Zgon nienarodzonego dziecka w raciborskim szpitalu

59

W miniony weekend, 6 grudnia o godz. 15:00, mąż przywiózł żonę w zaawansowanej ciąży na izbę przyjęć raciborskiego szpitala. Oboje podejrzewali, że z dzieckiem jest coś nie tak, bo kobieta słabo wyczuwała ruchy dziecka.

Kobieta, mieszkanka Baborowa została przyjęta na oddział położniczy. 7 grudnia, czyli w niedzielę, szpital zawiadomił męża kobiety o zgonie nienarodzonego dziecka. Mąż pacjentki był tak zbulwersowany, że w jego mniemaniu nastąpiły zaniedbania ze strony personelu, iż zgłosił na policję doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

- reklama -

 

Jak podaje Mirosław Wolszczak, rzecznik raciborskiej policji w tej kwestii, jednak jest ono prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Dochodzenie jest prowadzone z art. 160 kk, który brzmi:

 

§ 1. „Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
§ 2. „Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

 

Śledztwo jest prowadzone bardzo szczegółowo – mówi M. Wolszczak – zostanie także przeprowadzona prokuratorska sekcja zwłok noworodka.

 

Szpital, zapytany o komentarz w tej sprawie nie udzielił żadnych informacji. Jak informuje zastępca dyrektora szpitala ds. medycznych – w szpitalu są stosowane bardzo rygorystyczne przepisy, które określają konkretne procedury w sprawie zgonów dzieci nienarodzonych oraz dzieci do 1. roku życia. W tych przypadkach zawsze zarządza się sekcję zwłok dziecka – sekcję kliniczną lub prokuratorską, jeżeli przyczyny zgonu są niejasne. Po ustaleniu wyników sekcji zwłok, to prokurator podejmuje decyzję o umorzeniu lub wszczęciu dalszego postępowania wyjaśniającego.

 

/w/

- reklama -

59 KOMENTARZE

  1. witam szczere wyrazy współczucia dla rodziców,bo to oni najbardziej cierpią teraz..ja również bylam pacjentą oddzialu ginekologicznego w raciborzi i no cóz,napewno są specjalisci,wspaniali lekrze ,ciepli,czujący,taki jest napewno dr.Rózalski,czlowiek dusza nie na darmo pacjentki chcialy żeby to on je badal,delikatność to jego drugie imie.Sa teżlekzrze bez uczuć wyższych,niedelikatni,bezmyślni,krzywdzący pacjentki swoimi nieraz niewybrednymi żartami,i tacy niestety tam pracują.Ogólnie odzdzial oceniam na plus co jest w iekszosć zasluga pani oddzialowej,niezwykle delitnej,milej,cierpliwej osoby,i wielu pielegniarek,szczególnie p.iLONA wRÓBEL i druga pani która z nia pracuje badz pracowala na zmianie blondyneczka w okularach,anioły na oddziale.Rodzilam w szpitalu w Rydułtowach wiec mam porównanie ,tam nie bylo takich czystych sal,telewizorów wkażdej sali i tysiąca innych rzeczy które są tutaj ale byli wspaniali lekzrze patrzący secem czego lekzrze ze szpitala w aciborzu jeszcze nie potrafią a czegi om gorąco życze

  2. niektore z pielegniarek na oddziale gin.-polozniczym sa zgnile aby nawet wenflon wyciagnac jest to poprostu katastrofa nadaja sie chyba do zakladu pogrzebowego a nie na taki oddzial wstyd ze tak traktuja kobiety ktore rodzily

  3. Witam ja rodziłam w Raciborzu niestety to był koszmar 12 godzin porodu ale naszczescie zrobili mi cesarskie cięcie. Po przewiezieniu na oddział noworotkowy było jeszcze gorzej .Panie pielęgniarki pracujące na tym oddziele były bardzo aroganckie i niemiłe. Krzyczeli że młode matki niechcą karmic dzieci a niestety moje dziecko miało przyrosnięty język nikt tego niezdjagnozował przez co nie umiała ssac piersi ja bym tam juz nigdy nierodziła dzięki Bogu mineło już prawie 3 lata ale do dzisaj pamiętam ten koszmar nie polecam

  4. jeżeli chcesz rodzić bez znieczulenia, bez środków przeciwbólowych to raciborz jest idealny. byłam po terminie, przyjęto mnie na patologie, po próbach z oksytocyna nic się nie działo. Nadszedł weekend wiec miałam czekać na poniedz i może wtedy będziemy działać dalej. W piątek odeszły mi wody. przeszłam na porodówke, podano mi oksytocyne, skurcz za skurczem, ale zero rozwarcia. Nie byłam w stanie chodzić. Dowlokłam się do wanny, potem prysznic i nic. jakby nie mój mąż to leżę tam do dziś. „taki jest poród” usłyszałam. Ja wykończona, juz właściwie nie kontaktowałam, a tu masaż szyjki, po raz setny zostałam zbadana. Podłączona ktg, tętno dziecka spada. Rozwarcia nie ma. JESZCZE czekają. Znowu badanie. W końcu jak juz tętno dziecka było na granicy zdecydowano o cesarce. A sali operacyjnej słyszę „doktorze nie słyszę tętna, szybko, szybko! „. Po porodzie usłyszałam „dzień bez cesarki dniem staraconym”. Panie na noworodkach pozostawiam bez komentarza. I jak tu chcieć mieć więcej dzieci?! Na szczęście Mały jest zdrowy.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here