List w sprawie artykułu pt. „Prezydent bez serca”

List otwarty
w sprawie artykułu pt. „Prezydent bez serca” opublikowanego w Nowinach Raciborskich nr 2 z 10 stycznia 2006 roku.

Szanowni Państwo

Walka o życie dziecka, o którym mowa w artykule i wszystkich dzieci a także osób nieuleczalnie chorych jest mi osobiście bardzo bliska. Sam przeżyłem w końcu 2004 roku dramat po dwóch latach wspierania walki ze złośliwym rakiem mojego młodszego brata – zakończony niepowodzeniem . Tym bardziej wyczulony jestem na każdą krzywdę ludzką, niezawinioną śmierć czy nieuleczalną chorobę, które to zjawiska dotykają często nasze rodziny. Trudno jest mi pogodzić się z faktem, że nie zawsze mamy wpływ i możliwość skutecznej walki z krzywdą ludzką niezależnie z jakiej strony ona nas boleśnie dotyka.

Nie dziwię się i całkowicie rozumiem rodzinę Państwa Kopczyńskich, których córka Wiktoria Kopczyńska choruje na nieuleczalną chorobę mukowiscydozę, że walczy wszystkimi siłami o jej życie. Sam pewnie bym „wydarł sobie serce” by dziecku pomóc, nawet mając świadomość, że z każdym dniem zbliża się do tego najtrudniejszego momentu.

Jestem też osobiście jednym z tych, którzy prywatnie zasilili fundusz TVN ” nie jesteś sam” i, z którego to funduszu korzysta również mała Wiktoria. Niestety nie mogę zrozumieć perfidii, przebiegłości i obłudy działania dziennikarki nowin raciborskich – Aleksandry Dik, która pomówiła mnie przedstawiając jednocześnie w opinii społecznej jako człowieka bez serca i bezdusznego urzędnika.
W/W znana mi jest jako dziennikarka, która nigdy w tygodniku nowiny raciborskie nie napisała nic pozytywnego pod adresem pracy urzędników, urzędu i prezydentów. Stronniczo i wybiórczo dobiera do swoich artykułów wypowiedzi lub powołuje się na takie, które podważają autorytet osób mających w tym mieście coś do powiedzenia. Fałszuje prawdę lub przemilcza.
Traktowałem to zachowanie w kategorii walki powyborczej czy przedwyborczej politycznie zaangażowanych po drugiej stronie dziennikarzy z lokalnej gazety raciborskiej. Jednakże przywołany artykuł przekroczył granice dobrego smaku i prostej uczciwości lub wynika z głupoty.

W/w aspirująca do dziennikarki dobrze wiedziała, a jak nie wiedziała to miała możliwość pozyskania wszelkich informacji co do zasad przyznawania dodatku mieszkaniowego. Mogła otrzymać z Wydziału Lokalowego lub wydrukować sobie z Internetu treść ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatku mieszkaniowym (Dz.U. z dnia 10 lipca 2001r. z późn. zmianami). W ustawie tej określone są przypadki komu przysługuje dodatek mieszkaniowy i na jakich zasadach można go przyznawać. Treść tych zapisów, których z uwagi na obszerność nie będę cytował, wyraźnie określa celowość dodatku i nie dopuszcza żadnej uznaniowości. Dodatek mieszkaniowy przysługuje osobom, których średni dochód nie przekroczył 175% najniższej emerytury w gospodarstwie jednoosobowym i 125 % tej kwoty w gospodarstwie wieloosobowym w ostatnich 3 miesiącach poprzedzających datę złożenia wniosku. Do wniosku załącza się deklarację osoby wnioskującej, w której ta podaje wszystkie dochody i przychody za dany okres. Przychód z tytułu zapomogi TVN wlicza się do dochodu gospodarstwa domowego, co wynika z obowiązku ustawowego.
W konkretnym przypadku nie wliczono jedynie przyznanego w grudniu 2005 r. jednorazowego zasiłku z Ośrodka Pomocy Społecznej, który można było pominąć. Z rozliczenia wykazanego przez rodzinę Państwa Kopczyńskich dochodów wynikało, że uzyskane środki finansowe za 3 ostatnie miesiące 2005 r. są większe niż w okresie poprzedzającym i z tego tytułu dodatek mieszkaniowy musi być mniejszy.

W tym miejscu nie może być uznaniowości urzędnika Wydziału Lokalowego przygotowującego decyzję. Gdybym posiadał fundusze publiczne ( bo tylko o takich mowa), którymi mógłbym zadysponować w takich szczególnych przypadkach ( a jest ich bardzo dużo), to na pewno bym je uruchomił. Zwłaszcza, że znam dobrze rodzinę P. Kopczyńskich a teść A. Kopczyński był moim przyjacielem. Przez 35 lat pracowaliśmy bowiem razem i zdarzało mi się wyciągnąć rękę pomocną do w/w w różnych trudnych sytuacjach życiowych.

Przyjaźń – przyjaźnią a prawo – prawem. Odwołanie od decyzji musiałem skierować do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, nie mając podstaw prawnych jej zmienić, mimo dwukrotnego analizowania.
Moje osobiste zdanie oraz rozdarcie wewnętrzne nie miały tu nic do znaczenia. Tak jak środki finansowe przyznawane na płace nie można przekazać na działalność charytatywną, tak z akcji charytatywnych nie można przekazać środków na płace. Ustawy regulują wiele dziedzin naszego życia . Na cele socjalne w tym także tragiczne sytuacje w rodzinach przyznaje się środki z OPS-u, z fundacji, darowizn, zbiórek publicznych i in. pozyskanych przez organizacje pozarządowe czy wolontariuszy.

Można mnie zapytać czy nie zbyt mało daję swoich własnych pieniędzy na fundację TVN, bo potrzeby są ogromne ale nie można robić ze mnie bezdusznego potwora, bez serca nieczułego na tragedię ludzką i robienie z tego skandalu.
Uważam treść artykułu Aleksandry Dik za perfidnie niemoralny, nieuprawniony, bezzasadnie szkalujący a przede wszystkim nierzetelny, do czego zobowiązany jest nawet przeciętny dziennikarz.

Zastępca Prezydenta Raciborza
Mirosław Szypowski

- reklama -
- reklama -

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here