mnie takie bzdurne artykuły „bo pogotowie nie przyjechało”.

  16. czytam ze zrozumieniem, zachęcam cię do tego samego, przeczytaj sobie artykuł na spokojnie, a potem przelej na klawiaturę swoje refleksje, a chamstwo i agresję sobie daruj, czy ci się to podoba czy nie; ZAWALIŁ BIAŁY PERSONEL I JUŻ. Artykuł opisuje jakieś zdarzenie, autor posługuje się faktami a ty go tu od zakłamańców – gdzie niby skłamał? Napisz, bardzo jestem ciekawy

  17. [color=#000000]Niewątpliwie sprawa bulwersująca. Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Placówki służby zdrowia mają podpisane umowy z NFZ na konkretne usługi a więc i na wyjazdy do stwierdzenia zgonu. Niestety większość placówek pogotowia ratunkowego zredukowała etaty lekarskie zatrudniając na ich miejsce „ratowników medycznych”. A ci niestety nie mają uprawnień do wypisania karty informacyjnej z którą żałobnik udaje się do USC po AKT ZGONU. Z tego powodu karetka pogotowia ratunkowego jedzie [b]ratować [/b]tam gdzie skieruje ją dyspozytor. Na zakończenie cytat z przysięgi Hipokratesa przytoczony przez internautem o nicku >Ja< ; [b]"Jeżeli dochowam tej przysięgi, i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu tej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; jeżeli ją przekroczę i złamię, niech mnie los przeciwny dotknie."[/b] Mam dziwne skojarzenia ale może by zmienić końcówkę tej przysięgi na tę znaną wielu odbywajcym służbę wojskową w PRL-u? [/color] [b]Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności
    wobec Ojczyzny /czytaj – pacjentów/ złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka
    sprawiedliwości ludowej”.[/b]

  18. W tym wypadku niestety nie zawinili pracownicy pogotowia. Akt zgonu wypisuje lekarz 1 kontaktu – z ośrodka zdrowia, a nie lekarz pogotowia! W tym czasie wyjazd karetki z załogą mógł uratować komuś życie!
    Jeżeli lekarka z ośrodka była chora, to przecież i tak na pewno miała jakieś zastępstwo! Tylko pewnie zastępcy nie chciało się 4 literek ruszyć z ośrodka.

  19. niestety ” baa” ma rację. Powinien akt zgodu wypisac lekarz rejonowy. Jeśli byl chory ustalone jest zastepstwo.nie może być takiej sytuacji, że brak lekarza powoduje u pacjentów bezradność. Pogotowie ratunkowe, ma inne obowiazki, a na pewno nie wypisywanie aktow zgonu , jescze nie w swoim rejoni. Pacjenci wciąż nie wiedzaod czeg jest lekarz pierwszego kontaktu, wciąz nie wymagająod nich kontrolnych badań lekarskich, diagnostyki.wszyscy idą do szpitala i do poradni specjalistycznych.W ten sposób rejonowi mają zyski finansowe na zbywaniu pacjentów. Czy to jest w porządku. Gdyby każdy robił swoje, nie byłoby takich przykrych incydentów w całym kraju

  20. Witam . Z góry chciałabym sprostować kilka faktów gdyż jestem osobą którą artykuł dotyczy. Takze jestem wieloletnim pracownikiem Słuzby Zdrowia tylko szkoda, że nie lekarzem bo uniknełabym wielu nerwów w tym trudnym dla mnie i mojej rodziny czasie , gdybym mogła sama stwierdzić zgon i wypisać zaświadczenie o zgonie . Ale wiem tyle, ze PR ma obowiązek wyjazdu do stwierdzenia nagłego zgonu. Niestety PR w Raciborzu kilkakrotnie odmówiło mi przyjazdu.
    Nie mam żadnych pretensji a wrecz jestem wdzięczna PR w Kuźni Raciborskiej oraz naszej Pani pediatrze , że wyciągneli do mnie pomocną dłoń mimo, że nie był to ich obowiązek.
    Do dnia dzisiejszego się zastanawiam kto zawinił ? PR w Raciborzu czy lekarz rodzinny w Jastrzębiu , który twierdzi, iż w J-biu nie wyjeżdżają do stwierdzenia zgonu lekarze rodzinni tylko robi to PR. Zaś PR w Raciborzu twierdzi, że robi to lekarz rodzinny . I błędne koło się zamyka .
    Nie życzę nikomu by w takiej chwili musiał spedzić prawie dwie godziny przy telefonie prosząc się ” kolegów czy koleżanek po fachu ” by któreś z nich wykonało swój obowiazek .
    p.s.
    dzieci nie mialam niestety już z kim zostawić -:((((((

  21. A i jeszcze jedno – nie mylcie zaświadczenia o stwierdzeniu zgonu a Karty zgonu . Bo to duża różnica . Lekarz z rejonu nie wypisze Karty zgonu bez zaświadczenia o stwierdzeniu zgonu, zaś bez Karty zgonu nie otrzymamy Aktu zgonu . A zaświadczenie o zgonie wypisuje lekarz z PR a później dopiero Kartę zgonu lekarz rodzinny i dopiero na koncu USC wydaje Akt zgonu .

  22. [size= 6pt; color: #89935d; font-family: „Arial”,”sans-serif”]Cześć Beato. Dobrze że napisałaś na to forum. Jeżeli chodzi o Panią doktor z Rud która stwierdzała zgon – napisałem że czyniła to prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu. Zgodnie z tym co usłyszałem. Nie napisałem że cokolwiek było w owym stwierdzaniu nie tak. Pani doktor o której mowa należy bowiem do ludzi i specjalistów godnych Najwyższego Szacunku. Najwyższego! Wielokrotnie miałem się okazję o tym przekonać. Ta akurat Pani Doktor pomoże każdemu i zawsze. O każdej porze dnia i nocy. Nie było broń Boże moją intencją szkalowanie owej Pani. Akurat w jej przypadku nigdy bym sobie tego nie darował. Pisałem jedynie o zdarzeniu. O całkowicie chorej sytuacji która nie powinna mieć miejsca. Jednak Pani Doktor o ile pamięć mnie nie myli pracuje w Raciborzu. Chyba nawet w innej spółce? Co nie? Zaś rudzka przychodnia jest przychodnią należącą do spółki AMICUS MED. Jeżeli więc tamtejsza pani lekarz była na zwolnieniu chorobowym zastępstwo powinien przejąć lekarz rodzinny z Kuźni Raciborskiej gdzie funkcjonuje kolejny ośrodek rzeczonej spółki. Gdzie wobec tego był ten lekarz?! Czy Ty Beato w tak tragicznej sytuacji miałaś dochodzić do tego kto i kogo ma zastąpić w stwierdzaniu zgonu? A Ci z pogotowia spadli z księżyca? Nie znają procedur? Po pierwszym telefonie powinniście otrzymać pomoc. Tak uważam i takie jest moje zdanie. I chyba nie tylko moje.[/size]
    [size= 6pt; color: #89935d; font-family: „Arial”,”sans-serif”]Pozdrawiam – Heniek[/size][size= 6pt; color: #89935d; font-family: „Arial”,”sans-serif”].[/size]

  23. Zdaje się, że ustawa o ratownictwie medycznym umożliwia wyjazd do chorego tylko ratownikom i o ile się nie mylę, taki ma być docelowo w ciagu kilku lat skład karetki.
    Ratownicy mają za sobą kilkuletnie studia dotyczące właśnie ratowania życia ludzkiego i pewnie wiedzą więcej na temat pomocy w nagłych przypadków niż lekarze z „łapanki”, kótrzy jeżdzą w karetce na dyżurze, a którzy na codzień leczą chorych w dziennych przychodniach grypy.
    Nie ma sensu więc poddawać kompetencje ratowników medycznych w wątpliwość!!!

  24. Szanowna Pan Beato. Różnicę między aktem zgonu a zaświadczeniem o stwierdzeniu zgonu powinna Pani wyjaśnić przede wszystkim p. H.Machnik. To ta osoba pisała w artykule cały czas o „akcie zgonu”.
    Nadmienię, że również jestem wieloletnim pracownikiem służby zdrowia i również nie jestem lekarzem. Prawdą jest to, co Pani napisała że pogotowie wypisuje zaświadczenie… Jednak to zaświadczenie nie jest potrzebne do wypisania aktu zgonu. Potrzebna jest dobra wola lekarza z ośrodka – nawet pediatry! To lekarz pierwszego kontaktu wypisuje akt zgonu!
    Mogę zrozumieć, że w weekend wzywa się pogotowie, gdyż ośrodki i poradnie nie są czynne (ale zawsze pozostaje „całodobówka” z którą ośrodek ma podpisaną umowę). W zwykły dzień i to w godzinach porannych ośrodek jest czynny i mimo choroby lekarza internisty zawsze MUSI BYĆ jakieś zastępstwo (choćby lekarza pediatry)!!
    Pogotowie ratunkowe nie jest aż tak dobrze wyposażone, żeby wyjeżdżać do stwierdzenia każdego zgonu pacjenta. W dalszym ciągu twierdzę że wtedy ktoś inny bardziej potrzebował tej karetki.
    Proszę mieć pretensje do pracowników ośrodka zdrowia (lub przychodni) w której była złożona deklaracja na pacjenta.
    Szybciej byłoby pewnie dojechać z ośrodka do państwa domu lekarzowi (wtedy na miejscu może wypisać akt zgonu), niż pracownikom pogotowia wypisać zaświadczenie o zgonie, z którym państwo wtedy muszą jechać do ośrodka zdrowia wypisać akt zgonu! I znów kółko mogłoby się zamknąć, bo kto by wypisał akt zgonu w ośrodku, skoro nie było w nim lekarza???
    Sugeruję zmianę deklaracji do lekarza z innego ośrodka!

  25. Baa- no właśnie mam pretensje do lekarza rodzinnego z Jastrzębia gdzie była złożona deklaracja i gdzie tata od wielu lat się leczył . A Twoja sugesta co do zmiany lekarza jest nie na miejscu – jak można zmienić lekarza nieboszczykowi , który właśnie w chwili śmierci był w trakcie wyrabiania nowej karty NFZ na nowy adres i nie zdążył złożyć nowej deklaracji w Rudach – :((( Owszem – zaświadczenia nie trzeba wypisywać kiedy zgon stwierdza lekarz rodzinny – bo odrazu wypisuje Kartę zgonu , a jak pisałam wcześniej lekarz rodzinny z Jastrzębia odmówił przyjazdu każąc wezwać PR. Zaś PR w Raciborzu też odmówiło kilkakrotnie przyjazdu . I nie czepiajcie się lekarza rodzinnego, który akurat byl na L-4 oraz Pani pediatrze z Rud – bo to nie był ich problem ani sprawa – tata z tą przychodnią nie miał nic do czynienia . A mimo wszystko to oni wyciągneli pomocną dłoń, za sprawą PR z Kuźni. A jakby tata jeszcze żył ????? Jak pisałam nie jestem lekarzem , i ja zgonu stwierdzić nie mogłam – więc po kogo miałam dzwonić – może po Pana Boga????? W natłoku emocji , człowiek nie myśli logicznie – od tego jest PR – skoro człowiek dzwoni – powinni przyjechać i nie ma tu żadnych ale !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jak juz napisał redaktor – pozdrawiam .

    A teraz nauczka na przyszłość – ludzie kłamcie przy wzywaniu PR bo inaczej pomocy nie uzyskacie – sami nas tego uczą -:(((((

  26. Czytając powyższy artykuł oraz wszystkie komentarze wydaje mi się, że wielu z Was uważa, że każdy obywatel powinien być świadom wszystkich spraw i regulacji. To tak jak z nieznajomością prawa, która człowieka nie rozgrzesza z niewiedzy. W tak trudnych sprawach ciężko jest zachować ,,trzeźwość” umysłu – głównie przez nerwy, ale nie tylko. Przecież wiedza i świadomość ludzka była, jest i będzie różna. A przecież w tym przypadku dotykamy spraw ludzkich, tych najbliższych, które wcześniej czy później dotkną każdego z nas. A więc kochani apeluję – odrzućcie emocje i bez zwady. A teraz na spokojnie . Moim zdaniem, niezależnie od tego do kogo Pani Beata zadzwoniła jako do pierwszej osoby ( lekarz, pogotowie Kuźnia, Pogotowie R-rz, itd. ) ona powinna była udzielić jej kompetentnej odpowiedzi i powininna była poinstruować ją co ma zrobić, tak aby szybko i skutecznie sprawę zakończyć. Tymczasem wydaje mi się, że tutaj zadziałała tzw. spychologia – a to jest niedopuszczalne. Uważam, że tak w sposób cywilizowany każdy z ,,bohaterów” mógł pomóc rozwiązać trudną sytuację. Tylko trzeba chcieć, trochę dobrej woli. Oczywiście rację mają te osoby, które uważają, że na czas nieobecności lekarza rodzinnego ( choroba, urlop ) jego szef musi, powtarzam musi wyznaczyć jego zastępcę. Czy szef kuźniańskiego AMIKUSa to zrobił? W tym chyba tkwił główny problem. Ja też uważam, że pogotowie ma ratowć ludzi zagrożonych utratą życia, wyjeżdżać do wypatków, katastrof, itd. Proszę Was nabieżcie do sprawy dystansu i dokonajcie trzeźwej oceny.

  27. a ja mam pytanie do autora tego artykułu, człowieku, jaką szkołę ty kończyłeś? bo ani z ciebie polonista, ani dziennikarz, artykuł bardzo chaotycznie napisany, a miejscami nawet „bajkowe” opisy., zero profesjonalizmu i brak pisarskiego „pazura”. moje wypracowanie maturalne było bardziej wciągające i stylistycznie poprawne hehe

  28. Oj Lola… I Ty chcesz kogoś pouczać na temat zasad gramatycznych? Piśmienni ludzie rozpoczynają zdania z dużej – nie z małej litery. Gdzie nabyłaś świadectwo maturalne? Na Stadionie Dziesięciolecia?

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here