List do redakcji: zadbajmy o Polskę wolną od ksenofobii i dyskryminacji

7

Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy Danga potępia akty nietolerancji wobec mniejszości językowych i etnicznych.

W ostatnim czasie w wielu górnośląskich gminach doszło do incydentów niszczenia nowych polsko-niemieckich tablic z nazwami miejscowości. Taki przypadek miał miejsce również w Cisku, gminie macierzystej naszego towarzystwa. Tôwarzistwo Piastowaniô Ślónskij Môwy Danga potępia tego rodzaju akty wrogości, dyskryminacji, nietolerancji i kseonofobii wobec mniejszości narodowych i językowych. Zarząd Dangi ubolewa nad tym, że ponad 60 lat po wojnie, pomimo trwającego już 20 lat procesu demokratyzacji Polski, ciągle jeszcze dają o sobie znać nurty w społeczeństwie, dla których warunkiem społecznego ładu jest asymilacja wszystkiego co inne.

- reklama -

 

Zarząd Dangi zauważa, że sprawcy aktów wandalizmu mogą się czuć zachęceni karygodnymi wypowiedziami niektórych polityków, którzy publicznie wyrażają swoją dezaprobatę wobec gwarantowanych przez prawo polskie i unijne praw społeczności mniejszościowych, dyskryminując je i antagonizując ludność wieloetnicznego Górnego Śląska. Również działalność niektórych organizacji oraz części elit, które dopatrują się w regionaliźmie oraz w wielojęzyczności zagrożenia dla jednowymiarowo widzianej „polskości”, przyczynia się do postaw wrogich wobec mniejszości, siejąc ziarno niezgody wśród ludności górnośląskiej. Jest to działanie do cna niechrześcijańskie.

 

Danga opowiada się za cywilizowanym i pokojowym współżyciem grup etnicznych i językowych na Górnym Śląsku w duchu wzajemnego zrozumienia, poszanowania i akceptacji oraz w warunkach, które umożliwią każdej z tych grup swobodny i nie skrępowany presją asymilacyjną rozwój kulturalny i językowy. Nieodzownym aspektem takiego rozwoju jest obecność języków mniejszościowych i regionalnych w systemie szkolnictwa, środkach masowego przekazu oraz w życiu publicznym regionu. Danga sprzeciwia się presji asymilacyjnej, która prowadzi do zamierania języków i dialektów innych niż polski język standardowy, w tym dialektu śląskiego. Postawy lansujące monoetniczny model państwa niszczą bogactwo kulturowe ziemi górnośląskiej i Polski i w ostatecznym rozrachunku są szkodliwe nie tylko dla mniejszości, ale dla całego społeczeństwa. Takie postawy krzywdzą ludzi, obywateli Polski.

 

Duch nietolerancji i egocentryzm etniczny szkodzi również polskim mniejszościom poza granicami Polski, czego dowodem może być niszczenie polskich tablic na Zaolziu lub ograniczanie swobód językowych Polaków na Litwie. Danga zwraca uwagę na to, że ponad 40 mln. Europejczyków posługuje się na co dzień innym językiem niż oficjalny język państwa, w którym mieszkają (nie wliczając emigrantów). Naturalną konsekwencją tego stanu rzeczy jest wielojęzyczność w życiu publicznym wielu regionów w Europie, w tym również w Niemczech (na przykład na Łużycach). Ludzie dobrej woli – ci, którzy się uważają za Polaków, Niemców lub jedynie Ślązaków. Zadbajmy wspólnie o to, żeby taka normalność mogła zapanować również na Śląsku.

 

Dwujęzyczność w Niemczech na Dolnych Łużycach:

 

Napisy na siedzibie zarządu powiatu Spree-Neiße
Nazwy ulic w Cottbus/Chośebuz w dwóch językach
Tablica z nazwą miejscowości po niemiecku i dolnołużycku
Tablica z nazwą miejscowości po niemiecku i dolnołużycku

 

Dwujęzyczność w Niemczech na Dolnych Łużycach – dworzec w Sprembergu/Grodku; tablica z nazwą miejscowości po niemiecku i dolnołużycku (Jänschwalde/Janšojce); napisy na siedzibie zarządu powiatu Spree-Neiße (wokrejs Sprjewja-Nysa) w Forst/Baršć oraz tablice informacyjne w urzędzie powiatowym; nazwy ulic w Cottbus/Chośebuz w dwóch językach.

 

Na Dolnych Łużycach udział ludności przyznającej się do łużyckości nigdzie nie przekracza 10% ogółu ludności. Pomimo to język dolnołużycki, którym posługuje się co najwyżej 7.000 ludzi, jest uznany jako język mniejszościowy. Jeśli gmina uzna, że leży na historycznym obszarze zasiedlonym przez Dolnołużyczan, wówczas automatycznie wszystkie napisy urzędowe (nazwy ulic, drogowskazy, tablice przy wjeździe do wsi) mają być w dwóch językach.

 

/Danga/ 

 

Jak mówi Karina Lassak z Gminy Rudnik – w Łubowicach nie ma takiego problemu.- Nasza miejscowość jest bardzo spokojna – dodaje. 

 

Zobacz również Relacja z odsłonięcia dwujęzycznych tablic w Łubowicach.

 

/k/

- reklama -

7 KOMENTARZE

  1. 1. Dlaczego likwiduje sie szkoły prowadzące naukę w języku łużyckim, twierdząc że nie ma chętnych mimo że są.
    2. Dlaczego od 65 lat(!!!) nie ma oficjalnie zarejestrowanej mniejszości polskiej w niemczech mimo tego że były starania (min. projekt min.kubiszewskiego po paru latach upadł w niemieckim parlamencie).
    Pzdr

  2. Obecność języków mniejszościowych i regionalnych w systemie szkolnictwa,
    środkach masowego przekazu oraz w życiu publicznym regionu powoduje, że część Polaków czuje się tak jakby mieszkali w jakimś obcym kraju.
    Jeśli ktoś czuje się Niemcem i chciałby zamieszkać w miejscowości z niemieckojęzyczną nazwą, to niech zmieni miejsce zamieszkania zamiast narzucania większości swojej woli.
    Pewnie kolejnym krokiem będzie wymuszenie możliwości załatwienia spraw w urzędzie po niemiecku, a brak takiej możliwości będzie uważany za przejaw „dyskryminacji”.
    Ogólnie rzecz biorąc pojęcie dyskryminacji jest bardzo mgliste, i jeżeli ktoś bardzo chce, to może podczepić pod tą definicję prawie wszystko.

  3. Zrozum, Pyzaty, że Polska nie jest jednolita etnicznie i przyzwyczaj się do Polski takiej, jaka ona jest, a nie do takiej, jaką ją sobie uroliście w waszych nacjonalistycznych głowach. To wstyd, że ludzie mieszkają na Sląsku tak długo a ani nie zauważyli, że obok nich mieszkają „inni”. Nagle ci „inni” wyleźli z podziemia i już szowiniści czują się obco! Rozumiem Pyzaty, że za granicę nie jeździsz. A jeśli się czujesz na Sląsku obco, to zmień sobie miejsce zamieszkania: jedź sobie do takiego regionu Polski, gdzie nie ma żadnych mniejszości. Jeszcze tego by brakowało, żeby miejscowa ludność w XXI wieku musiała uciekać ze swojm niepolskim językiem pod strzechy chat, tak jak to miało miejsce w ostatnich dziesięcioleciach. I mówić po niemiecku szeptem! Ty to jesteś gorszy niż Bismarck – polonizatorze jeden!!

  4. Za dużo tu obłudy a Danga przypomina mi w brzmieniu „Drang nach Osten”!!! Niemcy są zlepkiem różnych narodowości, sami na własnym terytorium mają coraz mnie Niemców, stąd trend do odzyskania Niemców z terenów Śląska i nie tylko (Czechy Sudeckie), oczywiście razem z ich terytorium zamieszkania. „To wasze godani, to karmienie ludzi zatrutym jedzeniym, z prochami gonionymi i rostomańtym ciaprajstwym, kerych slonzocy nie cierpią, bo mają swoje zdrowsze i łacniejsze”. Trochę w tej zakłamanej „śląskości” brakuje logiki, bo przykłady z terenu Niemiec tutaj prezentowane, mówią o pozostałościach rodzimej ludności pochodzenia słowiańskiego, bliżej jednak ludności plemion z terenu obszaru Polski i Czech a nie Germanii. W Polsce mamy jednolity Naród, a że jest gościnny i tolerancyjny, stąd tak duża różnorodność różnych nacji. Nigdy też Polacy czy Czesi nie myśleli o poszerzeniu granic na Zachód. Komu tak naprawdę jest potrzebna troska o różnego gatunku wielokulturowość w UE.? Pielęgnujcie swoją kulturę a nie przywłaszczajcie sobie cudzej!!

  5. W Polsce ponad 95 procent obywateli uważa się za Polaków, więc ciężko mi się zgodzić z tym, że jest to kraj nie jednolity etnicznie. Ja nie czuje się obco jak słyszę obcą mowę na ulicy miasta czy też w sklepach, nawet byłbym w stanie zaakceptować kasy Nur für Deutsche w supermarkecie (po prostu omijałbym ten sklep), ale uważam dwujęzyczne tablice za lekką przesadę. Kolejnym krokiem byłby pewnie napis Polen/Polsko/Polska na przejściu granicznym w Pietraszynie, bo przecież napis Polska byłby oczywistą dyskryminacją mniejszości.
    Nie wiem skąd przyszło Ci do głowy, że nigdy nie byłem za granicą. Co prawda regularnie tam nie podróżuje, ale prawie na codzień mam kontakt z obcokrajowcami w pracy. I wyobraź sobie, że ludzie Ci (pomimo tego, że sami są Niemcami, a sama firma jest w sporej części niemiecka), w korespondencji firmowej używają jednak polskiej nazwy miejscowości, w której mieści się siedziba firmy.

  6. Tylko 95%? No właśnie, a Ty mieszkasz akurat na obszarze, gdzie żyje wielu, którzy należą do tych pozostałych 5% tworząc w wielu gminach znaczny odsetek miejscowej ludności. A ten koleś o ksywce „Racibor1” wykazuje się skrajną nieznajomością języka polskiego, skoro polsko-śląskie słowo „danga” (< dęga) kojarzy mu się z "Drangiem nach Osten". Polscy Ślązacy (ci prawdziwi, miejscowi) czują, o co chodzi z tą tolerancją wobec mniejszości - sami byli przez stulecia mniejszością w Prusach. To tylko przyjezdni Polacy marzący o "czystej etnicznie" Polsce nie umieją się w tym odnaleźć. Szowinista "Racibor1", tak jak zresztą wielu jemu podobnych, tępiąc Ślązaków-Niemców przy okazji tępi miejscową polskość, o której nie ma pojęcia, pomimo że mieszka tu pewnie całe życie - tę polskość, która jest inna niż jego "polskość standardowa" (patrz jego uwaga o Dandze). Żałosne to - pozostaje nadzieja, że większość mieszkańców naszego umiłowanego Śląska ma więcej oleju w głowie i postrzega miejscową ludność i kultury, które ona reprezentuje, jako bogactwo. I że szowiniści staną się wkrótce nic nie znaczącym marginesem.

  7. Niepyzaty trwa jeszcze w czasach wojennych, dla którego były tylko Niemcy, reszta się nie liczyła – wiadomo przecież to była Rzesza Niemiecka (Cesarstwo Rzymskie narodu niemieckiego). Nie będę pytał jak się ten adwersarz mianował w tym czasie, na pewno nie był ślązakiem on był Niemcem. Zapomniał przy okazji o prawdziwych ślązakach, którzy zawsze byli Polakami, to oni ginęli w obozach tylko za to, że nie chcieli podpisać volkslisty. Szczytem beszczelności jest robienie niemieckich slązaków i to w szeregach mniejszości niemieckiej. Trzeba być Niemcem, żeby posądzać Polaka o jakieś czystki etniczne na śląsku. Przewrotnoś takich ludzi wyklucza wymianę zdań, plują i mówią że deszcz pada, i to wina Polaków. Biedne ofiary. Kończę bo nie mogę dalej z takim kabotynem prowadzić dyskusji. Co za obłuda odwoływać się „do naszego umiłowanego Śląska” siedząc jednocześnie w niemczech i narzekać na Polskę. Na Twoja deklarację odpowiem: „Śląsk był Polski, jest Polski i takim pozostanie, póki jeden polak tu mieszka. Niemcy niech sobie robią kulturę niemiecką za swoje pieniądze, tak jak musieli radzić sobie Polacy w Raciborzu w okresie miedzywojennym.

KOMENTARZE

Please enter your comment!
zapoznałem się z regulaminem
Please enter your name here