Józef Sadowski – niezłomny od młodzieńczych lat

3

Kresowiak, prawnik, tłumacz, opozycjonista. Zawsze wierny ideałom "Bóg, honor, Ojczyzna". J. Sadowski lata swego życia spędził na na krzewienie tradycyjnych wartości patriotycznych i pomoc Polakom w kraju i zagranicą.

Jak wielu w 1946 roku, kilkuletni Józef Sadowski wraz z rodzicami przyjechał z Kresów wschodnich na ziemię raciborską. Jego ojciec jako wojskowy znalazł zatrudnienie w placówkach WOP w Krzanowicach a następnie w Samborowicach, gdzie z rodziną zamieszkał na stałe.

- reklama -

Józef Sadowski kształcił się w raciborskim Liceum Ogólnokształcącym. Już wtedy interesowały go stosunki społeczno – polityczne w Polsce i na świecie. Studiował etnografię i prawo na Uniwersytecie Jagielońskim w Krakowie. W ramach międzyuczelnianej wymiany zagranicznej w 1968 roku pojechał do Francji. Tam udało mu się Odwiedzić Instytut Paryski a przy okazji stąd przemycił do Polski wydawnictwa Jerzego Giedroyca, ukazujące prawdę o sytuacji społeczno – politycznej i gospodarczej ustroju komunistycznego w Polsce i Europie. Potem, jak wspomina- jego ojciec część z nich przewoził również na teren Czechosłowacji. To były początki działalności opozycyjnej Józefa Sadowskiego.

Po ukończeniu studiów pozostał na uczelni i podjął pracę asystenta w Instytucie Prawa i Administracji – Zakład Prawa Państwowego. Świadomy sytuacji politycznej w Polsce, dostrzegał zakłamanie władz i rozpoczynający się kryzys gospodarczy. Jak twierdzi – było to sprzeczne z jego prawicowymi i chrześcijańskimi poglądami, z czym się nie ukrywał. Na zebraniu rady wydziału uniwersytetu, odważnie zaprotestował przeciwko zapisom konstytucyjnym o sojuszu z ZSRR. Ciągle też odmawiał wstąpienia do PZPR. Dlatego stał się dla władz uczelni pracownikiem nielojalnym i kłopotliwym. Ze względu na światopogląd prorektor nie przedłużył z nim umowy o pracę na następny rok.


Zawsze wierny ideałom "Bóg, honor, Ojczyzna", Józef Sadowski lata swego życia poświęcił na krzewienie tradycyjnych patriotycznych wartości i pomoc Polakom w kraju i zagranicą.

W 1973 roku jego żona wyjechała do swoich rodziców w Niemczech. Józef Sadowski dołączył do niej  za kilka miesięcy. Jak się później okazało pozostali tam na 35 lat , nie zapominając jak wielu o swojej ojczyźnie- Polsce. Państwo Sadowscy mieszkali kolejno w Dortmundzie, Bremen, Achen, Luksemburgu a najdłużej w Kolonii. Na miejscu Józef Sadowski studiował w j. niemieckim prawo a jednocześnie pracował  w charakterze tłumacza.

Dobra znajomość obydwu języków zapewniła mu pracę w Wydziale Socjalnym magistratu w Dortmundzie, szczególnie w obsłudze i pomocy przyjeżdżających tam Polaków. W tym zawodzie pełnił także przez pewien czas obowiązki tłumacza przysięgłego w sądach na terenie Nadrenii i Westfalii. Zdarzało mu się także być tłumaczem polskich delegacji polityków czy przedstawicieli Solidarności w tym, także Donalda Tuska.

Oprócz pracy zawodowej poświęcał wiele czasu na działalność społeczną dla Polaków w ojczyźnie i na uchodźctwie. Był współzałożycielem i członkiem zarządu Kongresu Polonii w Niemczech który powstał w 1991 roku. Prezesował Towarzystwu „Sokół'. Z jego inicjatywy powstało też w Niemczech Chrześcijańskie Stowarzyszenie Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego przy Polskiej Misji Katolickiej w Kolonii. Razem z żoną są nadal jego członkami honorowymi
i utrzymują z tymi organizacjami stałe kontakty.

Kiedy powstało Stowarzyszenie Partnerstwa Miast Kolonia – Katowice, Józef Sadowski został jego przewodniczącym. Był inicjatorem i organizatorem wielu imprez i akcji charytatywnych na rzecz pomocy Polakom po 1981 roku a szczególnie powodzianom w 1997 roku. Jak wspomina, wówczas między innymi dla zalanej Szkoły Podstawowej Nr 1 na Ostrogu udało się przekazać 20 tys. marek.  Józef Sadowski po zmianach społeczno – politycznych chciał wrócić do kraju. Napisał wówczas do prezydenta Kwaśniewskiego podanie o pracę w komisji ustawodawczej z wykorzystaniem swojego bagażu doświadczeń społeczno – politycznych. Ale prośba ta pozostała bez odpowiedzi.

Państwo Sadowscy złożyli też wniosek w kancelarii sejmu o przyjęcie do pracy w kraju. Co warunkowało powrót do Polski. Te marzenia spełniły się dopiero po przejściu na emeryturę w 2008 roku. Wrócili i zamieszkali w rodzinnym domu w Samborowicach. Teraz gdy Józef Sadowski ma więcej wolnego czasu, niemal każdą chwilę poświęca na działalność dla dobra Polski i Polaków w myśl hasła „Bóg, honor i ojczyzna”. Efektem jest założone wspólnie z Józefem Kastelikiem przed czterema laty Stowarzyszenie „Dobro Ojczyzny” które na ziemi raciborskiej prowadzi bardzo szeroką i aktywną działalność.W tych poczynaniach dzielnie wspierają ich małżonki, twierdząc, iż należy szerzyć prawdę, sprawiedliwość , patriotyzm zgodnie z zasadami chrześcijańskimi.

/Mak/
——————————————————————————————————————–
Artykuł zaczerpnięto z GazetaInformator.pl nr 144

Polecamy również inne artykuły z regionu na portalu regionalnym www.GazetaInformator.pl
——————————————————————————————————————– 

Podziel się informacją lub napisz własny  artykuł na forum.
Dodaj Temat na:   
forum.raciborz.com.pl

Dodaj!

——————————————————————————————————————-

 

- reklama -

Najnowsze firmy w PLUSYdlaBIZNESUWięcej firm >>

Ostatnio dodoane ogłoszenia w #kupujlokalnieWięcej ogłoszeń >>

3 KOMENTARZE

  1. Prezentacja bardzo kontrowersyjnej postaci, ewidentnie antyregionalnej, która miała chyba przeszłość komunistyczną, jeżeli chodzi o rodzinę (wojsko, chociaż chciałbym się mylić), w okresie komunistycznym wżeniła się najprawdopodobniej w rodzinę śląską podlegającą konstytucji RFN, według której Niemcem jest każdy urodzony na terenie Niemiec według granic z 1937 r., (żona była zapewne Wasserpolką, której potwierdzenie narodowości niemieckiejjako osobie w okresiemiędzywojnia urodzonej po drugiej stronie granicy w odróżnienieu do niektórych uczciwych członków RASiu, czyli neutralnych małych ludzi żyjących na Górnym Śląsku po stronie polskiej nie sprawiało problemu) i opuszczający z prawnie uznaną Reichsdeutscherką teren nowego Heimatu ma prawo mówić „Wypędzim Rasie za nasz próg”? Tego typu „Kumbinatorzy” podpierający się obecnie hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna” i nie chcący zapewne włączenia Ukrainy w obręb UE (na czym zależy oprócz Polaków Rumunom, Słowakom i Węgrom) są chyba tylko prostytutkami politycznymi, które sobie własnymi narządami i ogłupianiem atrakcyjnych kandydatek na żony kupili przywileje w „Vaterlandzie”. Czy to nie jest hadziajska świnia? Ja tylko pytam…

  2. ...

    Gott, Ehre, Vaterland! Nicht wahr, Herr Sadkowski?

  3. Jožin

    Co on tu jeszcze robi? Mieszkania na Ukrainie i ich utrzymanie jest tańsze niż w Polsce, problem chyba w tym, że kocha swoich separatystów z pisu. Ponieważ poprzednia władza dążyła do poprawy stosunków z państwem obecnie zarządzającym ich byłymi terenami chyba boi się, że obecna mniejszość polska tam ze strachu przed popsuciem jako takich relacji by go opluła.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here